Tegoroczny Dacron ’70 przeszedł do historii
Andrzej Zieliński na jachcie „Quanta” wywalczył Błękitną Wstęgę tegorocznego zlotu Dacron ‘70, który w miniony weekend odbył się w Akademickim Klubie Morskim na gdańskich Stogach. Była to już …
dacron 10
Tegoroczny Dacron ’70 przeszedł do historii
Tegoroczny Dacron ’70 przeszedł do historii
Tegoroczny Dacron ’70 przeszedł do historii+12Andrzej Zieliński na jachcie „Quanta” wywalczył Błękitną Wstęgę tegorocznego zlotu Dacron ‘70, który w miniony weekend odbył się w Akademickim Klubie Morskim na gdańskich Stogach.
Była to już czwarta edycja imprezy. Zlot został powołany do życia głównie z myślą o właścicielach i użytkownikach jachtów, których historia powstania sięga lat 70. ubiegłego stulecia. Jachty te ciągle są w dobrej kondycji i są obecne w naszych marinach. Wyjątkowy klimat przyciągał na kolejne edycje zlotu Dacron stale powiększającą się liczbę nowszych konstrukcji chcących się ścigać podczas Dacronu. Organizator – AKM w Gdańsku wprowadził formuły wyrównawcze ORC i KWR. Impreza wchodzi w skład Pucharu Zatoki Gdańskiej.
Tegoroczny zlot witał gości w piątek 10 sierpnia. Próby podejścia 17-metroweego „Tornado” do klubowej kei, ze względu na duże zanurzenie (3,2 m), nie udały się. Jacht zacumował w Jachtklubie Stoczni Gdańskiej, a załoga została przetransportowana do AKM mniejszym jachtem. Najdłuższą trasę do Klubu pokonał, płynący ze Szczecina, jacht „Villemo” (AlbinVega). Ciekawostką był „Coradie” (Dehler Delanta), który przyjechał na przyczepie spod Stuttgartu.
Reklama · RegatyReklama przy relacjach z regatReklama i współpraca →Sobota zaczęła się odprawą sterników, podczas której debatowano głównie o długości trasy, mając na uwadze prognozowany niezbyt silny wiatr na Zatoce. Finalnie przyjęto dłuższy wariant, ze startem i metą na rozlewisku Wisły, na wysokości kei AKM. Dalej trasa biegła na znak „SWB”, czyli pod ujście przekopu Wisły, później były: znak zwrotny „PP”, „GW” i meta.
Start wyszedł czysty, pomimo tłoku, za boją rozprowadzającą na rozlewisku jachty postawiły spinakery i z kolorowymi balonami nad dziobem popłynęły wartko, acz majestatycznie, na Zatokę. Prognozy słabowiatrowe nie sprawdziły się, siła wiatru oscylowała w granicy 8-10 węzłów. Kurs bajdewindowy na „SWB”, w okolicy znaku przyniósł niespodziankę w postaci silnego prądu od ujścia Przekopu Wisły. Kto był za nisko boi, miał kłopoty z dopłynięciem jednym halsem. Dalszy kurs był pełnowiatrowy na „PP” i dalej półwiatrowy do „GW”. Do mety czekała każdego halsówka w ciasnym wejściu na rozlewisko. Na tym odcinku wiatr każdego uczestnika obdarowywał inaczej. Część musiała wielokrotnie zmieniać hals, część mniej, a niektórym udało się przepłynąć jednym „strzałem” na długim szkwale. „Tornado” natomiast utknął na mieliźnie w okolicy mety.
Reklama · RegatyPromuj swoją markęSprawdź ofertę →Gdy ostatni jacht pokonywał linię mety aura ogłosiła koniec wyścigu deszczem. Na wszystkich uczestników regat Dacron i bywalców przystani AKM, czekała gorąca strawa. Przed planowanym występem zespołu „Załoga z Jasnej Ciasnej” deszcz odpuścił i wyszło słońce, które szybko osuszyło kałuże. Pierwsze dźwięki gitar przyciągnęły mały tłum. Każdy kolejny utwór ośmielał publiczność do śpiewu i delikatnego pląsu. Muzycy zaprezentowali ciekawą aranżacją i wykonanie znanych bardziej i mniej tekstów. Pierwsza część występu trwała do zapadnięcia zmroku.
Aura pozwoliła na uruchomienie kina na świeżym powietrzu i wysłuchanie opowieści Piotra Czarnieckiego o jego udziale w projekcie „Setką przez Atlantyk”. Piotr opowiadał, pokazywał zdjęcia i zaprezentował nakręcony przez siebie film. To bardzo ciekawa składanka własnych opowieści o samotności na oceanie, myślach, jakie towarzyszyły żeglarzowi, o tęsknocie i radości. Można by pomyśleć co może być ciekawego w filmie o facecie w małej łódce? Otóż sporo, bo film wciąga i może dostarczyć wielu wzruszeń.
Niedziela 12 sierpnia przyniosła silny wiatr w granicach 20 węzłów. Planowane wyścigi na rozlewisku Wisły i na Martwej Wiśle zapowiadały się interesująco. Mocny wiatr i brak fali zapewniły dobrą zabawę. Zaplanowano dwa krótkie wyścigi, których start był pod mostem w Sobieszewie, z boją zwrotną u wejścia w kanał Płonie. Drugi bieg kończył się na wysokości klubowej kei. Starty odbyły się czysto i bez sytuacji ryzykownych. Biegi były szybkie, natomiast w okolicy boi zwrotnej każdemu z osobna szczęście dawkowała loteria wiatrowa.
Reklama · RegatyArtykuł sponsorowanyZapytaj o pakiet →Przed drugim biegiem zdecydowana większość jachtów zarefowała groty. Kilka jachtów przetarło niegroźnie o mieliznę, do tego zmienny wiatr rozdawał karty przeróżnie, ale dzięki temu ten dzień regat był aktywny i ciekawy. Najmniej szczęścia miał „Apus” Sławomira Nojka, w którym przy ostrym bejdewindzie pękła podwięź wanty i w efekcie maszt został złamany. Nikomu nic się nie stało, a nowy maszt został namierzony w klubowym kontenerze.
Bezwzględnie najszybszym jachtem tegorocznych regat Dacron była „Quanta” Andrzeja Zielińskiego, natomiast najszybszym jachtem z lat 70. była „Czarodziejka” Tomasza Konnaka. Pozostałe wyniki poniżej.











