Zgasł silnik na podejściu do portu. Co robić, gdy instalacja paliwowa złapie powietrze
Zapowietrzona instalacja paliwowa to najczęstszy powód, dla którego silnik jachtowy gaśnie w najgorszym momencie: przy wejściu do portu albo w trakcie manewru w marinie. Objawy są charakterystyczne, a kolejność działań prosta. Wyjaśniamy, jak rozpoznać zapowietrzenie, jak odpowietrzyć instalację i co warto mieć na pokładzie, zanim to się wydarzy.
Sharki Seidler · fot. Sharki SeidlerSilnik na jachcie żaglowym nazywamy pomocniczym, ale w manewrach portowych jest urządzeniem pierwszej potrzeby. I właśnie wtedy najczęściej odmawia posłuszeństwa: przy wejściu do portu, przy podejściu do kei albo przy słabym wietrze i rosnącej fali.
Objawy zapowietrzonej instalacji paliwowej są charakterystyczne. Silnik traci obroty, pracuje nierówno, gaśnie, a po ponownym uruchomieniu działa tylko chwilę i znów staje. To jeden z najczęstszych scenariuszy awarii małych diesli jachtowych i, co ważne, jeden z niewielu, z którym można sobie poradzić na wodzie.
Najpierw jacht, potem silnik
Pierwsza reakcja nie dotyczy silnika, tylko łodzi. Jeśli sytuacja tego wymaga, postaw żagle albo połóż się w dryf, najlepiej poza torem podejściowym. Kontrola nad jachtem jest ważniejsza niż szybka diagnoza.
Dopiero potem zaczyna się sprawdzanie, i to od rzeczy najprostszych:
czy w zbiorniku rzeczywiście jest paliwo,
czy zawór paliwowy jest otwarty,
czy przewód nie został zagięty albo zgnieciony w bakiście przez niestarannie ułożony sprzęt.
Dopiero gdy to odpada, przechodzimy do filtra paliwa, odstojnika, odpowietrznika w korku zbiornika, króćców i opasek na przewodach.
Pułapka: nieszczelność, której nie widać
Nieszczelność po stronie ssawnej instalacji zwykle nie powoduje wycieku paliwa. Pompa zasysa przez mikroszczelinę powietrze, więc z zewnątrz wszystko wygląda sucho, a silnik systematycznie się zapowietrza. To dlatego oględziny „czy gdzieś nie kapie" potrafią niczego nie wykazać, mimo że problem jest oczywisty w objawach.
Podobne objawy daje woda w odstojniku i zapchany filtr paliwa. Przy dłużej stojącym paliwie w zbiorniku rozwijają się też osady mikrobiologiczne, które potrafią zatkać siatkę poboru.
Test, który ratuje manewr
Najlepszym rozwiązaniem prewencyjnym jest awaryjna pompka paliwa, ręczna albo elektryczna, zamontowana możliwie blisko zbiornika.
Gdy w trakcie podejścia silnik zaczyna przerywać, uruchamiamy pompkę albo zaczynamy pompować ręcznie. Jeśli po wymuszeniu dopływu paliwa silnik zaczyna pracować równo, to bardzo mocna wskazówka, że problem leży po stronie zasilania: układ zasysa powietrze albo pompa zasilająca nie daje właściwego przepływu.
W praktyce ten test jest bezcenny, bo w trakcie manewru nie musimy szukać mikroskopijnej nieszczelności. Wystarczy utrzymać pracę silnika do bezpiecznego zacumowania. Przyczyny szukamy przy kei.
Jak odpowietrzyć instalację
Odpowietrzanie prowadzimy zgodnie z instrukcją konkretnego silnika. W typowym małym dieslu wygląda to tak:
Otwórz odpowietrznik na filtrze paliwa.
Pompuj ręczną pompką zasilającą, aż paliwo wypływa bez pęcherzyków. Nawet drobne pęcherzyki znaczą, że powietrze wciąż jest w układzie.
Odpowietrz kolejny punkt instalacji, najczęściej pompę wtryskową.
Jeśli silnik nadal nie rusza, w starszych konstrukcjach poluzuj lekko przewody przy wtryskiwaczach i kręć rozrusznikiem, aż pojawi się paliwo. Potem dokręć przewody i spróbuj ponownie.
Niektóre silniki potrafią odpowietrzyć się same, ale trwa to długo i zależy od stanu końcówek wtryskiwaczy. Jeśli paliwo spływa grawitacyjnie z powrotem do zbiornika, a zużyta pompa ledwie radzi sobie z zasysaniem, problem rozwiązuje zaworek jednokierunkowy zamontowany na przewodzie blisko zbiornika.
O patencie z lakierem do włosów
W żeglarskich opowieściach krąży sposób doraźny: spryskanie podejrzanego połączenia mocnym lakierem do włosów, który po wyschnięciu tworzy lepką warstwę i na krótko ogranicza zasysanie powietrza. Jeśli po tym zabiegu i ponownym odpowietrzeniu silnik pracuje normalnie, wiemy, gdzie szukać nieszczelności.
To jednak nie jest naprawa. Lakier jest łatwopalny, nie jest przeznaczony do kontaktu z paliwem i nie daje trwałego uszczelnienia. Nie wolno rozpylać go na gorący silnik ani w pobliżu źródła zapłonu. Po dojściu do bezpiecznego miejsca wadliwy przewód, uszczelkę, opaskę albo króciec trzeba wymienić.
Pierwsze dziesięć minut po zgaśnięciu silnika
Zadbaj o bezpieczeństwo jachtu: żagle, dryf, wyjście z toru podejściowego.
Sprawdź paliwo w zbiorniku i zawór paliwowy.
Uruchom awaryjną pompkę albo zacznij pompować ręcznie.
Sprawdź filtr i odstojnik: poziom paliwa, woda, zanieczyszczenia.
Obejrzyj przewody i opaski, zwłaszcza między zbiornikiem a pompą zasilającą.
Dokręć podejrzane połączenia, uważając, żeby nie zerwać gwintu.
Odpowietrz filtr paliwa.
Odpowietrz pompę wtryskową.
Uruchom silnik i obserwuj pracę. Jeśli znów przerywa, układ nadal zasysa powietrze albo ma ograniczony dopływ paliwa.
Po zacumowaniu znajdź i usuń przyczynę.
Zapowietrzenie to objaw, nie awaria
Najważniejsza zasada brzmi: zapowietrzenie jest objawem, a nie awarią samą w sobie. Jeżeli układ po odpowietrzeniu znowu łapie powietrze, gdzieś jest nieszczelność albo ograniczenie przepływu. Odpowietrzanie w kółko niczego nie załatwi.
Dlatego w jachtowej skrzynce awaryjnej warto trzymać metr właściwego przewodu paliwowego, kilka dobrych opasek, zapasowy filtr, komplet uszczelek i podstawowe narzędzia. Opaski dobrze jest zabezpieczyć koszulkami termokurczliwymi, żeby nie przecinały rurek.
Stan silnika to także jeden z punktów, które sprawdza się przed transakcją: zebraliśmy je w poradniku o kupnie używanego jachtu. Przeglądu instalacji paliwowej nie warto też odkładać na wiosnę, o czym piszemy w poradniku o zimowaniu jachtu.























