< Powrót
20
sierpnia 2019
Tekst:
Jędrzej Szerle
Zdjęcie:
arch. Witolda Karałowa
Witold Karałow
Witold Karałow (pierwszy z prawej) z Grzegorzem Goździkiem i Jakubem Marciniakiem.

Witold Karałow: „Scamp 27” ma wyjątkowo zgraną załogę

„Scamp 27” 17 sierpnia zdobył brązowy medal w grupie A w mistrzostwach Europy ORC w Szwecji. Skipper Witold Karałow opowiedział nam o starcie w tej imprezie, atutach polskiej załogi i planach na przyszłość.

– Płynąc do Szwecji na mistrzostwa Europy ORC spodziewaliście się, że zdobędziecie medal?

– Jesteśmy waleczni i włożyliśmy sporo czasu i serca w treningi i każdy dotychczasowy start. Udział w Mistrzostwach Europy ORC traktowaliśmy przede wszystkim jako solidne treningi, gdzie można sprawdzić się z europejską czołówką. Dlaczego? Bo nasz jacht jest raczej bezkompromisową jednostką, ze słabymi przelicznikami ORC, a nigdy nie optymalizowaliśmy tego jachtu w celu uzyskania lepszych wyników w formule ORC. Nam chodziło przede wszystkim o zbudowanie super zgranej załogi na jachcie, który daje ogromne ilości frajdy, gdy wpada w ślizg.

– Jakie warunki panowały w Oxelösund? Odpowiadały wam?

– Pogoda żeglarska, wiatr wiał codziennie od 12 do 27 węzłów, przeważało słońce – jak na Szwecję świetne lato. „Scamp 27”, czyli jacht klasy Soto40, nie lubi więcej niż 25 węzłów, nie ma refów, ale jest w swoim żywiole przy 16-22 węzłach.

– Czemu zawdzięczacie zwycięstwo? Jakie były wasze największe atuty?

– Zgranie naszego teamu zarówno na wodzie, jak i na lądzie jest naprawdę wyjątkowe. Większość załogi pływa ze sobą kilka lat, wyciągamy wnioski z każdego treningu i wyścigu na bieżąco i wspieramy się. Załoga chyba na tyle dojrzała i nauczyła się Soto40, że zaczęło wszystko wychodzić jak należy, co widać po wynikach w tym sezonie. Pierwszy wyścig poszedł nam słabo, finiszowaliśmy na 6 pozycji. Chyba dobrze się stało, bo nasz taktyk Kuba Marciniak przeprowadził z nami konkretną rozmowę i kolejne wyścigi płynęliśmy naprawdę bezbłędnie. Zdecydowanie silniejszy wiatr miał niemałe znaczenie, ponieważ na kursach genakerowych pozwolił nam na ślizg i w efekcie ucieczkę od dobrze zoptymalizowanych jachtów o klasycznym kształcie dna.

Załoga „Scamp 27” na zakończeniu Mistrzostw Europy ORC.
Fot. arch. Witolda Karałowa

– To największy sukces załogi „Scamp 27”?

– Zdecydowanie tak i dlatego nadal trochę trudno nam w to uwierzyć. Jeżeli chodzi o ORC, to jeszcze na poprzednim „Scampie” podczas mistrzostw Polski i Europy ORC w Gdańsku zdobyliśmy tytuł mistrza Polski w klasie największych jachtów. W tym roku w klasie OPEN wygraliśmy Żeglarski Puchar Trójmiasta, Nord Cup oraz Bursztynowy Puchar Neptuna, gdzie walczyliśmy z tak szybkimi jachtami jak „Globe” czy katamaranami A-cat.

– Na „Scampie” i „Scampie 27” pływacie od 2015 roku. Jakie postępy poczyniliście przez te cztery lata?

– Do końca 2017 roku pływaliśmy na „Scampie” – jachcie Reichel-Pugh 44 z 1986 roku, a na początku 2018 roku naszym nowym jachtem stał się „Scamp 27” (Soto40). To były prawdziwe milowe kroki. Zaczynaliśmy w szczątkowym składzie i pływaliśmy z każdym, kto miał możliwość. W miarę upływu czasu poznawaliśmy sporo fajnych ludzi i z tego narodziła się amatorska załoga regatowa. Gdy dojrzeliśmy do solidnego pływania zdecydowaliśmy się na zmianę jachtu i wybór padł na Soto40. Nowy jacht okazał się niezwykle wymagający i wręcz wymusił na nas stuprocentowe zaangażowanie, które widać obecnie po wynikach.

– Brązowy medal niejako zobowiązuje was do zrobienia kolejnego kroku w regatowym rozwoju – jaki on będzie?

– Mamy w planach jeszcze w tym roku start na jednej bardzo dużej imprezie regatowej, ale nie chcemy nic mówić, bo jeszcze nie wszystko jest zapięte na ostatni guzik i nadal jest kilka znaków zapytania. Na przyszły rok nie mamy jeszcze precyzyjnych planów, ale na pewno pojawimy się na wszystkich regatach krajowych i kilku zagranicznych i będzie to jeszcze na Soto40.

– Jeszcze? Zastanawiacie się nad zakupem nowej jednostki?

– Na przyszły sezon takich planów nie ma, ale już myślimy o kolejnych.

– Jakie macie plany na dalszą część trwającego sezonu?

– Chcemy wziąć udział w regatach Gdynia-Władysławowo-Gdynia oraz Błękitnej Wstędze Zatoki Gdańskiej.

Witold KarałowWitold Karałow, ur. 1981 roku. Skipper i współwłaściciel jachtu „Scamp 27”. Uczestnik m.in. Rolex Giraglia Cup oraz St. Maarten Heineken Regatta na VO70. 17 sierpnia 2019 roku zdobył brązowy medal w grupie A na mistrzostwach Europy ORC jako sternik jachtu „Scamp 27”.

Team Scamp 27

Grzegorz Goździk – boat captain i dziobowy. Zajmuje się przygotowaniem, stawianiem i zrzucaniem żagli przednich i genakerów. Związany z projektem „Scamp” od samego początku. Odpowiedzialny za przygotowanie techniczne jachtu. Swoją przygodę z żeglarstwem rozpoczął w wieku 6 lat przechodząc klasyczna drogę regatowca od optymista do członka kadry narodowej na klasie 49er wraz ze sternikiem Dominikiem Buksakiem.

Jakub Marciniak – taktyk. Wieloletni reprezentant Polski klas olimpijskich, World Match Racing Tour. Uczestnik wielu prestiżowych regat morskich. Obecnie członek teamów: „I Love Poland” oraz „Scamp” na stanowisku nawigatora/taktyka oraz trymera.

Mikołaj Gielniak – masztowy. Pływa regatowo od 15 lat, zwycięzca Polskiej Ekstraklasy Żeglarskiej. Był 10 na match racingowych mistrzostwach Europy juniorów i zajął drugie miejsce w Mistrzostwach Polski ORC.

Piotr Obidziński – masztowy. Uczestnik m.in. w regat Sydney – Hobart. Na co dzień zarządza klubem piłkarskim Wisła Kraków.

Andrzej Grabowski – pitman. Związany z projektem Scamp od jego początków. Jest inżynierem teamu.

Maciej Ślusarek – trymer żagli przednich oraz grinder genakera, uczestnik regat Sydney – Hobart oraz atlantyckich ARC, zapalony wioślarz.

Kuba Jankowski – trymer żagli przednich, wychowanek MOS 2 Warszawa, wicemistrz Polski w klasie Laser 4,7, żeglował w Australii na skiffach 18ft, uczestnik regat Sydney Hobart (2 miejsce w dywizji), uczestnik czterech mistrzostw świata, w tym w klasie Moth. Obecnie żeglarz oceaniczny m.in. członek załogi „I Love Poland”.

Maciej Gnatowski – trymer grota, współtwórca teamu „Scamp”, lekarz, wielokrotny uczestnik regat Rolex Giraglia Cup, St. Maarten Heineken Regatta, Gotland Runt m.in. na jachtach klasy VO65 i VO70.

Andrzej Brochocki – baksztagowy, najstarszy stażem członek teamu.

Mateusz Zieniewicz – baksztagowy, zapalony kitesurfer. Jako siedmiolatek zaczynał od klasy Optimist, Laser i 505 przechodząc z czasem do jachtów morskich. Sternik morski oraz instruktor żeglarstwa, wkładający całe swoje serce w osiąganie sukcesów dla klasy Delphia 24, załogi „Scamp 27” oraz gościnnie „I love Poland”.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ