< Powrót
13
lutego 2019
Tekst:
Dariusz Olejniczak
Zdjęcie:
Fundacja 4 Kontynenty
4 kontynenty

Odkryj nieznane lądy Bałtyku z Fundacją 4 Kontynenty

To coś dla tych, którzy nigdy nie wyprawiali się jachtem dalej niż na Zatokę Gdańską i dla tych, którzy myślą, że znają wszystkie tajemnice naszego morza. Fundacja 4 Kontynenty zorganizuje latem cykl rejsów pod hasłem Nieznane Lądy Bałtyku 2019.

To czteroetapowa wyprawa wokół bałtyckiego wybrzeża, podczas której uczestnicy dotrą do miejsc, wysp i nieznanych zakątków, w których nieczęsto bywają nawet wytrawni żeglarze.

– Postanowiliśmy zrobić rundę dookoła bałtyckiego wybrzeża – wyjaśnia Mariusz Noworól, prezes Fundacji 4 Kontynenty. – Głównym celem jest Zatoka Botnicka, bo jest rzadko odwiedzana przez polskie jachty. To akwen trudny pod względem logistycznym. Uznaliśmy, że zmierzenie się z nim będzie ciekawym wyzwaniem. Nie chcemy przecinać Bałtyku na wskroś, płynąc z punktu A do punktu B i z powrotem. Chcemy być w miejscach, które zachowały walory krajobrazowe i przyrodnicze. Wiele z nich jeszcze niedawno było zamkniętych z powodu militarnego wykorzystania. Dziś pootwierały się na żeglugę turystyczną. Ponadto chcemy naszym rejsem uczcić przypadającą w 2020 roku setną rocznicę zaślubin Polski z morzem. W ubiegłym roku obchodziliśmy stulecie odzyskania niepodległości, będzie to więc swego rodzaju „rejs niepodległości” między tymi dwiema rocznicami.

Wyprawa została podzielona na cztery etapy. Każdy będzie trwał dwa tygodnie. W tym czasie żeglarze, na jachcie „Favoryt”, odwiedzą kilkadziesiąt bałtyckich portów. Mimo że jest luty, a wyprawa ruszy w lipcu, sporo miejsc na poszczególne odcinki trasy została już zarezerwowana. Do wyboru pozostało ostatnich kilkanaście miejsc na etapach 2, 3 i 4. Wśród portów i miejsc, do których w tej niecodziennej wyprawie dotrą żeglarze pod żaglami Fundacji 4 Kontynenty są m.in.: Kłajpeda, Winddawa, Helsinki, archipelagi Turku i Kvarken, wyspa Selkä-Sarvi, Borgholm i Arkona.

– Otrzymujemy pytania od zainteresowanych rejsem – mówi Mariusz Noworól. – Niektórzy wciąż jeszcze się wahają. Nie wiedzą, czy wybrać rejs u wybrzeży ciepłej Chorwacji, czy popłynąć z nami. Chorwacja i Grecja są oczywiście cieplejsze, ale drogie i bardziej zatłoczone. My za to oferujemy możliwość dotarcia do miejsc, w których można się zresetować, odpocząć od zgiełku codzienności, od tłoku na morzu i na lądzie. Bałtyk północny jest akwenem wciąż dzikim, dostępnym w krótkim sezonie. Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że dopływając do najbardziej na północ położonych zakątków Zatoki Botnickiej jest się niemal na Kole Podbiegunowym. Można zatem dotrzeć naprawdę daleko. Warto przekonać się, że rejsy bałtyckie to nie tylko rundka dookoła Bornholmu, albo do wybrzeży Szwecji i z powrotem. Że nie wystarczy popłynąć do Kłajpedy czy nawet na Gotlandię, żeby mówić, że poznało się Bałtyk. Myślę, że to rejs dla ludzi o duszach odkrywców.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ