< Powrót
5
stycznia 2017
Tekst:
Jędrzej Szerle
Zdjęcie:
arch. Władysława Dąbrowskiego

Władysław Dąbrowski: Wisła nie służy żeglarzom

O akwenach do pływania, promocji żeglarstwa i regatach pod Wawelem rozmawiamy z Władysławem Dąbrowskim, prezesem Krakowskiego Okręgowego Związku Żeglarskiego.

– W województwie małopolskim działają trzy Okręgowe Związki Żeglarskie – Krakowski, Sądecko-Podhalański, Tarnowski. Żeglarstwo jest chyba popularne w regionie?

– Rzeczywiście jest popularne, a żeglarze z sąsiednich Okręgów są z nami zaprzyjaźnieni.

– Jak wygląda żeglarstwo w samym Krakowie?

– Mamy prawie w centrum miasta zbiornik Bagry, powstały po dawnym wyrobisku piaskowym, nad którym funkcjonują trzy kluby, a podczas regat zbiera się nawet około 100 jachtów. Działa tam silny Klub Żeglarski Horn, który ma ładną przystań, wybudowaną parę lat temu. Prowadzą szkółkę żeglarską i od początku uczestniczą w programie Energa Sailing. Do Hornu należy m.in. Piotr Ogrodnik, czterokrotny mistrz świata w klasie Micro.

– A akweny poza stolicą województwa?

– Mamy kąpielisko Zalew Kryspinów, gdzie prowadzone są szkolenia. Jest też Jezioro Rożnowskie w pobliżu Nowego Sącza i Nowego Targu, Zalew Czorsztyński oraz Kruszyński, gdzie mieści się Yacht Klub Polski.

– Po Wiśle też pływacie?

– Ona odgrywa małą rolę. Koledzy z Yacht Klubu Polski próbują spływać Wisłą do Warszawy czy Gdańska, ale to jest problematyczne – w niektórych miejscach jest tak płytko, że trzeba łódki przenosić. W samym Krakowie mamy Krakowskie Bractwo Wodne „Retman”, który ma siedzibę na wyremontowanej barce cumującej przy brzegu Wisły.

– Krakowski Okręgowy Związek Żeglarski posiada własną przystań?

– Nigdy jej nie mieliśmy i nie bylibyśmy w stanie jej utrzymać. Zakładamy, że jest to domena klubów. Nie mamy też swojej jednostki, ale nasi żeglarze pływają na dwóch jachtach morskich – 20-metrowej „Nashachata II”, która jest obecnie na wodach antarktycznych, i „Jagiellonii”, wracającej do Polski po rejsie po Atlantyku i Morzu Śródziemnym.

– Organizujecie wyprawy?

– Zdarza się nam organizować rejsy na „Pogorii” i „Gedanii”. Na tym ostatnim jachcie planujemy w 2017 roku wyprawę do norweskich fiordów. Klubowe jachty morskie zabierają nam jednak klientów, a i nie każdego stać na taki rejs.

– Co odgrywa większą rolę w krakowskim żeglarstwie – sport czy turystyka?

– Trzy-cztery kluby zajmują się sportem, ale pozostałe prowadzą działalność turystyczną. Na przykład klub prowadzony przez ojców Salezjanów organizuje na Mazurach rejsy dla dzieci ubogich i trudnych, Yacht Klub Polski pływa po Adriatyku, a Młodzieżowy Klub Morski „Szkwał” aranżuje festiwal szant.

– Czym się zajmuje Krakowski Okręgowy Związek Żeglarski?

– Głównie działalnością szkoleniową i egzaminacyjną. Jak się dowiedziałem na naradzie szkoleniowej, jesteśmy w piątce okręgów, które przeprowadziły największą liczbę egzaminów – mamy ich na koncie więcej niż Pomorski Związek Żeglarski (śmiech). Przez całą zimę organizujemy dla wszystkich zainteresowanych zajęcia dokształcające – np. z teorii żeglowania i manewrowania, locji i nawigacji. Prowadzę je nasi kapitanowie. Pośredniczymy także w kontaktach pomiędzy klubami a Polskim Związkiem Żeglarskim.

– Coś wam sprawia trudność?

– Problemem są sprawy finansowe. Wystarczy nam na wynajęcie małego lokalu i zatrudnienie dwóch pracownic – księgowej i szefowej biura.

– A szukacie dodatkowych źródeł finansowania lub grantów?

– Granty zostawiamy klubom, bo im pieniądze są bardziej potrzebnie. One w tym temacie radzą sobie zresztą całkiem nieźle. Na przykład jeden z nich dzięki temu prowadzi akcje dla starszych ludzi, którzy w żeglarstwo zaczynają się bawić w wieku 50-60 lat.

– Jak wygląda promocja żeglarstwa w Okręgu?

– Współpracujemy na przykład z Klubem Żeglarskim Horn na Bagrach podczas dni otwartych na Dzień Dziecka. Odwiedzamy również szkoły, żeby zachęcić młodzież do żeglarstwa. Staramy się co roku w czerwcu zorganizować na Wiśle regaty – chcemy, żeby żeglarstwo było widoczne, a 50-60 żagli pod Wawelem robi wrażenie. Niestety nie zawsze się udaje, bo Wisła na wiosnę bywa brudna i wtedy regaty, funkcjonujące pod różnymi nazwami, przenosimy na Bagry.

– Kraków żyje historią. Krakowskie żeglarstwo również?

– W 2016 roku obchodziliśmy 60-lecie Krakowskiego Okręgowego Związku Żeglarskiego, ale impreza z tej okazji dopiero przed nami. Trochę historii mamy – na przykład pierwszym prezesem naszego Okręgu był Kazimierz „Kuba” Jaworski, a działała w nim Teresa Remiszewska. Na 50-lecie wydaliśmy monografię, a teraz na 60-lecie przygotowujemy podobne wydawnictwo.

Władysław Dąbrowski, ur. w 1940 roku. Kapitan jachtowy i autor książek żeglarskich, m.in. „Mądry żeglarz po szkodzie” i „Jachtową żeglugę przybrzeżną”. Na „Josephie Conradzie” opłynął w 1986 roku Europę. Jest członkiem Krakowskiego Królewskiego Klubu Żeglarskiego i prezesem Krakowskiego Okręgowego Związku Żeglarskiego. Pracuje na Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.

Krakowski Okręgowy Związek Żeglarski

ul. Stoczniowców 1

pok. 212 (II piętro)
32-709 Kraków

Liczba klubów: 27
Liczba żeglarzy: około 1000

PODZIEL SIĘ OPINIĄ