Wywrotka „Pianisty”
31 października Romuald Koperski wyruszył z Wysp Kanaryjskich, by „Pianistą”, łodzią napędzaną siłą mięśni i wiatrem, przepłynąć Ocean Atlantycki i dotrzeć na Karaiby. 16 grudnia, około 4 nad ranem, jak informuje Jacek Pietraszkiewicz z firmy NavSim, koordynator wyprawy, w lewą burtę łodzi uderzyła wyjątkowo niebezpieczna fala.
Roman usłyszał tylko olbrzymi huk i poczuł, jak łódż się wywraca – pisze Jacek Pietraszkiewicz. I dalej: „Było kompletnie ciemno. Łódź jest zbudowana tak, że powinna „wstać” sama do swojej naturalnej pozycji, nawet gdy wywróci się całkowicie kilem do góry. Tak się jednak nie stało. Po wywrotce „Pianista” leżała na prawej burcie.
Nie mogąc po ciemku zrównoważyć przechyłu, prawie do rana Śmiałek przywiązany, siedział na lewej burcie, by ją zrównoważyć i aby woda mogła swobodnie przez wszystkie kluzy wypływać. Dopiero gdy zrobiło się jasno, Roman mógł ocenić straty i przystąpić do działania.
Łódź jest cała, ale uderzenie było tak silne i gwałtowne, że wszystko co było zaształowane na lewej burcie, przemieściło się na prawą burtę. I na szczęście tylko to było przyczyną stałego przechyłu i wlewania się do kokpitu wody. Zerwały się wszystkie mocowania, łącznie z mocowaniem tratwy ratunkowej. Cały dzień w trudnych warunkach morskich Roman porządkował i mocował cały ekwipunek.
Nie wiem jeszcze co z pokładowymi systemami nawigacyjnymi, a w szczególności ze wszystkimi antenami. Póki co jesteśmy skupieni na systemach „podtrzymania” życia. Odsalarka pracuje dobrze. Liczymy żywność. Łączność satelitarna ma własne zasilanie i własne rozkładane panele solarne. Obecnie łódż jest wypoziomowana i stateczna kursowo. Założono dryfkotwę, która stabilizuje Pianistę, ale mocno zredukowała prędkość. Roman obawia się jednak o knagi.
Romanowi nic się nie stało (a przynajmniej nic nie melduje). Ze względów bezpieczeństwa zespół przeszedł z dwunastogodzinnego na sześciogodzinny system raportowania.
Silnego wiatru spodziewaliśmy się już od poniedziałku. Roman już wie, że czeka go co najmniej tydzień takiej pogody. Jeszcze nie wie tylko, że siła wiatru się będzie zwiększała do 40 węzłów. W chwili obecnej szacujemy ją na 25-30 węzłów”.
A oto komunikat od Romulada Koperskiego: „Wysokie fale cały czas. Wiatr wyje. Stoję na dykotwie. Jest niewesoło. Przechodzimy na 6h. To piekiełko było już nad ranem jak mnie podtopiło. Byle knaga od DK wytrzymała, a tak już sie spieszyłem… liczyłem,… Dajcie znać kiedy nieco zelży. Pognam dalej”.
12 grudnia Romuald Koperski osiągnął połowę zaplanowanej trasy. Pokonanie 1558 mil zajęło mu 41 dni i 18 godzin, co oznacza, że płynie ze średnią prędkością 1,55 węzła (2,9 km/h). Podróżnik już raz próbował zmierzyć się z oceanem, w 2013 podjął próbę przepłynięcia Pacyfiku, niestety z powodu załamania pogody, po pokonaniu prawie 700 mil, musiał zrezygnować.
Romuald Koperski – podróżnik, przewodnik po Syberii, pionier wypraw samochodowych po rozległych jej terenach. Pilot samolotowy I klasy, pisarz, dziennikarz reportażysta, fotograf, nurek oraz zawodowy muzyk pianista.


