Tomasz Chamera: Powrót na paraolimpiadę nie będzie łatwy
W sobotę 5 listopada rozpocznie się doroczna konferencja przedstawicieli World Sailing (dawniej ISAF). Jednym z zagadnień omawianych na spotkaniu w Barcelonie będzie możliwość przywrócenie konkurencji żeglarskich do programu igrzysk paraolimpijskich.
O szansach powrotu żeglarzy takich klas, jak SKUD 18, Sonar czy 2.4mR na olimpijskie akweny, rozmawiamy z członkiem zarządu World Sailing, wiceprezesem Polskiego Związku Żeglarskiego ds. sportu, Tomaszem Chamerą.
– Jakie są szanse powrotu żeglarskich paraolimpijczyków na igrzyska?
– Trudno cokolwiek prognozować, bo decyzja nie leży po stronie Międzynarodowej Federacji Żeglarskiej, a International Paralimpic Comitee (Międzynarodowego Komitetu Paraolimpijskiego – red.). Jako przedstawiciel World Sailing mogę jedynie wyrazić żal i duże rozczarowanie, że żeglarstwa paraolimpijskiego zabraknie za cztery lata w Tokio. Trzeba dołożyć wszelkich starań, by ten sport wrócił do programu igrzysk. To będzie jeden z priorytetów działalności kolejnego zarządu World Sailing, którego wybory odbędą się podczas konferencji w Barcelonie. Jest to także jeden z istotnych punktów mojego, jako kandydata na wiceprezydenta Federacji, „dekalogu”.
– Od czego należałoby zacząć proces przywracania paraolimpijskiego statusu żeglarstwu?
– Przede wszystkim należy zadbać o spełnienie podstawowego wymogu, jakim jest liczba 32 krajów uczestniczących w żeglarskim ruchu paraolimpijskim. Nie byliśmy w stanie tego osiągnąć w minionych latach i to była jedna z przyczyn, które przesądziły o tym, że żeglarstwa zabraknie na paraolimpiadzie w Tokio. Czynnik podstawowy, ale na szczęście w naszym zasięgu, bo poprzednio zabrakło dwóch, może trzech krajów do spełnienia tego kryterium. Gdyby udało się go osiągnąć, łatwiej będzie spełnić inne warunki stawiane przez IPC, choć oczywiście, nie przesądza to o ostatecznym sukcesie.
– Jak dużą uwagę przywiązują przedstawiciele World Sailing do żeglarstwa paraolimpijskiego?
– Zajmujemy się wieloma zagadnieniami, ale zapewniam, że żeglarstwo paraolimpijskie jest dla nas istotne. Na konferencji w Barcelonie będzie pracować komisja do spraw żeglarstwa paraolimpijskiego, a poza tym we wtorek, 8 listopada odbędzie się forum poświęcone tej kwestii. Uczestnicy forum będą rozmawiać o możliwościach i sposobach na przywrócenie statusu paraolimpijskiego żeglarstwu. Obecny stan rzeczy wpływa źle na rozwój tego sportu, bo przekłada się na brak dotacji dla poszczególnych krajów i ich reprezentacji w klasach paraolimpijskich.
– Pieniądze są najważniejsze?
– Z pewnością ich brak jest sporym problem dla wielu federacji krajowych, które bez odpowiednich funduszy nie są w stanie funkcjonować na przyzwoitym poziomie. I mam na myśli nie tylko klasy paraolimpijskie, ale żeglarstwo w ogóle. Sposobem na radzenie sobie z brakiem środków jest korzystanie z programów aplikowanych na przykład przez IPC, czy naszą Federację. Nie chodzi o bezpośrednie finansowanie, ale o dotowanie ze strony rozmaitych organizacji. Jedną z nich jest Solidarność Olimpijska przy Międzynarodowym Komitecie Olimpijskim. Możliwość udziału w takich programach może spowodować wzrost zainteresowania żeglarstwem paraolimpijskim większej liczby krajów – choćby tych kilku, których zabrakło poprzednio do wpisania żeglarstwa w program igrzysk paraolimpijskich w Tokio. Sam zresztą pamiętam, z jakiego pułapu rozkręcaliśmy żeglarstwo paraolimpijskie w Polsce. Pieniędzy było bardzo mało, ale dysponowaliśmy sprzętem, na którym zawodnicy mogli trenować. A to już wystarczyło na początek. Nie chodziło wtedy o medale, ale o samo zaistnienie na paraolimpiadzie. Warto jednak pamiętać, że aby walczyć o medale potrzeba nie tylko sprzętu, ale przede wszystkim ludzi. A niepełnosprawnych żeglarzy zainteresowanych ściganiem się i udziałem w igrzyskach, w żadnym kraju nie brakuje.
– Czy uda się przywrócić żeglarstwo do programu igrzysk już w 2024 roku?
– Taki jest cel strategiczny World Sailing, ale nie będzie łatwo. Problemem jest między innymi prowadzenie dobrego lobbingu wśród członków IPC. W wyniku pewnych zaniedbań w funkcjonowaniu Międzynarodowego Stowarzyszenia na rzecz Żeglarstwa Niepełnosprawnych, zanim ta instytucja została wchłonięta przez naszą Federację i przemianowana na Para World Sailing, zaufanie do tej sfery sportu żeglarskiego zostało nadszarpnięte. Teraz robimy wszystko, by systematycznie je odbudowywać. Co ważne, zmienili się ludzie odpowiedzialni za ten obszar działalności. Przewodniczącą PWS jest Betsy Alison, amerykańska żeglarka i trenerka od lat pracująca z żeglarzami niepełnosprawnymi, czyli osoba zdecydowanie kompetentna i zaangażowana w to co robi.
– Po spotkaniu w Barcelonie, które zakończy się 13 listopada, możemy spodziewać się konkretnych ustaleń prowadzących do powrotu żeglarstwa na akweny paraolimpijskie?
– Konkretów raczej nie będzie, bo nie wszystko od nas zależy. My możemy ustalić pewne kierunki naszych własnych działań i na pewno to zrobimy.
– Czy w Międzynarodowym Komitecie Paraolimpijskim panuje dobry klimat dla żeglarstwa?
– Myślę że tak, choć nad tym dobrym klimatem trzeba pracować. Najważniejsze jest jednak spełnianie wymogów stawianych przez Komitet.


