< Powrót
30
października 2015
Tekst:
Dariusz Olejniczak
Zdjęcie:
arch. MałgorzatyBiałeckiej

Małgorzata Białecka: Nie jadę do Rio na wakacje

Na Igrzyskach Olimpijskich w Rio de Janeiro w 2016 r. będziemy mieli dwójkę reprezentantów Polski w klasie RS:X. Wśród mężczyzn awans wywalczył Piotr Myszka. Najlepszą zawodniczką w polskiej ekipie okazała się Małgorzata Białecka i to ona będzie reprezentować nasz kraj w Brazylii.

Wszystko rozstrzygnęło się podczas zakończonych niedawno mistrzostw świata w Omanie, gdzie Zofia Klepacka zajęła czwarte miejsce, a Małgorzata Białecka była piąta. Jednak suma wyników ze wszystkich zawodów kwalifikacyjnych okazała się korzystniejsza dla reprezentantki SKŻ Ergo Hestia Sopot. Przyszłą olimpijkę spytaliśmy między innymi o wrażenia z decydującej o przydziale kwalifikacji imprezy w Omanie i o to, czy przygotowując się do startu w Rio może liczyć na wsparcie swojej koleżanki z kadry.

– Jak pływało się w gorącym Omanie?

– Te zawody należały do najtrudniejszych w jakich startowałam. Zwłaszcza jeśli chodzi o temperatury. Codziennie czterdziestostopniowy upał i bardzo słaby wiatr. Do tego dochodzi stres i obciążenie związane z wysoką stawką o jaką walczyliśmy. Wreszcie rywalizacja z Zosią Klepacką. Nie było momentu, w którym można było odpuścić. Walka była zacięta, przy maksymalnym skupieniu. Zresztą to skupienie towarzyszyło mi nie tylko podczas regat w Omanie, ale i przez cały rok. Bardzo starałam się nie popełnić żadnego błędu. Pomyłka mogła mnie bardzo wiele kosztować.

– Wróćmy do rywalizacji z Zofia Klepacką. Jesteście z jednej ekipy, każda z was miała ten sam cel – interesy były rozbieżne. To utrudniało wzajemne relacje?

– Sytuacja między mną a Zosią i w ogóle w całym zespole od dawna jest taka, że owszem, rywalizujemy na wodzie, ale każdy z nas jest w tej samej ekipie – w kadrze i w Energa Sailing Team. Jesteśmy razem i umiemy współpracować. To jest siłą polskiego żeglarstwa i polskiego windsurfingu. Mamy dobre wyniki, na poziomie światowej czołówki. Nie jeden zawodnik czy zawodniczka, ale zespół trzech kobiet i trójki mężczyzn. Trzymamy się razem i to między innymi sprawia, że polski windsurfing jest potęgą.

– Jest potęgą, choć warunki treningowe macie chyba trochę gorsze od wielu zawodników reprezentujących nieco cieplejsze regiony Europy i świata…

– Na pewno polska zima nie ułatwia treningu i dlatego jest nam trudniej. Z drugiej jednak strony, przygotowujemy się ściśle pod kątem konkretnych zawodów. Jeśli mistrzostwa świata są w Nowej Zelandii, to tam trenujemy. Taka jest powszechnie obowiązująca praktyka. Inne teamy, mieszkające na co dzień na południu Europy, mogą dłużej trenować u siebie, ale i tak trening w konkretnym miejscu, w którym odbywać się będą zawody, jest nieunikniony.

– Czy kwalifikacja olimpijska to pani największy sukces w karierze sportowej, bijący na głowę wszelkie dotychczasowe osiągnięcia i medale?

– Tak. Ale nie zamierzam na tym poprzestać. Nie jadę do Rio na wakacje, ale z myślą o zdobyciu tam medalu olimpijskiego. Nie spuszczam z tonu, nie świętuję kwalifikacji jako szczytu swoich możliwości. Wierzę, że stać mnie na więcej. Gdybym w siebie nie wierzyła, mój wyjazd do Rio nie miałby sensu.

– Czy medaliści z Londynu, Zofia Klepacka i Przemysław Miarczyński, zadeklarowali wsparcie pani i Piotra Myszki w czasie waszych przygotowań do startu na igrzyskach za rok?

– Z pewnością będziemy potrzebować sparingpartnerów i już teraz dostaliśmy od nich i od reszty ekipy zapewnienie, że będą nam pomagać. Zresztą, nie wyobrażam sobie tego inaczej! Trenowaliśmy do tej pory całym zespołem i tak będzie dalej, aż do igrzysk. Nie zostanę nagle sama, a koleżanki i koledzy nie odwrócą się ode mnie. Sukces to jest nasz wspólny interes. Medal na igrzyskach powoduje, że dyscyplina staje się w skali kraju priorytetowa. Więcej pieniędzy jest przeznaczanych na jej rozwój, na finansowanie zawodników, w tym także juniorów.

– Jak zatem będą przebiegać teraz pani przygotowania do startu na igrzyskach w Rio?

– Szczerze mówiąc, szczegółów jeszcze nie znam. Dopiero wróciliśmy do Polski i jeszcze nawet nie zdążyłam porozmawiać o tym z trenerem. Wiem tylko, że teraz wszystko podporządkowujemy igrzyskom. Po drodze są mistrzostwa świata w Izraelu, ale pojedziemy tam raczej z myślą o treningu, żeby sprawdzić, czy przygotowania olimpijskie idą w dobrym kierunku i w jakiej jesteśmy formie.
W grudniu planuję start na zawodach w Rio de Janeiro, które będą odbywać się akwenie olimpijskim. Potem spędzę w Rio więcej czasu, aż do igrzysk, z małymi wypadami do Polski.

gosia bialecka 2015.10.29Małgorzata Białecka
Urodzona w 1988 r. zawodniczka żeglarskiej Kadry Narodowej w klasie RS:X, reprezentuje Sopocki Klub Żeglarski. Pływa na desce od 2002 r.
Strona internetowa zawodniczki