< Powrót
7
września 2018
Tekst:
Dariusz Olejniczak
Zdjęcie:
Dariusz Olejniczak
Baranowskiego
Od lewej: Kazimierz Robak, Kryspin Pluta, Maciej Nocukowski i Krzysztof Baranowski z medalem Sapere Auso Hodie.

Medal od przyjaciół dla kapitana Krzysztofa Baranowskiego

7 września w Sali Dolomitowej Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku spotkali się żeglarze, współpracownicy, przyjaciele i uczniowie kpt. Krzysztofa Baranowskiego. W spotkaniu uczestniczył także sam kapitan, a okazją była uroczystość wręczenia twórcy Szkoły pod Żaglami medalu Sapere Auso Hodie.

Gospodarzem wydarzenia był dyrektor Szkoły, kpt. Kazimierz Robak, który przez 30 lat pływał z Krzysztofem Baranowskim na żaglowcach po morzach i oceanach świata. Kpt. Robak przypomniał zgromadzonym najważniejsze daty i wydarzenia z historii Szkoły pod Żaglami oraz opowiedział o genezie medalu, którym został uhonorowany jej twórca.

– Kilka miesięcy temu, „my naród” Szkoły pod Żaglami, postanowiliśmy uhonorować zasługi kapitana i wymyśliliśmy ten medal – mówił dyrektor Robak. – Zrodził się on z szacunku dla kapitana i jego dzieła oraz ze „sportowego gniewu”, że działalność kapitana przez 35 nie została doceniona oficjalnie przez kolejne władze oświatowe. Medal nawiązuje do tradycji sprzed 247 lat, kiedy król August Poniatowski ustanowił takie odznaczenie dla jednego człowieka – Stanisława Konarskiego. Było wyrazem uznania za rewolucyjne dokonania w dziedzinie oświaty, szczególnie za stworzenie Collegium Nobilium, szkoły z internatem, w której mieszkali i uczyli się synowie szlacheckich rodów. Konarski wyrywał ich z domów i wpajał zasady demokracji w duchu oświeceniowym. Był jedynym odbiorcą medalu „Sapere Auso – temu, który odważył się być mądrym”. A my nawiązaliśmy do tego wydarzenia i ustanowiliśmy medal dla tego, który „odważył się być mądrym dziś”.

Sapere Auso Hodie jest wykonany z brązu, ma 12,5 cm średnicy i waży kilogram. Na awersie umieszczono półprofil kapitana Baranowskiego a na rewersie widnieją żagle z szeklami „Pogorii” rozpięte na rejach.

Medal wręczył kapitanowi absolwent Międzynarodowej Szkoły pod Żaglami sprzed 30 lat, Maciej Nocukowski, który odczytał także list od minister edukacji narodowej Elżbiety Rafalskiej. Szefowa resortu wyraziła w swoim przesłaniu uznanie dla zasług kapitana Baranowskiego i pogratulowała mu dokonań.

Podczas uroczystości głos zabrał także prezes Polskiego Związku Żeglarskiego Tomasz Chamera.

– Kapitan Baranowski dokonał bardzo wiele w dziedzinie popularyzacji żeglarstwa, tej pięknej formy aktywności ruchowej wspomagającej edukację – mówił prezes PZŻ. – Jesteśmy mu za to wdzięczni. Jego dokonania znane są nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. Jest mi niezmiernie miło, że mogliśmy spotkać się w tak wyjątkowym gronie przyjaciół i współpracowników pana kapitana.

Prezes Pomorskiego Związku Żeglarskiego, Bogusław Witkowski przypomniał początki współpracy Związku z kapitanem.

– Kiedy objąłem stery PoZŻ wpadliśmy na pomysł, by krzewić edukację morską wśród młodych ludzi – mówił prezes Witkowski. – Postanowiliśmy przedstawiać sylwetki osób najważniejszych dla rozwoju polskiego żeglarstwa. Ludzi, którzy postawili kamienie milowe w historii żeglarstwa. Takimi kamieniami milowymi były między innymi rejsy wokółziemskie. Cieszymy się, że dziś są tu z nami pani kapitan Krystyna Chojnowska-Liskiewicz i pan kapitan Baranowski. Kiedy zadzwoniliśmy do niego chcąc zaprosić na spotkanie z młodzieżą, jego pozytywna odpowiedź była natychmiastowa. Nie wiem ile ważnych spotkań przesunął swoim kalendarzu, ale przyjechał do nas i spotkał się z młodymi ludźmi należącymi do naszych lokalnych klubów żeglarskich. Rozmawiał z nimi, opowiadał o swoich wyprawach i za to, dziś, jeszcze raz, bardzo serdecznie panu kapitanowi dziękuję.

Kapitan Baranowski nie krył wzruszenia. W krótkim wystąpieniu nie zapomniał o zespole ludzi, którzy towarzyszyli mu w dziele tworzenia i prowadzenia Szkoły.

– To nie jest tak, że Baranowski sobie coś wymyślił i potem zrealizował – mówił kapitan. – Gdyby nie zespół ludzi, którzy mi towarzyszyli i towarzyszą do dziś, nic by z tego nie było. Cieszę się widząc tu osoby, które poznałem przed laty. Jeśli ktoś pływał w Szkole pod Żaglami w rejsie trwającym ponad dwa miesiące, wiadomo było, że w przyszłości zajdzie gdzieś wysoko. To zasługa nie tylko załogi czy zespołu nauczycielskiego, choć oni ciężko harowali, po lekcjach pracowali na statku. To efekt morza. Po prostu wystarczy wyprowadzić ludzi na morze, żeby zadziałał automat. Morze ma wpływ na starych i na młodych, ale na młodych działa szczególnie. Cieszę się, że młodzi ludzie wyrośli na poważnych ludzi, a ja mam w nich do dziś przyjaciół.

W rozmowie z Żeglarski.info kapitan Baranowski przyznał, że współcześnie warunki dla funkcjonowania inicjatyw takich jak jego – bezpłatna szkoła na żaglowcu dla młodzieży, która przez cały rok pracowała w wolontariacie ubiegając się o prawo do rejsu – są zupełnie inne.

–  Nie da się przymierzyć tak różnych światów – powiedział Krzysztof Baranowski. – Sytuacje, z jakimi borykaliśmy się wtedy, a z jakimi dziś mamy do czynienia, są niepodobne. Przede wszystkim zmieniły się warunki funkcjonowania takiego modelu finansowania szkoły, jaki kiedyś był realizowany. O pieniądze nie jest łatwo i trzeba by ten model wymyślić od nowa. Na szczęście, tak jak mówiłem, mam wielu przyjaciół wśród dawnych uczniów. Spotykam się z nimi i czasem jest nawet okazja do wspólnego żeglowania, jak choćby przed tygodniem podczas spotkania absolwentów Szkoły w Portugalii.

Szkoła pod Żaglami Krzysztofa Baranowskiego powstała w 1983 r. Wtedy kapitan z załogą i grupą nauczycieli wypłynął na żaglowcu „Pogoria” w rejs wokół Afryki. W zamian za pomaganie innym, młodzież mogła płynąć w świat nie tracąc przy tym roku szkolnego.
W późniejszych latach Szkoła funkcjonowała w różnych formułach, także jako szkoła międzynarodowa (z udziałem młodzieży z Polski, USA, Rosji) oraz na pokładzie „Fryderyka Chopina”.
27 listopada 2017 r. działalność szkoły została zawieszona, jak napisał kapitan Baranowski na stronie internetowej szkolapodzaglami.com.pl, z powodu braku własnego żaglowca, braku funduszy na czarter cudzego żaglowca i braku ludzi, z którymi można by o tym porozmawiać.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ