< Powrót
12
maja 2017
Tekst:
Dariusz Olejniczak
Zdjęcie:
Fb/ZSŻ

Zbigniew Jagniątkowski: To projekt cywilizacyjny

W niedzielę 14 maja o godzinie 12, odbędzie się oficjalne otwarcie sezonu 2017 na Zachodniopomorskim Szlaku Żeglarskim. Związek Portów i Przystani Jachtowych zaprasza wszystkich wodniaków na teren Mariny Pogoń przy ul. Przestrzennej 3 w Szczecinie. Tuż przed inauguracją rozmawiamy z prezesem Związku i pomysłodawcą utworzenia szlaku, Zbigniewem Jagniątkowskim.

– Dziś istnienie sieci marin na zachodniopomorskich akwenach wydaje się czymś oczywistym, ale kiedyś taką oczywistością nie było. Skąd pomysł na stworzenie szlaku?

– Powstanie szlaku poprzedzone było wieloma latami planowania i przekonywania do tej idei lokalnych samorządowców, a pomysł zrodził się na bazie moich doświadczeń zdobytych podczas organizacji regat etapowych. Uczestniczy w nich co roku około stu jachtów, impreza trwa kilka dni. Jachty przemieszczają się po akwenach naszego regionu, od jednej przystani do drugiej i zdarzało się nie raz, że żeglarze nie mogli znaleźć miejsca do cumowania. Albo na czterysta osób przypadała jedna toaleta. Ta sytuacja wymagała radykalnej zmiany.

– Żeby zmienić ten stan rzeczy potrzeba nie tylko wizji, ale dobrej woli decydentów i pieniędzy…

– Przy realizacji naszego projektu korzystaliśmy z pieniędzy płynących z kilku programów finansowych oraz ze środków własnych województwa. Łączna kwota wydana na tę inwestycję to 320 milionów złotych. Pojawiła się możliwość pozyskiwania funduszy unijnych, a my zaczęliśmy o nie zabiegać, żeby zbudować sieć portów z prawdziwego zdarzenia. Takich, które odpowiadają współczesnym standardom i potrzebom żeglarzy. Po dekadzie przygotowań, planowania, inwestycja ruszyła i dziś mogę nieskromnie powiedzieć, że jest to fenomen, bo zrealizowaliśmy projekt stworzenia największej na świecie sieci marin. Powstało siedemnaście nowych przystani, a dziesięć zostało zmodernizowanych.

– Jak inwestycję przyjęli żeglarze?

– Są oczywiście bardzo zadowoleni i wdzięczni. Przedtem tu nie było prawie niczego, infrastruktura była przestarzała i niedostosowana do ich potrzeb. Tymczasem marina to jest po prostu parking dla jednostek pływających. Jacht powinien na nim bezpiecznie stać, a żeglarze powinni mieć możliwość skorzystania z zaplecza socjalnego i usługowego. Trochę jak w przydrożnym motelu. Zresztą moim zdaniem, mariny powinny być przedsięwzięciami prywatnymi, a nie zarządzanymi odgórnie przez instytucje czy urzędy. Nawet najlepsi burmistrzowie nie zawsze mają wiedzę, jakie są potrzeby użytkowników marin, możliwości lokalizacyjne, nie znają wielu innych czynników i zasad funkcjonowania przystani żeglarskich. Mariny to biznes dla ludzi z pasją i znajomością specyfiki tego rodzaju przedsięwzięć.

– Za budową mariny idą dalsze inwestycje. Wydaje się, że to powinno opłacać się wszystkim.

– No i się opłaca! Przy okazji budowy mariny powstaje całe zaplecze – między innymi sklepy. To generuje miejsca pracy, pobudza przedsiębiorczość i inicjatywę. A poza tym dobra, ładna i popularna w środowisku żeglarskim marina jest powodem do dumy, prestiżowym punktem na mapie gminy. To zysk w skali gminy i całego regionu. Nasi samorządowcy już to wiedzą. Rozumieją też, że ich wyborcy nie mieszkają tylko w miastach, w najbliższej okolicy urzędu, ale są także wśród tych sklepikarzy, żeglarzy…

– Jak powstanie szlaku wpłynie na charakter regionu, na jego rozwój?

– Nasze przedsięwzięcie to projekt cywilizacyjny. Życie powinno toczyć się nad wodą, tymczasem ludzie uciekają w stronę lasów, na wieś. Chcemy zmieniać mentalność społeczeństwa, by Polacy odwrócili się znowu w stronę morza. Powstał Związek Portów i Przystani Jachtowych, promujemy żeglarstwo i rozwój marin. Przyznajemy certyfikaty tym przystaniom, które spełniają określone przez nas, najwyższe standardy. Uważamy, że woda to biznes. Nad wodą powinny powstawać osiedla, hotele – tzw. zabudowa waterfrontowa. Wierzę, że tak będzie się działo. Nasz region ma ogromny potencjał, ale wiele zależy od samorządów i zarządów marin. Warto, by teraz, kiedy już rozwijamy sieć przystani, pojawiła się infrastruktura biznesowa. Zainwestowane unijne fundusze muszą przynosić zyski. Dlatego przygotowujemy projekt wspierający rozwój otoczenia przystani.

– Co decyduje o sukcesie waszego przedsięwzięcia?

– Pod względem możliwości uprawiania żeglarstwa bijemy na głowę inne regiony Polski. Mamy kilka rodzajów akwenów: rzekę, zalew, jezioro, zatoka i morze. Dzięki temu ludzie o różnych stopniach umiejętności, o różnych pomysłach na uprawianie żeglarstwa, mogą w pełni realizować swoją pasję. Doceniają to również żeglarze z Niemiec, z Rosji. Coraz więcej zagranicznych jachtów pojawia się w naszych marinach. Mamy jeszcze ten atut, że umieliśmy się dogadać – np. zarządy mariny z samorządami gmin. Wspólnie stworzyliśmy coś, co przynosi korzyść całemu województwu.

– Jaka jest najważniejsza inwestycja zaplanowana w ramach budowy Zachodniopomorskiego Szlaku Żeglarskiego na ten rok?

– Najważniejszym punktem w planach rozbudowy szlaku jest w tym roku port w Trzebieży. Brakuje go w całej infrastrukturze. Idea szlaku była taka, by można było co dwadzieścia mil zacumować i przenocować z rodziną w przyzwoitych warunkach. Dziś żeglarze chcą pływać wygodnie, czasy urlopów spędzanych na Bałtyku na małych, siermiężnych łódkach już minęły. Jachty mają być dobrze wyposażone, a mariny spełniać najwyższe standardy. Dla żeglarzy sportowych byłoby to z kolei doskonałe miejsce do treningów. Chcemy też w Trzebieży prowadzić szkolenia. To idealna lokalizacja, bo umożliwia korzystanie z dwóch akwenów, w zależności od stopnia umiejętności i potrzeb szkoleniowych. Mamy tam Zalew Szczeciński z jednej i Roztokę Odrzańską z drugiej strony. Zatem warunki do tego, by żeglarstwo było tu uprawiane, a marina przynosiła dochody, są idealne. Trzebież dostała fundusze z unijnych środków pozostających w dyspozycji marszałka województwa, czyli z regionalnego planu operacyjnego i mam nadzieję, że niebawem będziemy mogli cieszyć się mariną na dwieście jachtów.

– Szczecin nie obawia się konkurencji Trzebieży?

– Żeglarze ze Szczecina już szykują się, żeby się tam przenieść, bo mają w Trzebieży dostęp do akwenu w odległości dwudziestu minut jazdy samochodem. Nie będą musieli jechać trzy godziny nad Zalew. Czy się boimy? Ja zarządzam mariną na dwieście dwadzieścia jachtów na Pogoni i nie ma tam gdzie szpilki wetknąć. Ludzie zapisują się „na zeszyt”, żeby skorzystać z przystani. Obłożenie jest bardzo duże i potrzeby są bardzo duże. Trzebież rozładuje ten tłok. To powód do radości, a nie zmartwień.

Strona Zachodniopomorskiego Szlaku Żeglarskiego 

Facebook 

Zachodniopomorski Szlak Żeglarski liczy 380 km i biegnie główną drogą wodną z Berlina na Bałtyk. Skomunikowany jest z drogami wodnymi Wielkopolski i prowadzi aż do Gdańska. Szlak powstał jako projekt inwestycyjny realizowany w latach 2007-2013, ale prace nad jego rozbudową wciąż trwają. Mariny wchodzące w skład Szlaku rozlokowane są miedzy Gryfinem nad Odrą a wybrzeżem morskim w Darłowie.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ