parada żeglarska
< Powrót
2
lutego 2018
Tekst:
Jędrzej Szerle
Zdjęcie:
Richard Langdon/Sailing Energy/World Sailing
Miami
Magdalena Kwaśna podczas Żeglarskiego Pucharu Świata w Miami.

Miami oczami polskich żeglarzy

W drugich regatach Żeglarskiego Pucharu Świata w Miami wystartowało jedenastu Polaków. Jak oceniają swoje wyniki w zakończonych w niedzielę 28 stycznia zawodach?

Ze srebrem z Florydy wyjechały aktualne mistrzynie świata w klasie 470, Agnieszka Skrzypulec i Irmina Mrózek Gliszczynska (SEJK Pogoń Szczecin/Chojnicki Klub Żeglarski).

– Ostatni raz ścigałyśmy się w październiku w Gamagori w Japonii i cieszę się, że mimo przerwy udało nam się kolejny raz stanąć na podium – mówi Agnieszka Skrzypulec. – Dla mnie bardzo ważnym doświadczeniem był wyścig medalowy. Punktowo w czołówce było bardzo ciasno, zaledwie trzy dzieliły miejsca drugie i czwarte. Jestem dumna, że w najważniejszym momencie wyścigu to my wyszłyśmy zwycięsko z rywalizacji i zyskałyśmy najwięcej. To dodaje pewności siebie na przyszłość.

Paweł Tarnowski (SKŻ Ergo Hestia Sopot), reprezentant Polski w klasie RS:X, który jesienią w Gamagori zajął pierwsze miejsce, po dwóch dniach wyścigów cyklu Żeglarskiego Pucharu Świata był drugi, ale ostatecznie zajął miejsce poza podium.

– Szóste miejsce jest dobre, niemniej czuję pewien niedosyt, bo wiem, że stać mnie na medal – zapewnia Paweł Tarnowski. – Bardzo dobrze zacząłem regaty i przy słabych wiatrach miałem doskonałe wyścigi. Pracowałem ostatnio nad pływaniem w takich warunkach, więc mogę być zadowolony. Niestety potem przy silniejszym wietrze wyszły problemy techniczne, które powodowały różnice prędkości. Przez to trudno mi było nawiązać walkę z czołówką.

W wyścigach medalowych na Florydzie zabrakło naszych reprezentantów w klasie 49er. Dominik Buksak i Szymon Wierzbicki (AZS AWFiS Gdańsk/AZS Poznań) zajęli trzynaste miejsce, a Łukasz Przybytek i Paweł Kołodziński (AZS AWFiS Gdańsk) dwudzieste czwarte.

– Były to pierwsze regaty po dłuższej przerwie od pływania – opowiada Dominik Buksak. – Przez ten czas leczyliśmy urazy i odpoczywaliśmy po bardzo intensywnym ubiegłym sezonie. Dlatego nie oczekiwaliśmy zbyt wiele. Mieliśmy w Miami parę lepszych i parę gorszych momentów. Ostatecznie zajęliśmy trzynaste miejsce, a to nienajgorszy wynik.

– Czujemy duży niedosyt po wyścigach w słabym wietrze, bo brakowało nam prędkości – wyjaśnia Łukasz Przybytek. – Po przyjeździe do Miami trochę nad nią pracowaliśmy, ale to nie wystarczyło, żeby wejść w rywalizację z najlepszymi. Na dodatek w czasie silnowiatrowego wyścigu pękł nam saling i musieliśmy się wycofać z dwóch wyścigów, żeby wymienić maszt.

Najmłodsza nasza reprezentantka w Miami, Magdalena Kwaśna z Chojnickiego Klubu Żeglarskiego, w Żeglarskim Pucharze Świata zajęła trzydzieste czwarte miejsce.

– Lokata nie jest satysfakcjonująca, ale dopiero wchodzę w stawkę seniorską, więc każde przetarcie jest bardzo istotne – mówi żeglarka. – Muszę się liczyć z tym, że wyniki na początku nie będą rewelacyjne. Zbieram doświadczenia, a to był wspaniały trening – spędziłam tam 10 dni przed samymi regatami i ściągałam się z bardzo dobrymi dziewczynami.

Były to drugie zawody Żeglarskiego Pucharu Świata w karierze 19-letniej zawodniczki. W październiku ubiegłego roku w Gamagori zajęła osiemnaste miejsce.

– W Japonii była znacznie słabsza stawka, stąd lepszy wynik – tłumaczy Magdalena. – W Miami oprócz mistrzyni olimpijskiej Marit Bouwmeester nikogo ze światowej czołówki nie zabrakło.

O dużym pechu może mówić Filip Ciszkiewicz (MKŻ Arka Gdynia), który po dwóch dniach musiał wycofać się z wyścigów, przez co ostatecznie zajął pięćdziesiątą ósmą lokatę.

– Doznałem urazu, musiałem wziąć antybiotyk – tłumaczy zawodnik klasy Laser Standard. – Zostałem poinstruowany przez tamtejszych lekarzy, że kontynuowanie regat może oznaczać później dłuższą przerwę od pływania. Na szczęście już jest dobrze. Przejdę jeszcze badania i myślę, że 13 lutego wyjadę trenować dalej.

Naszych reprezentantów czekają teraz zgrupowania, a najbliższym poważny startem będzie, na przełomie marca i kwietnia, Puchar Księżniczki Zofii na Majorce. Zawodnicy klas 470 i 49er lecą tam trenować jeszcze w tym miesiącu. Z kolei windsurferzy i Lasery przygotowania rozpoczną w Hiszpanii.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ