< Powrót
24
lutego 2017
Tekst:
Dariusz Olejniczak
Zdjęcie:
Marcin Janos-Krawczyk

Pierwszy rejs coraz bliżej

– Mamy nadzieję, że nasz jacht zostanie zwodowany w przyszłym roku – mówi Adriana Porowska z Kamiliańskiej Misji Pomocy Społecznej. – Są już maszty, a teraz trwają prace wykończeniowe we wnętrzu.

Misja niesie pomoc ubogim i bezdomnym. Jej założycielem był kamilianin, ojciec Bogusław Paleczny. Był także pomysłodawcą budowy jachtu, której w 2006 roku podjęli się bezdomni. To właśnie oni mają stanowić załogę, która popłynie w rejs dookoła świata. Niestety zakonnik zmarł kilka lat temu. Kierowanie Misją przejęła Adriana Porowska i dziś to ona, wspólnie z kapitanem Waldemarem Rzeźnickim, nadzoruje budowę łódki, która dla upamiętnienia inicjatora jej powstania, nosić będzie imię „Ojciec Bogusław”.

Budowa trwa długo, bo szkutnicy-amatorzy niemal wszystko robią własnym sumptem i własnymi siłami. O jachcie „Ojciec Bogusław” pisaliśmy ponad rok temu. Wtedy budowniczowie planowali postawienie masztów. Maszty i olinowanie już są. Teraz bardzo potrzebna jest sklejka do wykończenia kajut.

– Ale najważniejsza sprawa na dziś to pozyskanie kabla okrętowego (NKOXS 0,6/1kV 3×2,5 mm; 1000 m, producent Tele-Fonika Kable Kraków – red.) – mówi kapitan Rzeźnicki. –  Równie ważna rzecz to linia wału napędowego. My potrzebujemy wału o średnicy pięćdziesięciu, może sześćdziesięciu milimetrów do śruby dwupłatowej, o długości dwóch metrów. Lista potrzeb jest oczywiście dłuższa. Mam obawy, czy uda się nam to wszystko zdobyć, ale wciąż liczę, że ukończymy budowę. Na szczęście w ubiegłym roku wyposażyliśmy łódkę w osprzęt żaglowy, a same żagle szyje nam za darmo i z własnych materiałów żaglownia Sail Service z Gdańska.

Adriana Porowska zaznacza, że na potrzeby budowy jachtu nie jest prowadzona żadna zbiórka pieniężna.

– Za to bardzo chętnie przyjmujemy dary rzeczowe w postaci materiałów niezbędnych do budowy jachtu lub wyposażenie – mówi szefowa Misji. – Zdarza się, że ktoś ma stary jacht, który już nie będzie pływał i przekazuje nam jakieś elementy, które jemu już nie będą potrzebne, a my je na pewno wykorzystamy. Co do zbiórki pieniędzy, uważam, że byłaby ona niemoralna. Jeśli mamy jakieś fundusze, to przeznaczamy je na bezpośrednią pomoc potrzebującym.

W ciągu dziesięciu lat od rozpoczęcia budowy jachtu, pracowało przy nim około stu bezdomnych korzystających ze wsparcia Misji. Niektórzy przez kilka dni, inni przez kilka tygodni. Kto popłynie w rejs dookoła świata, na razie nie wiadomo. Jak mówi kapitan Waldemar Rzeźnicki, kiedy jacht będzie gotowy, załoganci na pewno się znajdą. Wodowanie „ojca Bogusława” planowane jest na pierwszą połowę przyszłego roku w Górkach Zachodnich.

Strona jachtu „Ojciec Bogusław” 

PODZIEL SIĘ OPINIĄ