< Powrót
22
września 2016
Tekst:
Dariusz Olejniczak
Zdjęcie:
Fb polacydookolaswiata

„Perła” non stop na oceanie

Ma za sobą ponad 9260 mil morskich, jest w drodze od 14 tygodni, spędził na wodzie 95 dni. Do końca wyprawy zostało mu mniej więcej 250 dni i 19 tysięcy mil. Bartłomiej Czarciński na swoim jachcie „Perła” kontynuuje samotny rejs dookoła świata.

Kaliszanin wyruszył z Górek Zachodnich 4 czerwca tego roku. Kiedy był na wysokości szwedzkiego Helsingborgu, jego jacht miał niegroźną kolizję ze statkiem towarowym. Doszło do uszkodzenia masztu i rejs trzeba było przerwać. Bartek zawrócił do Świnoujścia, gdzie naprawiono maszt. Rejs można było zacząć od nowa.

Żeglarz tak relacjonował przygotowania do ponownego wyruszenia na morze: „Łódka wydaje się być gotowa do pływania. Osiem osób, plus ja, pracowało nad nowym masztem. No to jak to było? Po kolizji ze statkiem Rysy, wróciłem do Świnoujścia. Trzeba było wymienić maszt i bukszpryt. (…) Nie udałoby się to, gdyby nie pomoc mocnej ekipy Stowarzyszenia Polacy Dookoła Świata, która najpierw przywiozła nowy profil masztu spod Warszawy, a później systematycznie okucie po okuciu przełożyła ze zgiętego masztu na nowy profil. Nie będę ukrywał, że nie śpieszyliśmy się z pracą. Maszt i żagle to najważniejsze rzeczy na Perle, więc trzeba było zrobić to jak najdokładniej się da. Jak wyszło, to czas pokaże. Póki co, nic się nie urwało. No to płyniemy!”.

Kapitan i załogant „Perły” w jednej osobie opisuje swoje przygody na pokładzie jachtu w liczbie mnogiej. Nie jest to jedynie przejaw uprzejmości i forma podziękowania tym, którzy wspierali go w przygotowaniach do wyprawy i wspierają nadal w trakcie jej trwania. Obie burty jachtu wyklejone są zdjęciami kibiców, którzy chcieli w ten symboliczny sposób towarzyszyć Bartkowi w rejsie dookoła świata. A relacje z kolejnych etapów wyprawy kapitana Czarcińskiego regularnie docierają do sympatyków w Polsce.

Oto fragment jednej z nich: „Dzień 70: Snujemy się od rana. W sumie to już od 4 dni nie mogę przekroczyć 100 mil na dobę. Rano ciężko było już nawet płynąć powyżej 3 węzłów i za często pojawiała się 2 we wskazaniach prędkości. Trochę mnie to zmotywowało do postawienia czegoś większego z przodu. Wybór padł na mniejszy Code 0 (ostatnio zwijany w popłochu, nie do końca w 100% suchy, to będzie okazja przewietrzyć). Jedziemy teraz nawet 4 węzły, ale to raczej dlatego, że jak tylko postawiłem większy żagiel, momentalnie dookoła zaczęło robić się ciemno od chmur i już wieje 10-15 węzłów. Kurs kiepski – 240. Przechodzi jakiś lokalny mały front nad nami i stąd zmiana jego kierunku. Mogłoby popadać, bo kryształki soli zaczynają pokrywać każdy skrawek pokładu i takielunku.”

„Perła” ma już za sobą Ocean Atlantycki i zbliża się w stronę Kapsztadu. Do wejścia na Ocean Indyjski pozostało jeszcze kilkaset mil. A z każdą milą Bartek Czarciński bliższy jest zrealizowania swojego wielkiego marzenia, by okrążyć samotnie globśladami Henryka Jaskuły – pierwszego Polaka, który samotnie opłynął glob w latach 1979-80 na jachcie „Dar Przemyśla”.

Jednostka, na której płynie Czarciński nie jest wyposażona w silnik. Jej budowniczy przekonywał jeszcze przed startem do rejsu, że dzięki temu odpada jeden z elementów, który może w czasie wyprawy ulec awarii. Kaliszanin zbudował swoją łódź sam, przy okazji zadbał nie tylko o umożliwienie śledzenia wydarzeń na pokładzie zainteresowanym, ale też uwzględnił kwestie bezpieczeństwa. Ośmiometrowa jednostka wyposażona jest w dwa telefony satelitarne, dwa urządzenia wysyłające informacje o pozycji łodzi w czasie rzeczywistym co kilkadziesiąt minut. Bartek może też wysyłać nielimitowaną liczbę SMS-ów z pokładu „Perły”. Ze światem zewnętrznym kontaktuje się za pośrednictwem internetu i zespołu brzegowego.

Aktualne informacje o przebiegu rejsu i tracking można znaleźć na stronie polacydookolaswiata.pl oraz na Facebooku.