< Powrót
14
kwietnia 2020
Tekst:
Jędrzej Szerle
Zdjęcie:
Fb/Premium Yachting
czarterów

Trudny sezon dla czarterów

Społeczna kwarantanna, którą wprowadziły niemal wszystkie kraje Europy, szczególnie mocno odbiła się na turystyce, w tym żeglarskich czarterach.

Pandemia koronawirusa, zamrożenie gospodarki i obostrzenia nałożone przez wszystkie europejskie kraje mocno wpłynęły także na rynek czarterów, zależny całkowicie od swobody podróżowania i gromadzenia.

– Dla Premium Yachting, ale i dla większości firm czarterowych to bardzo zła sytuacja i to w najgorszym możliwym momencie, gdy po zimie, w trakcie której pracujemy przy jachtach i inwestujemy w nie, zostaliśmy pozbawieni możliwości pracy na początku sezonu – mówi Kasper Orkisz z Premium Yachting, czarterującej jachty głównie w Trójmieście. – W kwietniu powinniśmy prowadzić normalną działalność, której niestety nie ma. Ze względu na niepewność zatrzymały się zapytania czarterowe na sezon, a żeglarskie imprezy firmowe, które są dla nas ważną częścią biznesu, w 90% zostały odwołane do końca czerwca, niestety większość z nich nigdy nie dojdzie do skutku, gdyż firmy w pierwszej kolejnością tną wydatki na marketing. Większość naszych jachtów została zwodowana już w marcu, w kwietniu to dla jachtów komercyjnych już czas pracy, szkolenia, rejsy, eventy  i niestety to czas, który bezpowrotnie utraciliśmy. Byliśmy gotowi przez pandemią i będziemy gotowi do żeglowania po Bałyku dzień po zdjęciu restrykcji! Kwiecień wykorzystujemy aby dopieścić nasze jednostki, aby móc z nich korzystać cały sezon.

Również inne firmy są przygotowane do sezonu, żeby móc wystartować z działalnością jak tylko będzie to możliwe.

– Nie spekuluję, kiedy zaczniemy sezon, bo to wróżenie w fusów – przyznaje Krzysztof Tyburczy z firmy Atsea Yachts & Charter, koncentrującej działalność na Bałtyku. – Na razie czartery odwołaliśmy do 19 kwietnia. Ale w tym tygodniu nasze jachty idą na wodę, więc przygotowania idą zgodnie z planem.

– Mamy nadzieję, że sytuacja się unormuje na przestrzeni najbliższego miesiąca-dwóch, a od czerwca w jakimś stopniu powróci możliwość czarteru jachtów i wyjazdów – tłumaczy Piotr Kowalski, właściciel firmy charter.pl, która ma w ofercie rejsy na całym świecie, głównie na Morzu Śródziemnym i Karaibach. – Za to Chorwaci przygotowują się do sezonu i twierdzą jedynie, że zacznie się on później.

Trudna sytuacja firm czarterowych wynika nie tylko z braku możliwości prowadzenia działalności, ale też koniecznością utrzymania już umówionych klientów i zaproponowania im alternatywy.

– 90 procent naszych klientów podchodzi ze zrozumieniem do sytuacji i jesteśmy im wdzięczni, proponujemy terminy w tym lub kolejnym roku oraz możliwość zmiany jachtu – opowiada Kasper Orkisz. – Mamy wielu stałych klientów, których plany też często stanęły na głowie z powodu koronowirusa, więc obie strony każdorazowo muszą znaleźć satysfakcjonujące rozwiązanie. Wielu żeglarzy siedzi w domu i mimo tych niepewnych czasów planuje rejsy, dlatego przygotowaliśmy dla nich specjalne warunki – rezerwacja na 2020 rok wymaga wpłaty tylko 10% wartości czarteru, reszta płatna tuż przed rejsem, oraz gwarantujemy zwrot 100 procent środków, gdyby wprowadzone przez rząd ograniczenia nie zostały zniesione.

– Wszyscy armatorzy liczą na to, że sezon żeglarski rozpocznie się w tym roku, choć później niż zwykle – mówi Marcin Wedman z firmy Punt, zapewniającej czarter i organizację rejsów na całym świecie. – Dlatego jeśli czarter nie może się teraz odbyć, jest przekładany na drugą część roku. Takie rozwiązanie jest najczęściej wykorzystywane przez firmy czarterowe. Mówię najczęściej, bo współpracujemy z dziesiątkami armatorów na całym świecie i każdy z nich ma swoją politykę. Zdarzają się tacy, którzy wystawiają vouchery do wykorzystania w 2021 roku, inni zgadzają się na przeniesienie czarteru na 2021 rok, ale wyłącznie do terminu, w którym miał się odbyć pierwotny czarter. Nie ma jednego rozwiązania, dlatego nad każdym czarterem pochylamy się indywidualnie. Wszystkim zależy na tym, aby rynek się nie załamał, a firmy czarterowe mogły nadal oferować jachty do czarteru. Zdecydowana większość naszych klientów dobrze rozumie tę sytuację i zgadza się na przeniesienie czarteru na inny termin.

Pandemia wpłynęła też na inne branże związane z żeglarstwem, w tym szkolenia i organizację rejsów.

– Odwołaliśmy wszystkie szkolenia wiosenne, pooddawaliśmy ludziom pieniądze i stwierdziliśmy, że oni wrócą jesienią lub wiosną przyszłego roku, jak będą wiedzieli, że traktuje się ich fajnie, uczciwie i dba się o ich bezpieczeństwo – tłumaczy Maciej Sodkiewicz, właściciel Szkoły Żeglarstwa Sekstant, podróżnik i organizator wypraw polarnych. – Jeżeli chodzi o ekspedycje, to wyprawę na Alaskę, która miała rozpocząć się w połowie maja, po prostu przełożyłem o rok.

Jak zawsze warto jednak poszukać też plusów i pozytywnych aspektów całej sytuacji.

– Być może wielu polskich żeglarzy na nowo odkryje rodzime akweny – śródlądowe i morskie – przypuszcza Kasper Orkisz. – Wyjazd na zagraniczne rejsy w popularne kierunki, nawet jak już będzie możliwy, to najprawdopodobniej przez cały sezon będzie się wiązał z przejściem przymusowej dwutygodniowej kwarantanny po powrocie. Dlatego Morze Bałtyckie może być bardzo atrakcyjną alternatywą.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ