< Powrót
23
grudnia 2020
Tekst:
Jędrzej Szerle
Zdjęcie:
Tadeusz Lademann
Cezary Spigarski

Znani i nieznani: Cezary Spigarski

Od ponad 20 lat propaguje tematykę morską i żeglarską, wydaje książki i robi zdjęcia. Cezary Spigarski nie jest tylko teoretykiem, bo na statkach zwiedził cały świat.

Cezary Spigarski urodził się 16 października 1962 roku w Gdyni. Jego ojcem był Henryk Spigarski, dziennikarz, wydawca, publicysta morski i reporter, pracujący m.in. w tygodniku „Głos Stoczniowca”, miesięczniku „Horyzont” i tygodniku „Wybrzeże”. To za jego namową Cezary zdecydował się rozpocząć studia na Wyższej Szkole Morskiej w Gdyni.

– Ojciec zawsze chciał, żebym został kapitanem – wspomina. – Pewnie słusznie, bo to prestiż, a obecnie też całkiem niezłe zarobki. Niestety moją mocną stroną nigdy nie były przedmioty ścisłe, w związku z tym nawet nie myślałem o karierze kapitana czy pójściu w kierunku nawigacji. Dlatego wybrałem coś pośredniego, czyli kierunek intendencki na wydziale administracyjnym. Dostawało się po nim dyplom intendenta okrętowego II klasy, który uprawniał do pracy na stanowiskach ochmistrza bądź intendenta. Ale nigdy nie udało mi się do niego dojść – w 1988 roku, kiedy kończyłem studia, mówiono już o redukcji etatów w polskiej flocie.

Od razu po zakończeniu edukacji Cezary Spigarski rozpoczął pracę w Polskiej Żegludze Morskiej. Spędził tam 12 lat, pływając po całym świecie głównie w żegludze trampowej, czyli bez z góry zaplanowanej trasy. Pracował na początku jako steward, a następnie jako steward gospodarczy, a w zakres jego obowiązków wchodziła m.in. obsługa załogi w mesie, utrzymanie czystości, gospodarka środkami czystości, pościelą czy prowadzenie kantyny na statku. Najbardziej wrył mu się w pamięć pierwszy rejs, który trwał 224 dni.

– Wypłynąłem na tydzień przed terminem porodu mojej żony – armator w ogóle nie chciał słyszeć, żebym mógł doczekać do niego i zobaczyć dziecko – opowiada Cezary Spigarski. – Rejs zaczął się w Gdańsku, wsiadłem na „Uniwersytet Warszawski”, skąd po dwóch tygodniach nieoczekiwanie przeniesiono mnie na statek „Huta Lenina”, na którym brakowało stewarda. Start był z Lizbony, płynęliśmy przez Kanał Panamski, Japonię, Koreę Południową, Tajlandię… Opłynąłem cały świat, a rejs pod względem turystycznym był bardzo ciekawy. Problem w tym, że zamiast po trzech miesiącach, wróciłem do domu dopiero po ośmiu. Syn był już dosyć duży. Epizodem z pewną dawką złośliwości było nasze zajście na redę Nowego Orleanu. Statek przypłynął w piątkowe popołudnie i liczyliśmy na pełen atrakcji weekend w słynnym mieście. Niestety Amerykanie zapowiedzieli, że wprowadzą nas dopiero w poniedziałek, jak się wyrazili: „macie głupią nazwę…”. Zmieniono ją dopiero po naszej ustrojowej transformacji – statek z „Huty Lenina” stał się „Hutą Sendzimira”…

W 1999 roku Cezary Spigarski zakończył karierę w marynarce handlowej. Bez żalu, bo choć praca dawała stabilizację, to satysfakcji już nie. Miał też świadomość, że z czasem wysiłek fizyczny odbije się na jego zdrowiu. Do podobnych wniosków doszedł Henryk Spigarski, który zaproponował synowi pracę w prowadzonej przez siebie firmie Okrętownictwo i Żegluga. Cezary przepracował w niej trzy lata, poznając arkana pracy przy wydawaniu książek i prasy. Później przeniósł się do założonej przez ojca Fundacji Promocji Przemysłu Okrętowego i Gospodarki Morskiej.

– Pamiętam, jak rozmawiałem z ojcem, że prasa jest chyba nie dla nas, bo potrzeba dużego wysiłku finansowego – mówi Cezary Spigarski. – Ale mając w zanadrzu po okresie pracy w Okrętownictwie i Żegludze dwie książki, postanowiliśmy zająć się wydawaniem tego rodzaju publikacji. Łącznie wydaliśmy około setki, m.in.: „Porty jachtowe i mariny. Projektowanie” i „Encyklopedia Inżynierii Morskiej” oraz „Morskie budowle hydrotechniczne. Zalecenia do projektowania i wykonywania” Bolesława Mazurkiewicza (honorowego prezesa Pomorskiego Związku Żeglarskiego) i jego cztery tomy wspomnień „Trzymajmy się, nie dajmy się” oraz osiem tomów poświęconych tragediom morskim, Ryszarda Leszczyńskiego: trzy tomy „Tragedii rybackiego morza”, cztery tomy „Ginących frachtowców” oraz zamykający serię „Katastrofy i wypadki morskie floty pomocniczej PMH (1926-2016)”.

Cezary Spigarski

Cezary Spigarski na łódce sędziowskiej podczas regat.
Fot. Tadeusz Lademann

Fundacji Promocji Przemysłu Okrętowego i Gospodarki Morskiej to nie tylko wydawnictwo, ale też strona oficynamorska.pl, która informuje o wydarzeniach z zakresu gospodarki morskiej m. in. również żeglarstwa. Finanse fundacji zasila również sprzedaż zdjęć, które Cezary Spigarski robi podczas imprez i wydarzeń.

– Bardzo lubię robić zdjęcia podczas imprez żeglarskich, regat czy wypraw jachtów – tłumaczy. – Moja ulubiona fotografia jest jednak z wodowania statku w Stoczni Północnej. Dzisiaj zdjęcie nie byłoby trudne do wykonania, ale kiedy powstało w 2003 roku, było nieoczekiwanie dobre. Wykonywałem je moim pierwszym aparatem cyfrowym, który nie nadążał za poruszającymi się obiektami. Niechcący udało się zrobić bardzo dynamiczne ujęcie, na którym znalazł się też stoczniowiec, trzymający się z widocznym przejęciem barierek.

Cezary Spigarski

Cezary Spigarski na co dzień współpracuje ze środowiskiem żeglarskim. Wspiera Pomorski Związek Żeglarski, a w fotoreportażach uwiecznił m.in. Pomorskie Gale Żeglarskie, spotkania Bractwa Kaphornowców, wręczenia nagród Rejs Roku – Srebrny Sekstant czy regaty z cyklu Off-Short Racing i Bitwę o Gotland.

Cezary Spigarski

Cezary Spigarski otrzymał w 2019 roku od prezesa Pomorskiego Związku Żeglarskiego Bogusława Witkowskiego nagrodę specjalną za wspieranie pomorskiego żeglarstwa.
Fot. Tadeusz Lademann

Cezary Spigarski, choć nie zrobił wielkiej kariery na morzu, uważa że jego życie potoczyło się dobrze.

– Zostawiam po sobie ślad postaci zdjęć i wielu książek, do których przygotowania i wydania się przyłożyłem – podsumowuje. – Myślę, że mam się czym pochwalić.

Cezary Spigarski, ur. 16.10.1962 r. Absolwent Wyższej Szkoły Morskiej w Gdyni. Wydawca, publicysta i fotograf. Prezes Fundacji Promocji Przemysłu Okrętowego i Gospodarki Morskiej. Członek Ligi Morskiej i Rzecznej, od której otrzymał wyróżnienie Krzyż Pro Mari Nostro. W 2019 roku został laureatem nagrody specjalnej prezesa Pomorskiego Związku Żeglarskiego Bogusława Witkowskiego za wspieranie pomorskiego żeglarstwa.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ