Z marszu na podium
Piotr Myszka nie wystartuje w Mistrzostwach Europy klasy RS:X, które rozpoczynają się 6 maja w Marsylii. W rozmowie z nami zawodnik AWFiS Gdańsk mówi, co w tym czasie …
Piotr Myszka nie wystartuje w Mistrzostwach Europy klasy RS:X, które rozpoczynają się 6 maja w Marsylii. W rozmowie z nami zawodnik AWFiS Gdańsk mówi, co w tym czasie będzie robił w Polsce i wspomina swój start podczas Pucharu Świata w Hyères.
– Start we Francji był twoim pierwszym w tym roku występem na regatach. Długo pauzowałeś przed tymi zawodami?
– Można powiedzieć, że były one dla mnie treningiem, początkiem sezonu. Od igrzysk właściwie nie pływałem, jedynie jakieś dwa tygodnie na RS:X… A na miesiąc przed zawodami doznałem kontuzji stawu skokowego, prawie skręciłem kostkę. W związku z tym w Hyères wystartowałem z marszu. Ale zależało mi, żeby wypaść jak najlepiej, no i się udało – byłem drugi.
Reklama · SportReklama dla żeglarstwa sportowegoReklama i współpraca →– Odniosłeś sukces, mimo przerwy w pływaniu. Jak to się robi?
– Decydujący wpływ miało doświadczenie i lata treningów. Nie byłem totalnie bez formy, coś przez te ostatnie miesiące robiłem, tyle że nie na RS:X. Mówiąc w skrócie – miałem kondycję, ale byłem nieopływany. Na poziom rywali nie mogę narzekać. Oni byli już w pełnym gazie, za kilka dni mieli startować na mistrzostwach Europy. Przyjechali do Hyères, żeby się sprawdzić, byli świetnie przygotowani do startów. Tym bardziej się cieszę, że poszło mi tak dobrze.
Reklama · SportPromuj swoją markęSprawdź ofertę →– Jakie warunki panowały podczas zawodów w Hyères?
– Pierwszego dnia mało sprzyjające. Był słaby wiatr, a to dla windsurferów – kiedy wieje z prędkością dziewięciu, dziesięciu węzłów – oznacza najcięższą robotę. No i tu właśnie przydało się doświadczenie, o którym przed chwilą wspomniałem – moi rywale się gubili, a ja pływałem równo. Po pierwszym dniu byłem na czwartej pozycji. Potem warunki były zmienne, miałem kryzysy trzeciego dnia. Pływałem słabo, nie byłem w stanie wyczuć wiatru i spadłem na siódmą lokatę. Ale już następnego dnia pływałem idealnie w zmiennych warunkach i awansowałem.
– Nie pojechałeś do Marsylii, dlaczego?
Reklama · SportArtykuł sponsorowanyZapytaj o pakiet →– Do końca maja jestem w domu. Chcę całkowicie wyleczyć kontuzję. Mam nadzieję, że niebawem, kiedy będzie bardziej sprzyjająca temperatura, zejdę na wodę i trochę potrenuję. A na początku czerwca planuję udział w finale Pucharu Świata w Santander. Celem głównym jest jednak start na mistrzostwach świata, które we wrześniu odbędą się w Japonii. Tam muszę być już w pełni zdrowy i gotowy do ostrej walki, żeby bronić tytułu.
– Znasz akwen olimpijski w Tokio?
– Nigdy nie pływałem w Japonii, nie znam tego terenu. W sierpniu wybieramy się do Tokio na dwutygodniowe zgrupowanie, żeby się tam opływać, poznać tę wodę. Dzięki temu nie wystartuję na mistrzostwach jak totalny „świeżak”.























