Sport i regaty

Losy polskich olimpijczyków – Latający Holender (FD)

Za niespełna pół roku polscy żeglarze będą reprezentować nasz kraj w igrzyskach olimpijskich. W Rio de Janeiro zobaczymy zawodniczki w klasie 470 i RS:X oraz zawodników w klasach …

Iwiski i L Raczynski arch L RaczynskiA.Iwiski i L.Raczynski arch. L.Raczynski
Galeria zdjęć (3) - zobacz wszystkie

Za niespełna pół roku polscy żeglarze będą reprezentować nasz kraj w igrzyskach olimpijskich. W Rio de Janeiro zobaczymy zawodniczki w klasie 470 i RS:X oraz zawodników w klasach Laser Standard, RS:X i 49er. Czy dołączą do nich reprezentanci pozostałych klas olimpijskich przekonamy się już 2 kwietnia, po zakończonym Pucharze Księżniczki Zofii na Majorce. Tymczasem sprawdziliśmy co słychać u naszych olimpijczyków z klasy Latający Holender.

Klasa Latający Holender (FD – Flying Dutchman) jest łódką dwuosobową. Zaprojektował ją Conrad Gulcher w 1951 roku. Klasą olimpijską była od igrzysk w Rzymie w 1960 roku do igrzysk w Barcelonie w 1992. Polska trzykrotnie wystawiła reprezentację w tej klasie (w 1968 roku w Meksyku, w 1972 w Monachium i w 1980 w Moskwie).

Andrzej Iwiński i Ludwik Raczyński reprezentowali nasz kraj w Meksyku, gdzie zajęli 24 miejsce i w Moskwie (a właściwie w Tallinie, bo tam odbywały się konkurencje żeglarskie), gdzie wywalczyli 11 pozycję. Na Igrzyskach Olimpijskich w Monachium w 1972 roku w barwach Polski ścigali się Zbigniew Kania z Krzysztofem Szymczakiem. Zajęli 21 miejsce.

Andrzej Iwiński urodził się 9 kwietnia 1946 roku w Warszawie na Saskiej Kępie, nad samą Wisłą. Mówi, że stąd właśnie wzięła się jego naturalna skłonność do sportów wodnych. – Od najmłodszych lat wiele czasu wolnego spędzaliśmy nad wodą – opowiada. – Wisła wtedy była czysta i tętniła życiem. W każdą niedzielę odbywały się na rzece regaty żeglarskie, kajakarskie czy  wioślarskie, w których brały udział setki łodzi i zawodników.

Pierwszy kontakt z żeglarstwem Andrzeja Iwińskiego nastąpił w 1959 roku, kiedy zapisał się do klubu żeglarskiego MKS SWOS Warszawa. Zaczął od klasy Cadet, później na krótko był Hornet, a od roku 1966 już tylko Latający Holender. W trakcie kariery żeglarskiej należał także do klubu AZS AWF Warszawa. Mówi, że miał szczęście trafiać na trenerów, którzy bardzo zasłużyli się dla polskiego żeglarstwa – Jerzego Borowskiego, Apolinarego Pastuszko i Bogusława Solaka.

Od momentu wycofania Latającego Holendra z programu igrzysk olimpijskich Andrzej Iwiński startował jeszcze w regatach krajowych i zagranicznych. – Było to już jednak pływanie nie tak intensywne jak w czasach olimpijskich, bardziej rekreacyjne i zabierające zdecydowanie mniej czasu – wspomina. – Startowałem głównie z moim synem Adamem, którego starałem się wprowadzić w arkana sztuki żeglarskiej.

Jeszcze w trakcie aktywnego uprawiania żeglarstwa wyczynowego pan Andrzej równolegle prowadził własną firmę produkcyjną, będącą źródłem utrzymania rodziny. Definitywne rozstanie żeglarza z regatami nastąpiło w roku 2000. Po zakończeniu kariery poświęcił się rozwijaniu prywatnego przedsiębiorstwa.

Na pytanie czy bycie olimpijczykiem w jakiś sposób pomogło mu w karierze zawodowej, odpowiedział: – W niewielkim stopniu, ale tak. W tamtych czasach wszystko załatwiało się „spod lady”, praktycznie całe nasze życie było „reglamentowane”. Liczyły się znajomości i dojścia. Uprawianie sportu wyczynowego otwierało wiele drzwi, ale nie bardzo lubiłem z tego korzystać. Dzięki temu mam przeświadczenie, że większość tego co osiągnąłem w życiu, zawdzięczam jedynie sobie i swojej ciężkiej pracy.

– Obecnym zawodnikom poradziłbym już myśleć o przyszłości – mówi pan Andrzej. – Kariera sportowa nie trwa wiecznie. Oczywiście dzisiaj wszystko wygląda inaczej niż w moich czasach. Teraz dominuje profesjonalny sport wyczynowy, który może przynieść zabezpieczenie, ale nie każdemu i nie w każdej dyscyplinie. Większość sportowców nie zarabia tyle, żeby odłożyć poważne środki na „po karierze sportowej”. Myślę, że zdobycie zawodu, ukończenie wyższych studiów, na pewno przyda się w późniejszym życiu. Polecam także, aby kompletować dokumenty z myślą o emeryturze. Ja dostaję 1200 zł może dlatego, że nie zebrałem odpowiednich papierów.

Andrzej Iwiński od kilkudziesięciu lat mieszka z żoną w Warszawie, w dzielnicy Radość. Ma dwoje dzieci, syna i córkę oraz, jak podkreśla, dwie wspaniałe wnuczki.

Załogant pana Andrzeja, Ludwik Raczyński urodził się 2 maja 1943 roku w Warszawie. Z żeglarstwem zetknął się dopiero w wieku 17 lat – pływał po Wiśle na klasie Finn. Przez całą karierę sportową związany był z klubem SWOS Warszawa. Wśród swoich sukcesów żeglarskich wymienia zdobycie brązowego medalu w klasie Hornet na Mistrzostwach Europy w 1971 roku. Jest absolwentem Politechniki Warszawskiej.

– Nigdy nie korzystałem z tego, że mam status olimpijczyka – opowiada. – Żeglarstwo nauczyło mnie, że muszę liczyć tylko na siebie. Kiedy byłem zawodnikiem, nie wiedziałem co chcę robić w przyszłości. Żeglować przestałem zaraz po igrzyskach w Moskwie. Kupiłem ziemię i przeniosłem się z Warszawy na wieś. Do dziś prowadzę gospodarstwo.

Na pytanie, co radziłby obecnym zawodnikom w kwestii ich przyszłości, Ludwik Raczyński odpowiedział: – Przy dzisiejszym poziomie w żeglarstwie, jak chce się osiągnąć sukces sportowy, trzeba trenować i pływać ile się da. Ciężko robić coś jeszcze.

Pan Ludwik ma żonę i syna. Z żoną, która trenowała łyżwiarstwo poznali się jeszcze jako zawodnicy, podczas zgrupowania kondycyjnego w Zakopanem. Obecnie mieszkają w gminie Tarczyn.

Zbigniew Kania urodził się 17 marca 1951 roku w Czerwińsku. Miał 9 lat, kiedy ojciec zabrał go na przystań żeglarską AZS Warszawa, w której pracował. Mimo młodego wieku,  został przez studentów dokooptowany do załogi. Żeglowali głównie na klasach Omega i Pirat, a on, jak sam mówi, robił za obciągacz bomu. – Musiałem być pojętnym uczniem, bo po niedługim czasie cała rada sekcji postanowiła zakupić łódki klasy Cadet dla dzieci i młodzieży – wspomina.

W 1967 roku pan Zbigniew zdobył tytuł mistrza świata w tej klasie. Poza tym był wielokrotnym mistrzem Polski w klasach Hornet, Latający Holender, 470 , 730 i Delphia 24. W trakcie kariery olimpijskiej związany był z klubem AZS AWF Warszawa. Ostatnią klasą olimpijską była 470 i pływał na niej do momentu, aż rywale zaczęli zwracać się do niego per „pan”. Wówczas za namową kolegów przesiadł się na jachty kabinowe, na których reprezentował kluby YKP Warszawa i Spójnia Warszawa. Z żeglarstwem regatowym na dobre rozstał się dopiero dwa lata temu.

– Jako młody zawodnik nie myślałem o przyszłości – opowiada. – Byłem zakochany w żeglarstwie i najważniejsze było to co robiłem w danej chwili. Kiedyś zawodnik sam zajmował się wszystkim, od prac bosmańskich, logistyki, po przeszywanie żagli. W tej ostatniej dziedzinie dużo nauczyłem się od Czesława Marchaja. Później stało się to moją profesją i od ponad 30 lat jestem właścicielem firmy żaglomistrzowskiej Kania Yacht. Po igrzyskach w Moskwie był moment, że miałem zostać trenerem, miałem wykształcenie w tym kierunku. Ostatecznie jednak założyłem własny biznes. Jeżeli chodzi o moje przemyślenia na temat obecnego żeglarstwa sportowego, uważam, że to błąd, iż większość zawodników kończy karierę około 30 roku życia. W tej dyscyplinie bardzo procentuje doświadczenie, a trening poparty poszerzaniem wiedzy związanej z żeglarstwem bardzo pomaga w topowym wyczynie.

Zbigniew Kania mieszka z żoną w warszawskiej dzielnicy Wawer. Mają dwoje dzieci i troje wnucząt. – Nigdy nie chciałem zmuszać moich dzieci do żeglarstwa – przyznaje. – Jedno i drugie jednak spróbowało i cieszę się, że dzięki temu potrafią zachować się nad wodą. Syn żeglował w klasie Optimist i 470. Kłopoty ze znalezieniem odpowiedniego załoganta sprawiły, że zaczął pływać ze mną na jachtach kabinowych. Córka próbowała swego czasu zakwalifikować się na igrzyska w klasie Yngling. Cała rodzina lubi sport, latem żeglujemy, zimą jeździmy na nartach.

Krzysztof Szymczak urodził się 16 września 1951 roku w Szczecinie. Przygodę z żeglarstwem rozpoczął od klasy Cadet w 1963 roku, gdy powstał Zalew Zegrzyński. Największy jego sukces to brązowy medal mistrzostw świata w klasie Hornet w 1968 roku. Po regatach olimpijskich w Monachium, brał także udział w igrzyskach w Moskwie w 1980 roku, jako załogant rezerwowy.

Żeglować przestał w roku 1983, kiedy było wiadomo, że Polska nie weźmie udziału w kolejnych igrzyskach w Los Angeles. Związany był z klubami WKŻ Zegrze i z AZS AWF Warszawa.

– Jeszcze trenując wiedziałem, że przyszłość też chcę związać ze sportem, a najlepiej z żeglarstwem – wspomina. – Będąc zawodnikiem już pracowałem na pół etatu jako trener sekcji żeglarskiej warszawskiego AZS. Po ukończeniu studiów na Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie wyjechałem do Niemiec. Moja żona, którą poznałem na uczelni, także była sportsmenką, tyle że grała w tenisa i właśnie za naszą zachodnią granicą w 1984 roku dostała kontrakt. Pojechaliśmy razem i w szkole tenisowej żony trenowałem dzieci. Sam do dziś amatorsko grywam w tenisa do pięciu razy w tygodniu. Jednak to żeglarstwo ukierunkowało mnie na sport. Gdyby nie stan wojenny, żeglowałbym do dziś. Jeżeli chodzi o moje dalsze losy zawodowe, jestem menadżerem do spraw technicznych obiektów sportowych w klubie tenisowym w Stuttgarcie.

Młodym zawodnikom radzi się uczyć. – Zakładanie własnej firmy bez wykształcenia jest w dzisiejszych czasach ryzykowne i nie daje gwarancji sukcesu – mówi olimpijczyk. – Wszystkiego jest dużo na rynku i tylko nielicznym się udaje. Mając zawód w ręku zawsze gdzieś się pracę znajdzie.

Krzysztof Szymczak mieszka wraz z żoną w Stuttgarcie w Niemczech.

← Wróć do portalu

Czytaj również

Więcej artykułów
Latarnia morska w Nowym Porcie6 października 202623:37Latarnia morska w Nowym Porcie zostaje otwartaTurystykaRedakcja · 2 min czytaniaPLŻ Kwalifikacje do Polskiej Ligi Żeglarskiej zakończone!6 października 202623:33Polska Liga Żeglarska: awans do 1 Ligi na 2027Sport i regatyOskar Wojciechowski · 2 min czytaniaForum Gospodarki Morskiej Gdynia6 października 202623:31Biznes w żeglarstwie: panel Chamery na forum w GdyniBiznesMichał Łaszkiewicz · 1 min czytaniaWidok na komorę i dolne wrota śluzy Mikaszówka na Kanale Augustowskim, wokół trawniki i drewniany domek6 października 202601:29Kanał Augustowski jachtem: śluzy, trasa i opłatyBaza wiedzyOskar Wojciechowski · 4 min czytaniaTAGS: Extraordinary boats Top stories Cats have nine lives, they say, but this trimaran has 10. Now moored in Nanny Cay, in the <a href="https://www.yachtingworld.co6 października 202601:26Triple Jack: trimaran z 1979 roku, który przetrwał huragan IrmaHistoriaMateusz Praszczak · 2 min czytaniaJachty żaglowe i łodzie motorowe zacumowane przy brzegu Kanału Elbląskiego przed pochylnią Buczyniec5 października 202623:22Kanał Elbląski jachtem: pochylnie, trasa i opłatyBaza wiedzyMateusz Praszczak · 3 min czytaniaAlkohol na jachcie5 października 202622:29Alkohol na jachcie: przepisy, promile i karyBaza wiedzyMateusz Praszczak · 5 min czytaniaMaszt z lampą sygnalizującą niebezpieczeństwo5 października 202618:56System ostrzegania na Mazurach: 40 i 90 błyskówBaza wiedzyRedakcja · 2 min czytaniaZałogi klasy 420 na podium kategorii U-17 podczas dekoracji w Mrągowie5 października 202616:56Puchar Polski 420 w Mrągowie: Paszek i DziekańskaSport i regatyRedakcja · 3 min czytaniaJacht Criollo klasy 5.5 Metre wodowany w Lavrion przed mistrzostwami świata5 października 202616:55Mistrzostwa świata 5.5 Metre: Kusznierewicz w AtenachSport i regatyMateusz Praszczak · 4 min czytaniaOderman Cup 20265 października 202616:53Oderman Cup 2026 wyniki: podia regat w TrzebieżySport i regatyOskar Wojciechowski · 3 min czytaniaPoland Boat ShowNasz patronat5 października 202616:19Poland Boat Show 2026: program Panelu TrendówBiznesOskar Wojciechowski · 3 min czytaniaStaż morski do patentu jachtowego sternika morskiego5 października 202614:24Staż morski do patentu: 200 godzin i opinia z rejsuBaza wiedzyRedakcja · 4 min czytaniaSharki Seidler5 października 202614:20Zapowietrzony silnik na jachcie: co robić krok po krokuBaza wiedzyRedakcja · 3 min czytaniaWidok z góry na marinę Punat w Chorwacji: rzędy jachtów żaglowych przy pomostach i jeden jacht wypływający z mariny5 października 202606:31Ubezpieczenie kaucji czarterowej i OC skipperaBaza wiedzyRedakcja · 2 min czytaniaTablica w Alei Żeglarstwa Polskiego w Gdyni ze zdjęciem Teresy Remiszewskiej i opisem jej rejsu na jachcie Komodor w regatach OSTAR 19725 października 202601:14Teresa Remiszewska: pierwsza Polka sama przez AtlantykHistoriaRedakcja · 4 min czytaniaWizualizacja pliku GRIB z modelu NOAA GFS w darmowym programie zyGrib: kolorowa mapa prędkości wiatru, strzałki wiatru i izobary nad zachodnią Europą podczas sztormu Joachim w grudniu 20114 października 202622:57Prognoza pogody dla żeglarzy: GRIB, ECMWF, ICONBaza wiedzyRedakcja · 2 min czytaniaJacht Jethou sir Petera Ogdena w wyścigu Maxi 1 na Les Voiles de Saint-Tropez 20264 października 202622:36Les Voiles de Saint-Tropez 2026: wyniki końcoweSport i regatyOskar Wojciechowski · 6 min czytaniaKamil Manowiecki4 października 202622:30Manowiecki 8. w WingFoil Racing World Cup SardyniaSport i regatyMichał Łaszkiewicz · 3 min czytania75. Błękitna Wstęga4 października 202622:2675. Błękitna Wstęga Zatoki Gdańskiej dla SCAMP 4Sport i regatyRedakcja · 3 min czytaniaStanica wodna przy Guziance4 października 202622:08Ile kosztuje utrzymanie jachtu w Polsce rocznieBaza wiedzyRedakcja · 5 min czytaniaZałoga YoungBlood unosi trofea mistrzostw świata M32 za klasyfikację generalną i Corinthian Helm4 października 202620:57Mistrzostwa świata M32: YoungBlood wygrywa w NewportSport i regatyOskar Wojciechowski · 3 min czytaniaJachty zacumowane przy nabrzeżu Muelle 2 w porcie Malaga4 października 202620:56Mistrzostwa Europy ORC 2027 w Maladze: zapisySport i regatyMateusz Praszczak · 2 min czytaniaKonferencja prasowa Sharjah Broadcasting Authority zapowiadająca regaty dhow Sir Bu Nair4 października 202620:55Regaty dhow Sir Bu Nair w Szardży 10 październikaSport i regatyRedakcja · 2 min czytania