< Powrót
8
kwietnia 2022
Tekst:
Jędrzej Szerle
Zdjęcie:
arch. Władysława Cebuli
Władysław Cebula
Władysław Cebula.

Władysław Cebula: Jachtklubowi Stoczni Gdańskiej grozi likwidacja

Trwa rozbudowa Portu Jachtowego Górki Zachodnie. Nie wiadomo jednak, czy dalej będzie on siedzibą Jachtklubu Stoczni Gdańskiej. O sytuacji klubu i planach na przyszłość opowiada wicekomandor Władysław Cebula.

– We wrześniu rozpoczęła się rozbudowa Portu Jachtowego Górki Zachodnie, w którym od 65 lat mieści się Jachtklub Stoczni Gdańskiej. Jak prowadzone prace wpływają na klub?

– Pomimo rozbudowy basenu jachtowego, udało nam się pozostać na drugiej części terenu, na której są budynki i tereny zielone. Uzgodniliśmy też z wykonawcą miejsca, w których możemy wystawić jachty na zimowanie. Dzięki temu gościmy 60 jednostek należących do członków Jachtklubu. Od 1 maja zajmowany przez nas teren stanie się placem budowy – mają tam być robione wykopy pod instalację kanalizacyjną. Dlatego do tego czasu jachty muszą być zwodowane, a armatorzy znaleźć dla nich inne miejsce.

– Miasto wskazało lokalizację zastępczą?     

– Gdański Ośrodek Sportu, który jest jednostką budżetową Gdańska, na czas rozbudowy portu zaproponował dla jachtów należących do Jachtklubu oraz naszych członków postój w przystani przy ulicy Nadwiślańskiej. Jest tam 70 miejsc, ale tylko dla jednostek do 10 metrów długości. Właściciele większych będą musieli znaleźć inną lokalizację.

Władysław Cebula

Rozbudowa Portu Jachtowego Górki Zachodnie.
Fot. Tadeusz Lademann

– W tym sezonie Jachtklub będzie w stanie funkcjonować?

– Oczywiście, choć nie w pełnym zakresie. Jak tylko wykopy pod instalację kanalizacyjną, które oddzielają nas od wody, zostaną zasypane, wykonamy nowy slip i rozpoczniemy treningi Optimistów w ramach Uczniowskiego Klubu Sportowego Szekla. Przygotowujemy się też do regat Eljacht Cup. Nie wymagają one przestrzeni w basenie jachtowym, a od strony organizacyjnej nie są trudne do przeprowadzenia. Zależy nam na nich tym bardziej, że będzie to okazja dla członków klubu, żeby się spotkać.

Niestety nie wszystkie plany uda się zrealizować. Z uwagi na prace budowlane nie wiadomo, czy uda się zorganizować Żeglarski Dzień Dziecka. Raczej nie odbędą się też obchody 65-lecia klubu. Pięć lat temu zgromadziliśmy na rocznicowej uroczystości byłych i obecnych członków klubu, ale remont raczej nie pozwoli na przeprowadzenie podobnej inicjatywy w tym roku.

– Jak wygląda sytuacja finansowa klubu?

– Kiedy zwodowane zostaną jachty, których właściciele płacą za zimowy postój na terenie klubu, sytuacja będzie bardzo ciężka. Pozostaną nam wpływy ze składek członkowskich. Mamy nadzieję, że wystarczą na pokrycie kosztów związanych z zatrudnieniem na pół etatu dwójki pracowników – sekretarki i bosmana, który pracuje jako gospodarz budynku. Chcielibyśmy przetrwać do jesieni, kiedy ma się zakończyć rozbudowa i możliwe byłoby podpisanie umowy z miastem. Mam nadzieję, że stworzy nam ona możliwość spokojnego prowadzenia działalności na części przystani.

– Port jachtowy i tereny zajmowane przez klub od 12 lat są własnością miasta. Jakie są perspektywy na uregulowanie z miastem spornych kwestii dotyczących przyszłości klubu przy ul. Przełom 22?

– Od dłuższego czasu podejmujemy starania, żeby zawrzeć umowę, która sankcjonowałby naszą obecność, przynajmniej wstępnie, do czasu zakończenia remontu. Póki co podpisaliśmy umowę z Gdańskim Ośrodkiem Sportu na pomieszczenia klubowe do czasu zakończenia remontu, czyli do połowy września i dalej nie mamy rozwiązanego problemu z terenami zielonymi wokół budynku.

Jesteśmy zainteresowani, żeby pozostać w tym miejscu. Nie zamierzamy ubiegać o funkcjonowanie na takich samych zasadach, na jakich działaliśmy przez ostatnie kilkanaście lat, kiedy Jachtklub Stoczni Gdańskiej był operatorem przystani. Chcielibyśmy pozostać na tym terenie, otrzymać miejsca dla jachtów członków klubu oraz dalej prowadzić działalność. Zależy nam, żeby nie był to kolejny parking dla jachtów, a tętniąca życiem przystań żeglarska. Będziemy więc dalej rozmawiać.

– Istnieje niebezpieczeństwo, że nie uda się porozumieć?

– Niestety tak. Czasami mamy wrażenie, że Gdański Ośrodek Sportu wolałby, żebyśmy po prostu zniknęli z tego terenu. W tej sprawie spotkaliśmy się z przewodniczącą Rady Miasta Gdańska Agnieszką Owczarczak i przewodniczącą Komisji Sportu i Turystyki Rady Miasta Beatą Jankowiak. Wyjaśniliśmy nasze położenie oraz problemy i z tym spotkaniem wiążemy pewne nadzieje na przyszłość Jachtklubu w tym miejscu.

Siedziba Jachtklubu Stoczni Gdańskiej.
Fot. Tadeusz Lademann

– Co się stanie z Jachtklubem, kiedy nie uda się zawrzeć porozumienia?

– Jeżeli miasto nie stworzy nam na tym terenie warunków, w których działalność klubu o 65-letniej tradycji będzie możliwa, grozi nam likwidacja. Żeglarze byli naszymi członkami nie tylko ze względu na życie żeglarskie, ale też możliwość cumowania jachtu taniej niż w miejskich marinach. Bez takiej możliwości członkowie klubu mogą zacząć odchodzić. A bez nich Jachtklub Stoczni Gdańskiej nie może istnieć.

– Jeżeli uda się zawrzeć porozumienie i  podpisać umowę, jaki pomysł Jachtklub Stoczni Gdańskiej ma na dalszą działalność?

– Zakładamy, że wrócimy do kontaktu ze szkołami z terenu Gdańska, dla których organizowaliśmy rejsy na jachtach należących do klubowiczów. Dalej odbywać się będą nasze sztandarowe imprezy, np. Żeglarski Dzień Dziecka – we wcześniejszych latach gościliśmy ponad setkę dzieciaków. Bardzo ważną dla nas sprawą jest też edukacja żeglarska kolejnych pokoleń – dzieci i wnuków naszych członków. Zamierzamy kontynuować współpracę z Gdańską Federacją Żeglarską, której jesteśmy współzałożycielem oraz Pomorskim Związkiem Żeglarskim na rzecz regat morskich i Pucharu Bałtyku Południowego ze szczególnym odniesieniem do rejonu Górek Zachodnich. Chcielibyśmy kontynuować współpracę z Radą Seniorów przy prezydencie miasta Gdańska, którą nawiązaliśmy w 2019 roku. Jeszcze przed wybuchem pandemii udało nam się zorganizować rejs dla seniorów. Teraz planujemy kolejne.

Władysław Cebula, ur. w 1949 roku. Kapitan jachtowy, szkoleniowiec i wychowawca młodych żeglarzy. W zarządzie Jachtklubu Stoczni Gdańskiej zasiada od 1972 roku. Obecnie jest wicekomandorem klubu.

Jachtklub Stoczni Gdańskiej założony został w 1957 roku i szybko stał się jednym z najważniejszych ośrodków życia żeglarskiego na Pomorzu. Od lat 60. jego członkowie organizowali pionierskie wyprawy żeglarskie, np. do Islandii Wojciecha Orszuloka i wokół obu Ameryk Dariusza Boguckiego. Klub był też aktywny sportowo, a w latach 70. i 80. funkcjonował przy nim Ośrodek Przygotowań Olimpijskich. Jachtklub Stoczni Gdańskiej jest też członkiem-założycielem Pomorskiego Związku Żeglarskiego. 12 lat temu przystań jachtowa i tereny klubu w Górkach Zachodnich przeszły na własność miasta, a klub został ich operatorem. W związku z prowadzoną przez Gdańsk rozbudową przystani ta sytuacja ma ulec zmianie. Od 2021 roku miasto i władze klubu starają się ustalić zasady dalszego funkcjonowania Jachtklubu Stoczni Gdańskiej na tym terenie.

Co myślisz o tym artykule?
+1
4
+1
0
+1
3
+1
9
+1
1
+1
1
+1
2

PODZIEL SIĘ OPINIĄ