< Powrót
3
kwietnia 2020
Tekst:
Dariusz Olejniczak
igrzyska
Tomasz Chamera, prezes Polskiego Związku Żeglarskiego.

Tomasz Chamera: Czeka nas więcej żeglowania na rodzimych wodach

Igrzyska Olimpijskie w Tokio odbędą się w dniach 23 lipca – 8 sierpnia 2021 roku. To na razie jedyna pewna informacja dotycząca tej najważniejszej dla świata sportowego imprezy, która z powodu zagrożenia koronawirusem nie odbędzie się w pierwotnie zaplanowanym terminie. O wpływie pandemii na przygotowania do igrzysk rozmawiamy z Tomaszem Chamerą, prezesem Polskiego Związku Żeglarskiego.

– Nowy termin igrzysk spowoduje lawinę zmian w sferze przygotowań olimpijskich zmagań, także wśród żeglarzy. Jedną z takich zmian będzie nowy kalendarz imprez kwalifikacyjnych…

– Zmian będzie sporo na kilku płaszczyznach. Ze zrozumiałych względów nie znamy jeszcze nowych terminów imprez międzynarodowych, które powinny odbyć się w tym i w przyszłym roku. Wiele wskazuje na to, że konieczne będzie też skorygowanie kalendarza imprez krajowych. Wiemy, że potwierdzone są kwalifikacje uzyskane dotychczas przez poszczególne kraje. Z drugiej strony, około 40 procent miejsc z imprez kontynentalnych wymaga jeszcze rozstrzygnięcia. Według wstępnych założeń imprezy kwalifikacyjne powinny odbyć się do końca pierwszego kwartału 2021 roku.

– Czy problemy odczują poszczególne klasy olimpijskie?

– Jest wiele niewiadomych. W strukturach World Sailing prowadzimy dyskusje dotyczące konkurencji wybranych do programu igrzysk w 2024 roku i zmian, jakie podjęliśmy wcześniej w tym zakresie. Na razie dotychczasowe ustalenia pozostają w mocy, ale nie wiadomo, jak zmiana terminu igrzysk w Tokio wpłynie na możliwość wdrożenia nowych konkurencji przez niektóre kraje. Okres pomiędzy igrzyskami w Tokio i w Paryżu skróci się z czterech, do trzech lat. Wiele w tej kwestii zależy od stanowiska Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. Problemów jest znacznie więcej. Jedną z ważniejszych kwestii do rozwiązania jest sprzęt klasy RS:X. Nie jest tajemnicą, że od kilkunastu miesięcy cały żeglarski świat boryka się z problemem terminowości dostarczania i jakości tego wyposażenia. Po prostu niemal całkowicie ustała jego produkcja w związku z planowanym przejściem na iFoil podczas igrzysk w 2024 roku. Na dziś to czynnik nierozwiązany, tymczasem konieczność szkolenia i startowania na klasie RS:X wydłuża się o kolejny rok. W najbliższym czasie planowane są rozmowy z międzynarodowym stowarzyszeniem tej klasy, firmą Neil Pryde i zarządem World Sailing. Z niecierpliwością czekamy na dalszy rozwój sytuacji.

– Jak nasza kadra odnajduje się w tej nietypowej, może nawet kryzysowej, sytuacji?

– W Polsce trenerzy główni i dyrektor sportowy PZŻ opracowują alternatywne wersje planów uwzględniające wdrożenie szybkich rozwiązań. Przypomina to równania z wieloma niewiadomymi. Trzeba liczyć się z tym, że czas zamknięcia granic może być dłuższy niż sam okres pandemii. Pewnie w tym roku czeka nas zatem znacznie więcej żeglowania na rodzimych wodach.

– Nie tylko odosobnienie i zmiany w kalendarzu sportowym są problemem, dotyczy to także budżetu.

– Tąpnięcie ekonomiczne jest nieuniknione. Wiele regat rangi krajowej i międzynarodowej, uzależnionych jest od sponsorów. Istnieje ryzyko, że nie zostaną rozegrane. Kwoty dotacyjne mogą zostać zmniejszone, bo priorytety budżetowe będą gdzie indziej. Dotyczy to całego sportu. W dobie obecnego kryzysu wzrastają obawy odnośnie ukierunkowanych działań. Chociaż to niezwykle trudne, potrzeba nam odważnych decyzji pokazujących, że jesteśmy w stanie panować  nad sytuacją. Obawy co do tego, czy właściwie ustalane są priorytety, udzielają się każdemu z nas. Przykład zawsze musi iść z góry. Polityka powinna zostać odłożona do zamrażarki, dziś trzeba skupić się na kwestiach ekonomicznych i ochronie zdrowia.

– Bez dotacji działalność stowarzyszeń sportowych i rozwój poszczególnych dyscyplin nie jest możliwy.

– Nie jest tajemnicą, że przygotowania do igrzysk, mistrzostw świata, czy Europy, nie odbyłyby się, gdyby nie dotacje państwowe. Bazuje na tym cały sport. Ministerstwo Sportu stara się opanować sytuację i wspomagać działania, codzienne aktywności zawodników, trenerów, klubów i związków sportowych. Igrzyska są przesunięte, ale liczę, że programy przygotowań będą realizowane. Wszyscy zadajemy sobie pytanie, czy w tak dużym zakresie, jak dotąd. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że środków będzie mniej. Dotyczy to także funduszy od sponsorów, bo wiele firm walczy teraz o przetrwanie, część z nich może tę walkę przegrać. Zakładam, że przeorganizowane zostanie całe życie sportowe w Polsce i na świecie.

– Jak w tym wszystkim radzi sobie żeglarska kadra PZŻ?

– Nasi trenerzy przygotowują zestaw webinarów, czyli internetowych konferencji i treningów, który będzie sukcesywnie adresowany do różnych grup zawodniczych. To forma działań podejmowanych w okresie przymusowego siedzenia w domach, przydatna nie tylko dla kadry, ale także dla klubów żeglarskich. Programy sportowe są modyfikowane z uwzględnieniem różnych scenariuszy rozwoju sytuacji. Od tej najbardziej optymistycznej, choć chyba mało realnej, kiedy treningi na wodzie będą możliwe już w drugiej połowie kwietnia, przez późniejsze terminy – na przykład na koniec maja. Nie jesteśmy w stanie w pełni określić wpływu dzisiejszej sytuacji na przyszłość, ale chcemy dać zawodnikom sygnał, że jesteśmy gotowi na różne warianty. Nie wolno pozwolić sobie na podejście, które ogranicza się do myślenia, że „jakoś to będzie”, gdy kwarantanna minie. Właśnie teraz jest czas na proaktywne działania i opracowywanie różnych rozwiązań.

– Pocieszające jest to, że z czasem wszystko wróci do normy…

– Tak. Dziś sytuacja jest bardzo nietypowa. Na pewne rzeczy po prostu wpływu nie mamy. Ale jako żeglarze nie raz skutecznie radziliśmy sobie z różnymi przeciwnościami losu. Jesteśmy grupą zorganizowaną i otwartą na pomysły. Musimy się wzajemnie inspirować, działać z rozwagą i zrozumieniem powagi sytuacji. Ćwiczymy cierpliwość – to czynnik dziś bardzo ważny. Ale najważniejsze jest zdrowie i na tym należy skupić się przede wszystkim. Wcześniej, czy później wrócimy do rzeczywistości, pewnie już nieco zmodyfikowanej, ale życie będzie toczyć się dalej.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ