Mastersi – dojrzali, aktywni, waleczni
Mistrzostwa Europy Masters w klasie Laser przyciągnęły do Gdyni blisko 120 żeglarzy. Wprawdzie do grona mastersów można wejść już w wieku 35 lat, jednak najbardziej doświadczeni uczestnicy są ponad dwa razy starsi. Żeby utrzymać formę niezbędne są nieustanne ćwiczenia, żeglują więc w czasie weekendów. Bywa, że na trening nad morze przejeżdżają setki kilometrów. Dlaczego wciąż im się chce?
– Bo lubię żeglować – mówi 75-letni Heini Wellmann ze Szwajcarii. – 20-30 lat temu moi synowie zaczęli pływać na Laserach. Brałem chłopców na regaty, czekałem w porcie i obserwowałem ich przez lornetkę. Ale później stwierdziłem, że ja też chcę. Nie byłem zbyt dobry, z czasem trochę się rozwinąłem. Szwajcaria nie ma dostępu do morza i to jest problem. Wiele lat trenowałem na Morzu Śródziemnym, teraz pływam w Szwajcarii na jeziorze przy Lucernie i tam mam drugą łódź. To jakieś 1,5 godziny od Zurichu.
Mało kto może kilka razy w tygodniu wychodzić na wodę. Praca, zajęcia domowe, odległość od nadających się do żeglowania akwenów – to wszystko utrudnia mastersom pływanie. A formę utrzymać trzeba…
– Najważniejsze nigdy nie siedzieć w miejscu! – przekonuje 70-letnia Brytyjka Hilary Thomas, najstarsza uczestniczka mistrzostw. – Mam duży ogród, tańczę, wiosłuję, żegluję. Ale nie chodzę na siłownię – wysoka aktywność fizyczna to podstawa, ale niekoniecznie taka powtarzalna, nudna jak na siłowni. Kiedy mam czas, wytwarzam sama żywność, więc mało co muszę kupować. Najważniejsze, żeby w życiu ciągle się uczyć – ja się teraz uczę gry na gitarze.
– Utrzymanie dobrej kondycji jest najtrudniejsze – mówi Heini Wellmann. – I co gorsza, z każdym kolejnym rokiem coraz bardziej. Trzeba trenować, biegać… Robię sobie zazwyczaj cztery treningi w tygodniu. Dzięki uprawianiu sportu człowiek czuje się młodszy, ale wczoraj, po wyścigu, poczułem się bardzo stary – wszystkie mięśnie mnie bolały. Na szczęście dzisiaj znów jest świetnie!
Co jest w wyścigach mastersów najważniejsze – ściganie i adrenalina, chęć utrzymania zdrowego trybu życia, czy może okazja do spotkania starych znajomych?
– Ludzie tutaj są moją rodziną – podkreśla Hilary Thomas.
– Kiedy żeglowałem, nie było jeszcze Laserów – wspomina Andrzej Czokajło z Warszawy. Później miałem 20 lat przerwy, ale ciągnęło mnie do żagli… I stało się. Ale pływanie dla pływania mnie nie interesuje. Muszę czuć adrenalinę, musi być rywalizacja.
Klasyfikacja na mistrzostwach jest prowadzona w ramach pięciu kategorii wiekowych, więc nawet najstarsi zawodnicy mogą czuć się zwycięzcami. Czy wyniki są ważne?
– Moje wyniki są fatalne – mówi Czekajło. – Nigdy nie było gorzej. Nie chodzi jednak o nie. Jak to mówią „liczy się udział”. W tych regatach startuje wielu znakomitych zawodników, którzy mają na kontach świetne osiągnięcia. Jest dwóch mistrzów olimpijskich. Nie mogę się z nimi równać, ale pocieszam się, że na prowadzeniu jest rodak.
– Maciej Grabowski jest o wiele za dobry na mastersów i oczywiście wygra – zapewnia Wolfgang Gerz, 65-letni były mistrz świata Masters w klasie Laser w 2009 roku. – Walka jest więc o drugie miejsce, nie o pierwsze.
– Jestem mistrzynią świata w kategorii Great Grand Master, ale to dlatego, że w tej kategorii konkurencji nie ma za wielkiej – śmieje się Hilary Thomson.
Mistrzostwa Europy Masters w Gdyni rozpoczęły się 24 sierpnia, a zakończą 28 sierpnia. Rywalizuje w nich 12 zawodniczek i 105 zawodników z 17 państw, w klasach Laser Standard i Laser Radial. W tym gronie jest 15 reprezentantów Polski. Najlepszy z nich Maciej Grabowski wciąż nie znalazł pogromcy w klasie Laser Standard. 37-letni żeglarz YK Stal Gdynia wygrał komplet ośmiu wyścigów. W klasie Laser Radial prowadzi 38-letni Brytyjczyk Jon Emmett.






