< Powrót
14
sierpnia 2018
Tekst:
Robert Napiórkowski
Zdjęcie:
Mariola Stasiulewicz, Bronisław Trzpis
dacron
Dwuosobowa załoga „Quanty” - bezwzględnie najszybszego jachtu regat - odbiera nagrodę za III miejsce w klasie ORC.

Tegoroczny Dacron ’70 przeszedł do historii

Andrzej Zieliński na jachcie „Quanta” wywalczył Błękitną Wstęgę tegorocznego zlotu Dacron ‘70, który w miniony weekend odbył się w Akademickim Klubie Morskim na gdańskich Stogach.

Była to już czwarta edycja imprezy. Zlot został powołany do życia głównie z myślą o właścicielach i użytkownikach jachtów, których historia powstania sięga lat 70. ubiegłego stulecia. Jachty te ciągle są w dobrej kondycji i są obecne w naszych marinach. Wyjątkowy klimat przyciągał na kolejne edycje zlotu Dacron stale powiększającą się liczbę nowszych konstrukcji chcących się ścigać podczas Dacronu. Organizator – AKM w Gdańsku wprowadził formuły wyrównawcze ORC i KWR. Impreza wchodzi w skład Pucharu Zatoki Gdańskiej.

Tegoroczny zlot witał gości w piątek 10 sierpnia. Próby podejścia 17-metroweego „Tornado” do klubowej kei, ze względu na duże zanurzenie (3,2 m), nie udały się. Jacht zacumował w Jachtklubie Stoczni Gdańskiej, a załoga została przetransportowana do AKM mniejszym jachtem. Najdłuższą trasę do Klubu pokonał, płynący ze Szczecina, jacht „Villemo” (AlbinVega). Ciekawostką był „Coradie” (Dehler Delanta), który przyjechał na przyczepie spod Stuttgartu.

Sobota zaczęła się odprawą sterników, podczas której debatowano głównie o długości trasy, mając na uwadze prognozowany niezbyt silny wiatr na Zatoce. Finalnie przyjęto dłuższy wariant, ze startem i metą na rozlewisku Wisły, na wysokości kei AKM. Dalej trasa biegła na znak „SWB”, czyli pod ujście przekopu Wisły, później były: znak zwrotny „PP”, „GW” i meta.

Start wyszedł czysty, pomimo tłoku, za boją rozprowadzającą na rozlewisku jachty postawiły spinakery i z kolorowymi balonami nad dziobem popłynęły wartko, acz majestatycznie, na Zatokę. Prognozy słabowiatrowe nie sprawdziły się, siła wiatru oscylowała w granicy 8-10 węzłów. Kurs bajdewindowy na „SWB”, w okolicy znaku przyniósł niespodziankę w postaci silnego prądu od ujścia Przekopu Wisły. Kto był za nisko boi, miał kłopoty z dopłynięciem jednym halsem. Dalszy kurs był pełnowiatrowy na „PP” i dalej półwiatrowy do „GW”. Do mety czekała każdego halsówka w ciasnym wejściu na rozlewisko. Na tym odcinku wiatr każdego uczestnika obdarowywał inaczej. Część musiała wielokrotnie zmieniać hals, część mniej, a niektórym udało się przepłynąć jednym „strzałem” na długim szkwale. „Tornado” natomiast utknął na mieliźnie w okolicy mety.

Gdy ostatni jacht pokonywał linię mety aura ogłosiła koniec wyścigu deszczem. Na wszystkich uczestników regat Dacron i bywalców przystani AKM, czekała gorąca strawa. Przed planowanym występem zespołu „Załoga z Jasnej Ciasnej” deszcz odpuścił i wyszło słońce, które szybko osuszyło kałuże. Pierwsze dźwięki gitar przyciągnęły mały tłum. Każdy kolejny utwór ośmielał publiczność do śpiewu i delikatnego pląsu. Muzycy zaprezentowali ciekawą aranżacją i wykonanie znanych bardziej i mniej tekstów. Pierwsza część występu trwała do zapadnięcia zmroku.

Aura pozwoliła na uruchomienie kina na świeżym powietrzu i wysłuchanie opowieści Piotra Czarnieckiego o jego udziale w projekcie „Setką przez Atlantyk”. Piotr opowiadał, pokazywał zdjęcia i zaprezentował nakręcony przez siebie film. To bardzo ciekawa składanka własnych opowieści o samotności na oceanie, myślach, jakie towarzyszyły żeglarzowi, o tęsknocie i radości. Można by pomyśleć co może być ciekawego w filmie o facecie w małej łódce? Otóż sporo, bo film wciąga i może dostarczyć wielu wzruszeń.

Niedziela 12 sierpnia przyniosła silny wiatr w granicach 20 węzłów. Planowane wyścigi na rozlewisku Wisły i na Martwej Wiśle zapowiadały się interesująco. Mocny wiatr i brak fali zapewniły dobrą zabawę. Zaplanowano dwa krótkie wyścigi, których start był pod mostem w Sobieszewie, z boją zwrotną u wejścia w kanał Płonie. Drugi bieg kończył się na wysokości klubowej kei. Starty odbyły się czysto i bez sytuacji ryzykownych. Biegi były szybkie, natomiast w okolicy boi zwrotnej każdemu z osobna szczęście dawkowała loteria wiatrowa.

Przed drugim biegiem zdecydowana większość jachtów zarefowała groty. Kilka jachtów przetarło niegroźnie o mieliznę, do tego zmienny wiatr rozdawał karty przeróżnie, ale dzięki temu ten dzień regat był aktywny i ciekawy. Najmniej szczęścia miał „Apus” Sławomira Nojka, w którym przy ostrym bejdewindzie pękła podwięź wanty i w efekcie maszt został złamany. Nikomu nic się nie stało, a nowy maszt został namierzony w klubowym kontenerze.

Bezwzględnie najszybszym jachtem tegorocznych regat Dacron była „Quanta” Andrzeja Zielińskiego, natomiast najszybszym jachtem z lat 70. była „Czarodziejka” Tomasza Konnaka. Pozostałe wyniki poniżej.

Open 70
KWR
ORC