< Powrót
24
czerwca 2020
Tekst:
Dariusz Olejniczak
Zdjęcie:
FB/Patryk Zbroja Yacht Racing Team
Zbroja
Patryk Zbroja (w środku) z załogą.

Patryk Zbroja: Podoba mi się idea żeglarskiego mundialu

W 2021 roku miały odbyć się pierwsze żeglarskie mistrzostwa świata SSL Gold Cup. Podobnie jak w piłkarskim mundialu, celem miała być rywalizacja reprezentacji państw, a zwycięzcą kraj, a nie indywidualni zawodnicy czy załoga. Dziś wiadomo, że termin mistrzostw przesunięto na 2022 rok.

Wśród ponad 50 ekip narodowych przygotowujących się do tego wydarzenia są również Polacy. O szczegółach projektu i przygotowaniach do udziału w mistrzostwach rozmawiamy z Patrykiem Zbroją, doświadczonym sternikiem regatowym.

– Skąd pomysł na mistrzostwa żeglarskie, które już dziś określane są mianem żeglarskiego mundialu?

– Mistrzostwa to inicjatywa Star Sailors League, organizacji założonej w 2012 przez grupę międzynarodowych żeglarzy. SSL ma siedzibę w Szwajcarii i zrzesza zawodników z całego świata. Opierają się na określonym programie udziału w regatach. Zorganizowali żeglarskiego „wielkiego szlema”, finały SSL na wzór ATP Masters w tenisie. To dobrze funkcjonowało, ale w którymś momencie podjęli ważną decyzję o zorganizowaniu żeglarskiego mundialu, który pozwoli wyłonić rzeczywiście najlepsze państwo na świecie. W żeglarstwie każdego roku mamy ponad stu mistrzów świata w ponad stu klasach. W SSL Gold Cup chodzi o wyłonienie bezwzględnie najsilniejszej narodowej załogi, niezależnie od klas żeglarskich.

– Jak to zrobić?

– Pomysłodawcy zaczęli od ułożenia rankingu najlepszych sterników i załogantów, biorąc pod uwagę wyniki osiągane w poszczególnych imprezach oraz rangę każdej z nich. Tak wyłonili kapitanów. W Polsce na kapitana zespołu został powołany Mateusz Kusznierewicz. On także objął funkcję dyrektora sportowego SSL i odpowiada za współpracę z kapitanami i managerami w poszczególnych reprezentacjach.

– A te analogie do piłkarskiego mundialu?

– Podobieństwo do systemu rozgrywek w piłce nożnej polega to na tym, że zawody będą odbywać się w systemie pucharowym. Na linii startu staną cztery załogi, które w ciągu pięciu dni rozegrają pięć wyścigów. Dwie najlepsze przejdą na kolejny szczebel pucharowej drabinki, aż do ćwierćfinałów, półfinałów i wielkiego finału. Poszczególne reprezentacje wchodzą na dany szczebel drabinki w zależności od pozycji zajmowanej w opracowanym przez SSL rankingu państw.

– Na którym miejscu jest w tym zestawieniu Polska?

– Zajmujemy miejsce w drugiej dziesiątce, zatem weszlibyśmy najprawdopodobniej bezpośrednio do jednej ósmej rozgrywek.

– Na czym będą ścigać się uczestnicy mistrzostw?

– Na bardzo dobrych jachtach SSL47, które są przerobionymi, znanymi już jachtami klasy RC44. Nowość polega na tym, że te łódki zostały przedłużone o trzy stopy i mają zmienioną specyfikę nautyczną. Chodzi o to, żeby nie dawać forów tym załogom, które już wcześniej ścigały się na RC44. Załoga będzie dziewięcioosobowa, ale cała ekipa liczy jedenaście osób. Kapitan dobiera samodzielnie pięciu członków zespołu, a kolejne pięć wchodzi do załogi na podstawie miejsc zajmowanych w globalnym rankingu SSL. To daje możliwość startu wszystkim, niezależnie na jakiej łódce żeglują.

– Mówimy o reprezentacjach narodowych, ale oficjalnie powołanej kadry narodowej nie będzie…

– To inicjatywa prywatna, organizowana poza strukturami World Sailing, Eurosaf czy PZŻ. Środki do przeprowadzenia mistrzostw, na przygotowania i treningi w bazie SSL w Szwajcarii – przynajmniej na tym etapie – zapewniają organizatorzy. Nie trzeba mieć dużego budżetu, żeby wziąć udział w tym przedsięwzięciu, ale oczywiście, jakiś trzeba mieć.

– Kto będzie mógł wziąć udział w projekcie?

– Zarówno profesjonaliści, jak i debiutanci wywodzący się choćby z klas olimpijskich. Oni kończą kariery sportowe i nie bardzo wiedzą co dalej ze sobą zrobić. Właściwie to z myślą o tych drugich przystępujemy do udziału w projekcie. Chcemy wspierać tych młodszych i mniej doświadczonych, ale wciąż rozwojowych żeglarzy. Chcemy stworzyć im możliwość nabywania doświadczeń regatowych pod okiem doświadczonych żeglarzy. W efekcie ma powstać optymalnie najlepszy team, o największej sportowej mocy.

– Jak trafił pan do projektu?

– Spodobała mi się idea i jako pierwszy zgłosiłem się do Mateusza. Warunki są podobne, jak w wąskiej ekstraklasie żeglarskiej – cztery jachty na linii startu, są też bliskie match racingowi, bo tam też zagrywki techniczno-taktyczne będą miały znaczenie. Do tego ściganie odbywa się na świetnych łódkach. Gabaryt jednostki jest oczywiście inny, 9 osób musi znaleźć dla siebie optymalne miejsce na pokładzie. To świetne wyzwanie, którego chcę się podjąć. Mateusz zaproponował szersze podejście do tematu i powołaliśmy zespół koordynacyjny w Polsce. Chodzi o zainteresowanie całą sprawa żeglarzy z różnych dyscyplin – olimpijczyków, morskich regatowców, zawodników match racingu i tak dalej.

– Kto oprócz pana i Mateusza Kusznierewicza uczestniczy w tym przedsięwzięciu?

Do udziału w projekcie dołączył również Michał Korneszczuk i Piotr Harasimowcz. Każdy z nas wniósł sporo wiedzy i doświadczenia. Decyzje podejmowane są wspólnie. Piotr udostępnił nam m.in. swoją bazę w Koninie, gdzie mogliśmy przez kilka dni trenować. Była też okazja do wymiany poglądów, dyskusji o wielu aspektach żeglarstwa regatowego. Plan jest taki, żeby w ciągu sezonu odbyły się trzy treningi, z czego dwa w Szwajcarii na docelowych jachtach. Mamy listę osób, z którymi chcemy popływać, szkolić, sprawdzić ich. Potem nastąpi selekcja i zostanie wybrana narodowa jedenastka. Wybierzemy także sparingpartnerów.

– Zyskaliście sporo czasu w związku z przesunięciem terminu igrzysk w Tokio.

– Pierwotny pomysł był taki, że mistrzostwa odbędą się rok po igrzyskach olimpijskich w Tokio. Jako że zostały one przeniesione na rok 2021, zyskaliśmy dodatkowy sezon na trening, zorganizowanie się, selekcję zawodników i przygotowanie do udziału w mistrzostwach.

– Czy działacie w jakiejś sformalizowanej strukturze?

– Zastanawiamy się nad wyborem optymalnej formy organizacyjno-prawnej. A na razie skupiamy się na działaniu. Najważniejsze jest dopilnowanie wszystkiego pod względem organizacyjnym i właściwa realizacja zamierzeń. Jednym z istotniejszych jest dobra atmosfera, praca zespołowa, wspólne podnoszenie kompetencji, umiejętności żeglarskich, no i oczywiście jak największa radość z żeglowania.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ