Tragedia u wybrzeży Maroka
Dwoje polskich żeglarzy utonęło u wybrzeży Maroka, w odległości 91 kilometrów od miasta Al-Dżadida. Uratowało się sześcioro innych członków załogi jachtu.
O tragedii poinformował we wtorek 3 listopada na swoim portalu internetowym dziennik „Daily Ahdath Almaghribia”. Z informacji przekazanych przez gazetę wynika, że do tragedii doszło w niedzielę 1 listopada, na szczególnie niebezpiecznym obszarze zwanym „Wyspą”, gdzie roi się od ukrytych pod wodą skał. Miejsce to znane jest lokalnym żeglarzom i rybakom.
Kłopoty załogi zaczęły się od awarii silnika jachtu płynącego z Gibraltaru na Teneryfę. Polacy wezwali pomoc, a jacht dryfował.
Bezpośrednią przyczyną tragedii była wysoka fala, która zmyła do wody troje żeglarzy, w tym kapitana jednostki. Tylko jemu udało się wrócić na pokład. Niestety, dwie inne osoby zaginęły. Była to 53-letnia kobieta i 41-letni mężczyzna. Ocalałą załogę udało się przetransportować na ląd. Cztery osoby trafiły do szpitala.
Ze względu na trudne warunki panujące w rejonie wypadku, w poszukiwaniach zaginionych uczestniczyła tradycyjna łódź rybacka. Unoszące się na wodzie ciała zauważyli marokańscy rybacy.
W rozmowie z lokalnymi dziennikarzami kapitan jednostki wyjaśnił, że po tym jak wpadł do wody, próbował ratować pozostałe dwie osoby, jednak ze względu na dużą falę nie było to możliwe.


