Orki nadal górą w pojedynku z człowiekiem
Od trzech lat orki atakują jachty. Naukowcy w tym wypadku niechętnie używają słowa „atak”, skłaniając się raczej ku „zabawie”. Cokolwiek by to nie było, dziś jeszcze żeglarze stoją na straconej pozycji.
O jachcie „WindWhisper” niedawno głośno było za sprawą zwycięstwa jego załogi w legendarnych regatach The Ocean Race. Kilka dni temu o jachcie znowu było głośno za sprawą… konfrontacji z orką.
– Nagle poczuliśmy silne uderzenie, które wstrząsnęło całą łodzią – piszą na swoim profilu członkowie załogi jachtu płynącego w regatach pod biało-czerwoną banderą Yacht Klubu Polski Gdynia. – Zobaczyliśmy masywną orkę, która zdawała się ocierać o ster lub wielokrotnie w niego uderzać. Orka oddaliła się, a potem wróciła, by znów uderzyć w ster. Po kilku trafieniach orki, udało nam się odpłynąć. Próbowaliśmy nawet uciekać na pełnych obrotach, ale orka znowu nas dopadła. Na szczęście obyło się bez żadnych konsekwencji.
Incydent z orką wydarzył się w okolicach Przylądka Trafalgar, czyli południowo-zachodnim wybrzeżu Hiszpanii.
„Ataki” orek notowane są od lata 2020 roku. To wtedy na wodach Cieśniny Gibraltarskiej zauważono po raz pierwszy dziwne ich zachowanie polegające na ściganiu łodzi, uderzaniu w nie, łapaniu przez orki płetwy sterowej i próbach jej złamania. Wtedy zanotowano 52 takie przypadki. Bliźniaczo podobne sytuacje zdarzały się również 2021 roku kiedy to odnotowano 197 przypadków i 2022 roku – 207 incydentów. Powtarzało się zachowanie orek i miejsce ich ataków – Cieśnina Gibraltarska, wybrzeże Maroka, Francji, Portugalii i Hiszpanii, choć nie tylko tam orki żyją.
W kwietniu tego roku dramatyczną przygodę z orkami przeżył polski żeglarz Arkadiusz Wąsik. Wraz z załogą jachtu „Little Lucy” czterokrotnie odpierał ataki orek, które znienacka pojawiały się przy jego jachcie, ewidentnie interesując się płetwą sterową.
– Co ciekawe, orki podpływają tylko do płetw sterowych, które są laminowane – mówi w rozmowie z portalem Żeglarski.info Arkadiusz Wąsik. – Te płetwy, które są zrobione ze stali nierdzewnej wypluwają. To daje pewnego rodzaju przewagę żeglarzowi. Niestety, one są dużo droższe od laminowanych. To, co udało mi się zauważyć, to fakt, że orka otwiera szczękę „góra-dół”, ale w odróżnieniu od człowieka, żeby zrobić to „lewo-prawo” muszą obrócić się całe na bok. Łapią się płetwy sterowej i wtedy zaczynają bardzo mocno pracować swoją płetwą ogonową, co powoduje, że płetwa sterowa idzie w prawo lub lewo, automatycznie ster ustawia się do pozycji skrajnej i następuje próba złamania płetwy sterowej.

Orka podczas ataku na jacht
W tym przypadku, po czwartym, ataku orki złamały ją i odpłynęły.
– W momencie kiedy to się stało, orki przestały mieć zabawkę i zostawiły nas w spokoju. To był ich ostatni atak na mój jacht – dodał Arkadiusz Wąsik.
Podobne zachowanie także w innych przypadkach daje do myślenia nie tylko żeglarzom, ale przede wszystkim naukowcom.
– Wydaje nam się, ze domagają się hydromasażu i kiedy spotykają jacht, który nie używa silnika, frustrują się i łamią ster – tłumaczy Renaud de Stephanis, koordynator hiszpańskiej grupy badawczej zajmującej się waleniami.
Ten sam naukowiec uważa też, że może to być domena młodych osobników, które traktują to jako zabawę.
– Kiedy dorosną, będą musiały więcej czasu poświęcić np. na zdobywanie pożywienia i nie będą tak skore do zabaw. Po prostu wyrosną z tego – dodaje de Stephanis.
Inny naukowiec Jared Towers, dyrektor organizacji badawczej z Kolumbii Brytyjskiej, zwraca uwagę, na pewne mody zachowań u orek na przestrzeni lat.
– W latach 90 na Pacyfiku zaobserwowano zjawisko zabijania ryb przez orki, które ze swoją zdobyczą pływały na głowie. Teraz już to zjawisko nie występuje – twierdzi Towers.
Nasilające się tajemnicze zachowania orek skłaniają naukowców do coraz bardziej intensywnych poszukiwań odpowiedzi na pytania: Dlaczego to robią i jak żeglarze mogą się przed tym bronić?
W ramach projektu wspieranego przez Information and Research on Cetaceans (CIRCE) i hiszpańskie Ministerstwo Środowiska Renaud de Stephanis intensywnie monitoruje grupę tzw. orek iberyjskich. On i jego zespół użyli wielu kamer – pod wodą, nad wodą, a nawet przyczepionych do ssaków – aby dokładnie zrozumieć, co dzieje się między nimi, a atrapami sterów.
– Odkryliśmy, że orki pchają ster nosem, co powoduje złamanie steru przez dźwignię – mówi naukowiec.
Szczegółowe wyniki nie zostały jeszcze opublikowane, ale naukowiec ma nadzieję, że wkrótce to nastąpi.
„De Stephanis uważa, że orki kierują się często myśleniem stadnym, a przykład zachowania jednego osobnika często przejmują inne, co prawdopodobnie stało się faktem wśród orek zamieszkujących Cieśninę Gibraltarską” – pisze hiszpański dziennik „El Mundo”. „Naukowcy przypominają, że w 2004 r. zaobserwowano inne nietypowe dla orek zachowanie, polegające na powodowaniu dużych ran na ciele tuńczyków. Orki nie zjadały tych ryb, a jedynie odgryzały bok ich ciała. Zdaniem hiszpańskich biologów to nietypowe zachowanie morskich ssaków mogło być również ich dziwną zabawą”.
Zdecydowanie przeciwny określaniu tego zachowania orek jako ataków na jachty jest inny hiszpański naukowiec.
– Nie możemy oceniać ich zachowania, dopóki nie zrozumiemy o co im chodzi – mówi cytowany przez BBC Future Alfredo López Fernández, badacz orek z Atlantic Orca Working Group (GTOA).
Na razie nie wiadomo też jak skutecznie zapobiegać interakcjom z orkami, choć pewne zalecenia już się pojawiają.
– Żeglarze zalecają kilka metod odstraszania orek – mówi Arkadiusz Wąsik. – Pierwsza to granaty hukowe i świetlne, ale trzeba je mieć, trzeba wiedzieć czy można je wykorzystać np. na wodach państwa spoza Unii Europejskiej. Granatami hukowymi ich nie zabijemy, a trzeba wiedzieć, że orki są gatunkiem ściśle chronionym. Inni twierdzą, że w takich sytuacjach trzeba mieć na jachcie piasek, aby sypać go do otworu nosowego orki. Jeszcze inni mówią, że trzeba lać do wody amoniak, ocet, spirytus, fekalia lub ropę. To są rzeczy, które mogą pomóc. Problem w tym, że orki to piekielnie inteligentne drapieżniki i uczą się bardzo szybko. Po trzech, czterech próbach zastosowania tzw. odstraszaczy, orki orientują się, że one nie robią im krzywdy, a jeśli tak, to nie ma się czego bać i nasze odstraszacze przestają być skuteczne – dodaje żeglarz.
W środowisku żeglarskim pojawiają się informacje o potrzebie tworzenia regularnie aktualizowanych map przemieszczania się tych ssaków, co mogłoby ułatwić unikanie obszarów, na których przebywają.
– Jeżeli orki się przemieszczają, to takie mapy musiałyby być równolegle i błyskawicznie aktualizowane – mówi Arkadiusz Wąsik. – Orki musiałyby być rozpoznawalne czy wykrywalne, na przykład poprzez czipy.
Arkadiusz Wąsik cały czas analizuje sytuację z kwietnia tego roku i jego „interakcji” z okrami. Według niego takie mapy mają sens pod warunkiem, że jesteśmy w 100 procentach pewni, iż pokazują nam one faktyczne miejsce przebywania orek.
– Z mojego doświadczenia i wiedzy naukowców wiadomo, że w okolicach Gibraltaru bytuje tylko jedno stado, bo to zwierzęta stadne i terytorialne – dodaje doświadczony żeglarz. – W momencie kiedy to stado znajduje się w okolicach Gibraltaru, to drugiego stada już tam nie ma. Zakładając np. że orki atakują mój jacht o godz. 13, to za 20 minut po drugiej stronie Gibraltaru, czyli ok. 30 mil dalej jest kolejny atak na inny jacht. Te zwierzęta pływają jak torpedy, nie mamy żadnych szans, by przed nimi uciec.
Według Arkadiusza Wąsika temat obrony przed orkami należy podzielić na dwie części. Pierwsza to: Co robić w momencie ataku? Druga: Co robić, żeby go uniknąć?
– Kiedy jest atak orek, nie należy bać się wzywać pomocy przez radio – zaleca Arkadiusz Wąsik. – Po to wymyślono procedurę „Mayday”, by z niej korzystać. Trzeba zachować zdrowy rozsądek, czyli całej załodze wydać polecenie ubrania kapoków. Dlatego, że atak orki może się zakończyć zatopieniem jachtu. Takie przypadki na przestrzeni tych trzech lat już bywały. Następnie trzeba szybko sprawdzić, czy w momencie ataku na płetwę sterową, w przedziale rufowym-dennym nie ma przecieku. Kolejna rzecz, nie wolno się przeciwstawiać orkom. Trzymałem ster, który atakowany był przez orkę i nie byłem w stanie, kontrując, przekręcić go o 5 stopni. Jeżeli orka ciśnie w prawo, a my chcemy skręcić w lewo, to dodajemy swoją siłę, do tego, co może nam zniszczyć jacht – dodaje Wąsik.
W przestrzeni medialnej pojawiają się informacje, że warto mieć na jachcie zapasowy ster.
– Wymiana steru? Na wodzie jest to nie do zrobienia – mówi żeglarz. – Owszem, są metody, które pozwalają zastosować pseudoster awaryjny, który domowymi sposobami można zrobić. Nie spotkałem się jednak z jachtem przewożącym zapasowy ster, ale spotkałem się w rejonie Gibraltaru z jachtami, które miały na sterze stalowe nakładki z ostrymi kolcami. Można to nałożyć na laminowane płetwy sterowe. W działaniu steru to raczej nie przeszkadza, a orka tego nie chwyci, bo się nadzieje na kolce. No i stalowy ster. Moim zdaniem orka go nie złamie, bo nie ma jak go chwycić.

Pod wodą złamana pletwa sterowa jachtu
Arkadiusz Wąsik poleca też posiadanie na jachcie rakietnicy i mówi, że nauczony kwietniowym doświadczeniem, pewnie by z niej skorzystał i wystrzelił flarę w kierunku orek. Polski żeglarz spotkał się także z radami innych żeglarzy, aby w przypadku ataku orek, płynąć na biegu wstecznym.
Jaką profilaktykę zastosować? Zdaniem Wąsika należy płynąć jak najbliżej brzegu.
– To jest oczywiście związane z tym, że trzeba praktycznie cały czas patrzeć na mapę, plotery, wskazania głębokościomierza. – Pływanie płytkie daje nam ogromną przewagę nad orkami, bo one pływają jednak na głębokich wodach. Dziś wpływając z Atlantyku do Europy przez Cieśninę Gibraltarską, tak jak było to w moim przypadku, popłynąłbym bardzo blisko wybrzeża Tangeru, dalej wzdłuż wybrzeża Maroka aż do Ceuty, która jest hiszpańska i tam zmienił kurs o 90 stopni płynąc przez głęboki Gibraltar, gdzie nie powinno ich być. To wydłuża drogę, ale daje nam przewagę.
Mając radio warto wywołać i zapytać te jednostki, które są w pobliżu, czy w ostatnich godzinach nie słyszały o atakach orek.
Dziś w konfrontacji orka – żeglarz wygrywa ta pierwsza. Zdaniem Arkadiusza Wąsika nawet jeśli naukowcom uda się za chwilę stwierdzić czy to jest zabawa, czy jednak próba zatrzymania jachtu, to nadal nie wiemy jak im się skutecznie przeciwstawić. Za chwilę możemy mieć powód działania orek, ale nie wiadomo kiedy będziemy mieć narzędzia, by je powstrzymać.


