< Powrót
28
listopada 2020
Tekst:
mat. prasowe
Zdjęcie:
PZŻ
Zofia Klepacka.

ME RS:X: brąz i srebro dla Polaków!

Zofia Klepacka (Legia Warszawa) brązową medalistką mistrzostw Europy w olimpijskiej klasie RS:X. Srebrny medal w rywalizacji juniorów wywalczył Kamil Manowiecki (SKŻ Sopot). Regaty odbyły się w portugalskiej Vilamourze w dniach 24-28 listopada.

Na 12 miejscu rywalizację ukończyła Maja Dziarnowska (SKŻ Sopot), 16 była Karolina Lipińska (SKŻ Sopot). Wśród mężczyzn 16 miejsce zajął Radosław Furmański (Dobrzyński Klub Żeglarski). Rywalizacji w Portugalii nie ukończył Piotr Myszka (AZS AWFiS Gdańsk), który musiał wycofać się z powodu pęknięcia żebra.

Pierwotnie mistrzostwa Europy miały odbyć się latem w Atenach, ale z powodu pandemii koronawirusa Grecy wycofali się z organizacji a imprezę przejęła Portugalia. W Vilamourze startowało sześcioro reprezentantów Polski, dla których był to pierwszy start w klasie RS:X po lutowych mistrzostwach świata i późniejszym lockdownie. W Vilamourze Polacy spędzili prawie miesiąc przygotowując się nie tylko do mistrzostw Europy, ale też testując sprzęt pod kątem zbliżających się igrzysk olimpijskich.

Zofia Klepacka od początku żeglowała w czołówce i do ostatniego, podwójnie punktowanego wyścigu medalowego przystępowała z trzeciej pozycji w klasyfikacji generalnej. Polka wytrzymała presję, do mety przypłynęła na szóstym miejscu, co dało jej brązowy medal. Dla Klepackiej to ósmy medal mistrzostw Europy w klasie RS:X – trzy razy stawała na najwyższym stopniu podium (2011, 2017, 2018), raz była wicemistrzynią Europy (2016), a brąz zdobywała jeszcze w latach 2010, 2014 i 2015.

– W wyścigu medalowym panowały trudne warunki. Bardzo dobrze wystartowałam, płynęłam na trzeciej pozycji, ale okazało się, że wiatr przyszedł z drugiej strony i w drugiej części wyścigu musiałam już odrabiać straty. Udało się, choć oczywiście mogło być jeszcze lepiej. To jest jednak sport, ja jestem bardzo zadowolona z medalu i chciałabym go zadedykować mojemu tacie. Dziękuję też moim koleżankom z kadry, Mai Dziarnowskiej i Karolinie Lipińskiej, które mocno mnie cisną i dzięki temu utrzymuję się wysokiej formie. Świetną pracę wykonują też trenerzy, w kadrze Cezariusz Piórczyk i w klubie Paweł Skrzecz odpowiedzialny za moje przygotowanie motoryczne. Myślę, że jestem na dobrej drodze do medalu na igrzyskach w Tokio – mówi Zofia Klepacka.

Mistrzynią Europy w klasie RS:X została Charline Picon (Francja). Złota medalistka igrzysk olimpijskich z Rio de Janeiro oraz mistrzyni Europy w latach 2013 i 2014 wyprzedziła ubiegłoroczną wicemistrzynię świata, reprezentantkę Izraela Katy Spychakov. Windsurferzy z Izraela zdominowali rywalizację mężczyzn. Wśród seniorów tytuł zdobył Yoav Cohen, co trzeba rozpatrywać w kategoriach dużej niespodzianki. 21-latek dotychczas nie miał na swoim koncie większych sukcesów. Drugi był jego rodak Shahar Zubari, czwarty zawodnik ostatnich mistrzostw świata, a brąz zdobył broniący tytułu Kiran Badloe (Holandia), mistrz świata z 2019 i 2020 roku. W rywalizacji juniorów świetnie zaprezentował się Kamil Manowiecki, który po ubiegłorocznym szóstym miejscu w mistrzostwach świata, w Portugalii miał apetyt na medal. Cel zrealizował zajmując drugie miejsce. Wygrał reprezentant Izraela Daniel Basik Tashtash.

– Nie miałem zbyt dużo czasu na przygotowanie się do tych regat. Przyjechałem tu trzy tygodnie temu z mistrzostw świata na jeziorze Gadra, gdzie ścigałem się na foilu. Przez ten czas próbowałem się przestawić ponownie na RS:X. Nie było to zbyt łatwe i początek regat nie szedł mi zbyt pomyślnie. Czułem, że nie jestem tak dobrze przygotowany technicznie, jak to działo się w poprzednich latach, gdy pracowaliśmy całą kadrą na formę do danych mistrzostw. Robiłem błędy i dopiero po rozmowie z trenerem Pawłem Kowalskim wyluzowałem się i zacząłem dużo skuteczniej żeglować. Od razu przypłynąłem dwa razy pierwszy, podskoczyłem na trzecią pozycję i to już zupełnie dało taki emocjonalny spokój i świadomość, że nawet mogę skończyć jeszcze wyżej. Dziś był ostatni, decydujący o kolejności na podium wyścig. Złoto było poza zasięgiem, a ja mogłem finiszować między drugim a czwartym miejscem w regatach. Z konkurentem, który był przed dzisiejszym dniem na drugiej pozycji, miałem remis punktowy, więc musiałem przypłynąć przed nim. Przypilnowałem go, bardzo intensywnie pompowałem i choć nie obyło się bez emocji i nawet momentu kryzysowego, to dałem z siebie wszystko i wywalczyłem srebro. W Vilamourze zostaję do 5 grudnia i będę intensywnie trenował na foilu – mówi Kamil Manowiecki.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ