< Powrót
21
lutego 2018
Tekst:
Dariusz Olejniczak
Zdjęcie:
arch. Tomasza Janiaka
TT:R
Polska ekipa TT:R w Maroku.

Tomasz Janiak: Jesteśmy surferami

W Maroku trwają właśnie Mistrzostwa Europy Twin Tip Racing (TT:R). Polska reprezentacja startuje tam pod kierownictwem trenera Tomasza Janiaka, który w rozmowie z nami opowiada między innymi o kondycji polskiego kiteboardingu.

–  Kalendarz zawodów w formule TT:R nie jest może tak dobrze znany kibicom żeglarstwa, jak w przypadku innych dyscyplin, dlatego na początek proszę powiedzieć kilka słów o samej imprezie odbywającej się w Afryce…

– Mistrzostwa Europy TT:R w Dakhla są jednocześnie pierwszą eliminacją do Młodzieżowych Igrzysk Olimpijskich w Buenos Aires YOG2018. Odbędą się one w listopadzie tego roku. Drugą eliminacją, na której Polska będzie miała uzyskać kwalifikację będą majowe Mistrzostwa Świata TT:R w Baobay w Chinach. Mistrzostwa Europy są imprezą opartą na zasadzie „winner takes all”, czyli tylko zwycięzca, a w kategorii dziewcząt zwyciężczyni, otrzymuje kwalifikacje do igrzysk w Buenos Aires. Warto dodać, bo wiele osób mnie o to pyta, dlaczego mistrzostwa rozgrywane są na kontynencie afrykańskim. Po prostu, w Europie jest teraz zima i wybrzeże Maroka to jedyne dziś miejsce, w którym takie zawody mogą się odbyć. Równocześnie z europejskimi trwają eliminacje afrykańskie.

– Co może pan powiedzieć o polskiej ekipie?

– W Dakhli Polskę reprezentują: Tomasz Glazik (SKŻ Ergo Hestia Sopot, Ozone Kites) , Jakub Wątorowski (MKR Tramp Mielno, Ozone Polska, Nobile) , Filip Nawój (Kite44, Ozone Kites, SU-2, Hydrosfera) , Mateusz Włodarczyk (Kite44, Ozone Kites, Shinn) , Oliwia Hłobuczek (MKR Tramp Mielno, Ozone), Paula Grzenkowska (SKŻ Ergo Hestia Sopot, Ozone). No i ja w roli trenera (SKŻ Ergo Hestia Sopot i Nobile Kiteboarding). Przez kilka dni aklimatyzowalismy się do lokalnych warunków. Codziennie wieje wiatr z tego samego kierunku (NNE, N) o sile 17-25 węzłów, a odczuwalna temperatura wynosi około 15 stopni. Czyli jest zimno. Z prognoz wynika, że na czas zawodów ma się odkręcić o 180 stopni. Wszyscy zastanawiają się co z tego będzie, ponieważ nie jest to regularny kierunek.

– A jakie nastroje panują w zespole?

– Oczywiście bojowe, niestety jeden z naszych zawodników Kuba Wątorowski zmaga się z poważną kontuzją pleców. Ograniczył sesje treningowe, aby móc wystartować w wyścigach. W poniedziałek odbyła się rejestracja do zawodów, a od wtorku trwają wyścigi. Przyjechaliśmy tutaj z dużymi nadziejami, natomiast prawda jest taka, że nie jesteśmy stawiani w roli faworytów. Możliwości treningowe, szczególnie w okresie poprzedzającym zawody ze względów klimatycznych mieliśmy ograniczone, a finansowo tez nie jesteśmy krezusami. W przygotowaniach wspomagał nas Polski Związek Żeglarski oraz Polski Związek Kiteboardingu. Zrobiliśmy tyle, ile było można, aby przyjechać tutaj w najlepszej formie.

– Jak Polska wypada na tle światowej czołówki w konkurencjach kiteboardingowych?

– Jeszcze dwa lata temu stanowiliśmy absolutną czołówkę światowoą w konkurencji Formuła Kite. Przypomnę – brązowy medal Błażeja Ożoga w ME, wicemistrzostwo świata Maksymiliana Żakowskiego w kategorii młodzik U21, oraz wicemistrzostwo Świata Tomka Janiaka w kategorii Masters. Dwa lata temu po przeobrażeniu klasy Formuła Kite w klasę latającą (Hydrofoil), prym zaczęły wieść nacje które zdecydowanie wcześniej miały okazję trenować na hydroskrzydlach, czyli Francuzi oraz Amerykanie. Brak funduszy na wsparcie naszych czołowych zawodników w zakupie sprzętu oraz w wyjazdach na regaty również odbił się na wynikach. Mamy ogromny potencjał, niemałe tradycje żeglarskie, mam nadzieję, że niebawem wrócimy do gry. Szkoda, że nie da się zmienić u nas klimatu.

– Czy wśród juniorów jest potencjał pozwalający z nadzieją patrzeć w przyszłość?

– Tak. Jako trener Kadry Narodowej upatruję ogromny potencjał w naszych najmłodszych zawodnikach, którzy mam nadzieję, na igrzyskach w Paryżu w 2024 będą reprezentować kraj. Z grupy młodzieży, szczególnie wybija się dwóch zawodników. To Jakub Jurkowski oraz Jan Koszowski, obaj SKŻ Ergo Hestia Sopot. Mimo młodego wieku mają już spore doświadczenie startowe oraz pokaźny dorobek medalowy.

– Kajty zaprezentują się w Tokio najpewniej zamiast żeglarstwa morskiego, uznawanego przez część środowiska żeglarskiego za dyscyplinę wartą zaprezentowania i włączenia do programu igrzysk – jakie są w tym zestawieniu atuty kajtów?

– Kajt ma bardzo wiele atutów. Jest sportem powszechnie uprawianym na całym świecie, pływają osoby w szerokim spektrum wiekowym od 9-latków do 80-latkow. To także sport innowacyjny, młody, kolorowy, mamy kontakt z naturą – startujemy z plaż a nie z betonowych marin no i jesteśmy najszybszą a zarazem najtańszą klasą regatową na świecie. Jesteśmy w stanie pływać przy sile wiatru od 5 do 45 węzłów. Cały sprzęt pakujemy do małych walizek, a nie wysyłamy cargo w kontenerach. Nasze wyścigi są krótkie, dynamiczne i najbardziej zrozumiałe dla publiki z pośród wszystkich formatów żeglarskich. Jesteśmy chyba trochę bardziej surferami, niż żeglarzami.

– Kiteboarding to wiele klas i formuł – czy ich rozwój jest równomierny, czy ten sport zmierza w jakimś kierunku, czy ewentualność włączenia do igrzysk foili nie wpłynie na rozwój innych odmian?

– Nasz sport rozwija się w różnych kierunkach, kiteracing, kitewave, freestyle, ale jeżeli chodzi o kierunek olimpijski to zdecydowanie jest nim kiteracing czyli konkurencja Formuła Kite. Jak wspomniałem, od dwóch lat jest ona klasą latającą na hydrofoilach. Włączenie kajta do igrzysk będzie miało oczywiście przełożenie na cały kiteboarding. Koniunktura na zakup sprzętu, na szkolenia i tak dalej na pewno wzrośnie. Dzięki temu popularność i rozpoznawalność samej dyscypliny będzie większa.

Informacje z regat

PODZIEL SIĘ OPINIĄ