< Powrót
8
lutego 2017
Tekst:
dol
Zdjęcie:
archiwum CWM
„Zjawa IV” na mieliźnie.

„Zjawa” czeka na pomyślne wiatry

Harcerski jacht „Zjawa IV”, który 5 grudnia osiadł na mieliźnie u wybrzeży Szwecji, a kilka dni później został odholowany do portu Dragor, wciąż czeka na sprowadzenie do Polski. Przeszkodą w bezpiecznym powrocie jednostki są remonty mostów prowadzone w Szwecji.

Armator – Centrum Wychowania Morskiego ZHP – zamieścił na Facebooku informację o sytuacji: „Stan spraw ma się następująco. Od drugiej połowy grudnia podejmujemy starania, by ściągnąć Zjawę z Dragor. Miało się to odbyć transportem drogowym, przez Szwecję i promem do Polski. Firma transportowa przygotowała już wszelkie niezbędne zgody i transport miał ruszyć 31.01. Niestety, z powodu remontów mostów w Szwecji należało zmienić trasę. Druga wersja to droga przez Niemcy. Start miał być 7 lutego, ale trasa przez Niemcy okazała się koszmarnie droga.

W związku z tym zrezygnowaliśmy z transportu drogowego i wybraliśmy drogę morską. Mamy już wybrany holownik i ponton, na który zostanie załadowana Zjawa i cały zestaw popłynie z Gdyni do Dragor. Tym razem na przeszkodzie stoi pogoda. Zestaw może płynąć przy wietrze max 4B, więc czekamy na okno.

A w międzyczasie poszukujemy osprzętu do umocowania Zjawy na pontonie. Potrzebujemy 20 szakli, dziesięciu 13-tonowych i dwudziestu 10-tonowych pasów o długości 22 metrów. Wszelkie informacje o tym, skąd można pożyczyć elementy osprzętu albo pomoc w tym względzie, będą niezwykle mile widziane”.

– Rzeczywiście, szukamy możliwości wypożyczenia sprzętu i czekamy na okno pogodowe, które pozwoli na powrót „Zjawy” – mówi Rafał Klepacz z CWM. – Teraz najpilniejsza potrzeba to wypożyczenie pasów transportowych. Mówię o wypożyczeniu, bo choć produkcja takiego pasa zajmuje jeden dzień i moglibyśmy je kupić, koszt takiej inwestycji uszczupliłby nasz budżet o kilka tysięcy złotych. Chciałbym tego uniknąć. Tym bardziej, że i tak ponosimy koszty postoju jachtu w porcie w wysokości tysiąca pięciuset złotych za tydzień.

„Zjawa” ma być remontowana w Darłowie. Harcerze liczą na to, że uda im się zebrać fundusze potrzebne na przeprowadzenie koniecznych napraw.

– Najważniejszy jest remont kadłuba – wyjaśnia Rafał Klepacz. – Poza tym musimy naprawić instalację elektryczną, zabudowę wnętrza i zregenerować silnik. Kadłub jednak to numer 1. Jeśli doprowadzimy go do porządku, będziemy mogli sprowadzić „Zjawę” do Gdyni i tutaj powoli,własnym sumptem zabrać się za pozostałe elementy, które wymagają napraw.