< Powrót
30
marca 2020
Tekst:
Jędrzej Szerle
Zdjęcie:
Tadeusz Lademann
kluby żeglarskie
Żeglarski Puchar Trójmiasta w 2019 roku zgromadził na starcie 55 jachtów.

Jak pomorskie kluby żeglarskie radzą sobie w dobie pandemii?

Zdalne treningi, przełożone imprezy, ale też przygotowania do sezonu – kluby żeglarskie z Pomorza starają się funkcjonować mimo koronawirusa. Sprawdziliśmy, jak obecnie wygląda ich działalność i co z najważniejszymi regatami wiosny.

Zalecenia i zakazy związane z wprowadzonym w Polsce stanem epidemii praktycznie zahamował działalność klubów żeglarskich – nie mogą odbywać się treningi i zajęcia, zamknięte są baseny i niektóre mariny, a Polski Związek Żeglarski i samorządy zawiesiły przyznawanie licencji i zezwoleń na organizację regat. Choć w częściowym uśpieniu, to kluby żeglarskie jednak działają.

– Na razie pracujemy, przygotowujemy port do sezonu i jesteśmy prawie do niego gotowi – wyjaśnia Krzysztof Pestka, komandor Chojnickiego Klubu Żeglarskiego. – Wszystkie zajęcia są niestety zawieszone, zawodnicy mają indywidualny tryb szkolenia, ale mamy nadzieję, że od Wielkiej Nocy ruszymy z normalnymi treningami. Na razie nie przewidujemy przełożenia naszych imprez – 2-3 maja mamy Regaty Konstytucyjne i na razie ich nie odwołujemy. Wszystko będzie zależało do rozwoju sytuacji.

Nie wszyscy podchodzą tak optymistycznie i biorą pod uwagę, że sezon rozpocznie się dużo później niż w maju.

– Moim zdaniem sezon żeglarski 2020 już nie istnieje – mówi Piotr Hlavaty, komandor SKŻ Ergo Hestia Sopot. – Jeżeli coś uda, to dopiero latem lub w drugiej połowie roku – ale trzeba będzie to traktować jako przygotowanie do przyszłego sezonu. Obecnie wszystkie zajęcia na sali, basenie i dworze są zawieszone, dopuszczone są tylko indywidualne. Jeżeli chodzi o klub, to dodatkowo nasz hotel będzie przyjmował ludzi na kwarantannę, co stwarza kolejne problemy. Jeżeli chodzi o klubowe imprezy, to planowaliśmy dwie w czerwcu, ale już wiadomo, że miasto nie wydaje zgody na organizację w tym miesiącu, więc ich nie będzie. Ale może uda się przeprowadzić je później.

Mimo odwołania zajęć kluby nie zostawiły jednak zawodników samych sobie. Wszyscy otrzymali wytyczne, wskazówki i materiały, żeby móc trenować i uczyć się w domu.

– W Gdańskim Klubie Żeglarskim, podobnie jak we wszystkich innych klubach, wszystkie zajęcia i spotkania w grupach oraz zgrupowania są odwołane – tłumaczy Grzegorz Mańkucki, prezes Gdańskiego Klubu Żeglarskiego. – Ale namawiamy wszystkich zawodników przez internet na treningi indywidualne i mamy z nimi kontakt poprzez media społecznościowe. W ten sposób podtrzymujemy ich formę i staramy się zmobilizować do domowego wysiłku. 9-10 maja chcieliśmy zorganizować regaty, ale raczej się nie odbędą, bo nikt się do nich nie zdąży przygotować.

– Zgodnie z wytycznymi zajęcia zostały zawieszone, ale trenerzy wysyłają zadania i materiały zawodnikom – opowiada Marek Stawiszyński, komandor Yacht Klubu Polski Gdynia. – Odwołaliśmy również walne zgromadzenie, które miało odbyć się 22 marca, nie odbywają się spotkania zarządu, więc działalność klubu jest uśpiona. Jeżeli chodzi o nasze rozpoczęcie sezonu 3 maja, to nie ma jeszcze decyzji – czekamy na rozwój sytuacji, bo nie chcielibyśmy go później odwoływać. Na razie nie przyjmujemy też zgłoszeń na czarter jachtu Scorpio.

Nie tylko YKP Gdynia nie wie, czy uda się zorganizować klubowe rozpoczęcie sezonu – podobne wątpliwości mają także w Kartuzach.

– Jeszcze nie wiem, co z naszymi imprezami, ale raczej nie odbędzie się duże otwarcie sezonu, które zaplanowane było 25 kwietnia – mówi Hanna Kajeta, komandor UKŻ Lamelka Kartuzy. – Jeżeli sytuacja pozwoli, to zrobimy je w ograniczonym stopniu. Póki co czekamy na decyzje. A nasze dzieciaki ćwiczą w domu w ramach indywidualnych treningów.

Pandemia koronawirusa pokrzyżowała plany również organizatorom imprez morskich, które miały się odbyć już za nieco ponad miesiąc. Wiele wskazuje jednak na to, że regaty nie zostaną odwołane, lecz przełożone. Oznacza to, że żeglarzy może czekać bardzo regatowa jesień.

– Nie widzę szans, żeby zorganizować regaty w pierwszej połowie maja – nie dostałbym nawet na nie licencji, więc i tak nie mógłbym ich zrobić – tłumaczy Paweł Wilkowski, organizator cyklu regat dwuosobowych Off-Short Racing. – Obawiam się też, czy w czerwcu będzie to możliwe. Ale broni nie składam, przygotowuję się i zakładam, że się uda. Nie chciałbym jednak odwoływać imprez – jeżeli to będzie możliwe, to myślę o tym, żeby odbyły się w dalszej części sezonu.

Również Żeglarski Puchar Trójmiasta, zaplanowany pierwotnie w dniach 22-24 maja, nie odbędzie się w terminie.

– Szukamy nowej daty dla Trójmiejskiego Pucharu Trójmiasta – mówi Kasper Orkisz z Premium Yachting, współorganizator regat. – Bo jedna rzecz to epidemia, a druga to rozmowy partnerami i sponsorami. Zawsze dogrywaliśmy z początkiem roku, ale teraz jest znacznie trudniej. Myślimy, że skoro do tej pory hucznie otwieraliśmy sezon, to może w tym roku hucznie go zamknąć. Szukamy terminu, bo wiemy, że jesienią jest też Błękitna Wstęga Zatoki Gdańskiej i regaty DeepFreeze, a nie chcemy wchodzić sobie w paradę.

Przypomnijmy, stan epidemii został wprowadzony w Polsce do odwołania, a zajęcia w szkołach i na uczelniach wyższych nie będą się odbywały przynajmniej do Świąt Wielkanocnych, które wypadają w dniach 12-13 kwietnia. Przed tą datą zatem na pewno nie można spodziewać się zmniejszenia ograniczeń dla klubów i organizatorów imprez.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ