Znani i nieznani

Znani i nieznani: Monika Witkowska

Żeglarstwo pojawiło się w jej życiu za sprawą harcerstwa ponad 45 lat temu, a jej instruktor do tej pory jest jej mężem. Monika Witkowska dwukrotnie opłynęła przylądek Horn …

Monika witkowska archiwum prywatne moniki witkowskiejmonika witkowska 2025 03 21 archiwum prywatne moniki witkowskiej
Galeria zdjęć (6) - zobacz wszystkie

Żeglarstwo pojawiło się w jej życiu za sprawą harcerstwa ponad 45 lat temu, a jej instruktor do tej pory jest jej mężem. Monika Witkowska dwukrotnie opłynęła przylądek Horn i podczas jednego z rejsów dwukrotnie była aresztowana. Z kolei w górach otarła się o śmierć, zsuwając się 300 metrów ze zbocza Broad Peaku – przeżyła tylko dlatego, że odzyskała przytomność. Odwiedziła około 180 krajów.

Monika Witkowska urodziła się 13 lipca 1966 roku w Warszawie, gdzie mieszka do dziś. Jej przygoda z żeglarstwem rozpoczęła się w 1979 roku. Dość szybko zaangażowała się nie na całego.

– W szkole podstawowej w 1979 roku trafiłam na zbiórkę wodnej drużyny harcerskiej – wspomina Monika Witkowska. – Okazało się, że drużynowy, prowadzący tę zbiórkę, po wielu latach został moim mężem i jest nim do dzisiaj. Szkolił mnie później na żeglarza, ale życie tak się potoczyło, że zrobiłam później uprawnienia wyższe, niż posiadał on sam.

Harcerski ośrodek wodny już nie istnieje, ale kiedy do niego uczęszczała, to poza pływaniem, zajmowała się także remontowaniem łódek. Dzięki temu mogła nauczyć się szacunku do sprzętu. Jej kariera wiodła przez Mazury, następnie rejsy zatokowe, a później trafiła do studenckiego klubu żeglarskiego w Gdyni. Tam odbyła pierwszy rejs morski krajowy. Dopiero później mogła uczestniczyć w zagranicznym.

Monika Witkowska
Monika Witkowska

Jacht „Solanus” podczas rejsu przez Przejście Północno-Zachodnie. Fot. Archiwum prywatne Moniki Witkowskiej.

Reklama · Znani i nieznaniReklama przy sylwetkach żeglarzyReklama i współpraca

„Zawisza Czarny” żeglarskim przełomem

– Przełomowym momentem, jeśli chodzi o żeglarstwo morskie, był dla mnie udział w rejsie na „Zawiszy Czarnym” w latach 1989-1990, kiedy popłynął dookoła świata – mówi. – Cała wyprawa trwała siedem miesięcy. Po przejściu kwalifikacji do załogi, załapałam się na najdłuższy etap tego rejsu. Miał trwać cztery miesiące, płynęłam przez Pacyfik, Kanał Panamski, po czym miała nastąpić wymiana załóg na Kubie. Jednak zmieniły się trochę plany, ponieważ runął wtedy mur berliński i Kuba nas wówczas nie przyjęła. W efekcie musieliśmy płynąć do Europy, z czego nie ukrywam, bardzo się ucieszyłam.

Finalnie spędziła pół roku na żaglowcu i przepłynęła dwa oceany, co wtedy było wielkim wyczynem. Żeglarska bardzo ceni sobie ten rejs, ponieważ podczas kwalifikacji udowodniła, że warto wziąć ją do załogi na taką wyprawę.

– Była to niesamowita przygoda, na co którą złożył się m.in. tajfun na Pacyfiku – przyznaje Witkowska. – W każdym porcie amerykańskim oraz kanadyjskim ktoś z załogi się od nas odłączał. Przez Atlantyk do Europy prowadziliśmy jacht chyba w 18 osób, a rejs zaczynaliśmy w 33-osobowym składzie. Ogólnie była to niesamowita szkoła życia, ponieważ żeglarsko każdy musiał nauczyć się obsługi wszystkiego. Niesamowita przygoda, która pokazała mi, że jeśli chce się spełniać marzenia, to trzeba na nie zapracować. Taki rejs dużo powiedział mi o sobie samej, zahartował mnie psychicznie i bardzo usamodzielnił.

Polska żeglarka wymieniła kilka rejsów, które ceni najbardziej. Zaliczyła do nich trzymiesięczną wyprawę w 2010 roku na jachcie „Solanus” o długości 14,5 metra przez Przejście Północno-Zachodnie od Grenlandii na Alaskę. Ważne dla niej było także dwukrotne opłynięcie przylądka Horn w latach 2003 oraz 2016.

– Po raz drugi opłynęłam go na 9,5-metrowym „Phoeniksie” z rumuńskim żeglarzem, którego wcześniej uratowaliśmy z kolegami w górach na najwyższym szczycie Ameryki Północnej – mówi Monika Witkowska. – Stracił wtedy palce i wiedząc, że żegluję, spytał czy nie pomogła bym mu w rejsie wokół Hornu. To było jego marzenie, ale po utracie palców bał się to zrobić pojedynkę. Popłynęliśmy na dość małym jachcie w trzy osoby, bo była jeszcze jego żona, ale od razu zaznaczyła, że będzie nam tylko gotowała i w żeglowaniu nam nie pomoże.

Dwukrotny areszt i dwukrotny sąd

Za najtrudniejszy rejs w życiu, uważa także swój największy wyczyn żeglarski – wyprawa dookoła Czukotki przez Morze Beringa na Alaskę w 2011 roku. Płynęła tylko z żeglarzem ze Szwecji na jego jachcie „Anna” o długości 10,5 metra.

Reklama · Znani i nieznaniPromuj swoją markęSprawdź ofertę
Jacht „Anna”
Jacht „Anna” podczas rejsu dookoła Czukotki. Fot. Archiwum prywatne Moniki Witkowskiej.

– Zrobiliśmy tę trasę jako pierwsi na świecie, więc nie mogliśmy skorzystać z niczyich doświadczeń na tych wodach – mówi podróżniczka. – Nie mieliśmy dostępu do dobrych map, a wiele z tych, na które trafialiśmy, nie było zbyt dokładnych. Rejs był dość wymagający ze względu na to, że sterować można było tylko na pokładzie, a zwijać i rozwijać żagle trzeba było wyłącznie ręcznie. Przeżyliśmy tam wiele sztormowych godzin, podczas których musieliśmy obydwoje prowadzić jacht więc była to wyczerpująca wyprawa pod względem fizycznym.

Dodatkowym utrudnieniem było to, że Rosjanie dwa razy ich aresztowali i postawili przed sądem. Polka do tej pory nie za bardzo wie z jakich powodów ich wtedy zatrzymano.

– Co chwila zmieniali wersje naszych przewinień – mówi Monika Witkowska. – Przez dwie doby płynęliśmy na holu za okrętem wojskowym z żołnierzem na pokładzie, który pilnował nas z karabinem. Za pierwszym razem aresztowali nas w najdalej wysuniętym na północ porcie Rosji. Argumentem był brak odpowiednich zezwoleń. Tłumaczyliśmy, że wyrobiliśmy właściwe dokumenty, wizy za pośrednictwem oficjalnej strony Czukotki, którą wskazał nam gubernator tamtego regionu. Jednak wojskowy powiedział nam, że możemy je sobie wsadzić w d… Postawili nas później przed sądem i znajdowaliśmy się w areszcie na pokładzie jachtu. Początkowo pozwolili nam czasem zejść na brzeg, ale później kazali przebywać już tylko na łodzi.

Okręt wojenny nie dawał za wygraną

Później rosyjskie służby pozwoliły im opuścić port i rozkazały płynąć na Alaskę. Wysyłali za nimi okręt wojenny z wycelowanymi w nich działkami. Panowały wtedy sztormowe warunki, więc kapitan okrętu stwierdził, żeby nasza rodaczka i jej kompan popłynęli sami, a oni wrócili do portu. Nie pozwolili im poczekać z wypłynięciem do rana. Musieli w takich warunkach płynąć nocą. To jednak nie był koniec przygód z rosyjskim wojskiem.

Monika Witkowska
Monika Witkowska podczas rejsu dookoła Czukotka. Fot. Archiwum prywatne Moniki Witkowskiej.
Reklama · Znani i nieznaniArtykuł sponsorowanyZapytaj o pakiet

– Po sztormie musieliśmy dokonać kilku napraw i zawinęliśmy do kolejnego portu – wspomina Witkowska. – Po niedługim czasie ponownie pojawił się ten sam okręt wojenny i odholował nas do innego portu. Tam również spędziliśmy kilka dni i ponownie stanęliśmy przed sądem. Muszę przyznać, że ogólnie wszyscy byli w stosunku do nas naprawdę mili. Mam wrażenie, że oni sami byli nieco zmieszani całą sytuacją. Mówiliśmy im, że rozumiemy, że mają do wypełnienia rozkazy według jasno określonych zasad. Ostatecznie zostaliśmy jeszcze obdarowani różnymi produktami spożywczymi m.in. czekoladą czy mlekiem. Najgorsze było to, że nie wiedzieliśmy, co się z nami stanie, bo nie pozwolono nam nawet na kontakt z ambasadą. Ostatecznie udało się to zrobić za pomocą niezbyt sprawnego telefonu satelitarnego, który posiadaliśmy. Na ogólny trud wyprawy wpływ miało też to, że gdyby coś się nam stało, czy to na wodzie, czy na lądzie, to nie miałby nam kto pomóc.

Monika Witkowska ma już kolejne żeglarskie plany. Na przełomie grudnia 2025 roku i stycznia 2026 chce odbyć rejs, którego celem jest Antarktyda oraz przylądek Horn. Przy okazji chce wtedy spełnić jedno ze swoich marzeń, czyli odwiedzenie południowej Georgii. Zakłada, że wyjdą z tego dwa lub trzy miesiące żeglowania. Start podróży zaplanowany jest z portu w Ushuaia, a zakończenie wstępnie w Buenos Aires.

Góry kolejną wielką pasją

Żeglarstwo to nie jedyna jej miłość. Ma konkurencyjną pasję, którą są góry. Czasem nawet dostaje pytania, którą z nich lubi bardziej.

– Trudno byłoby zdecydować, ale jeśli musiałabym wybrać którąś z tych aktywności, to jednak na pierwszym miejscu jest morze – przyznaje rodowita warszawianka. – To w ogóle wygląda dość zabawnie, bo kiedy jestem w górach, to ciągle słucham szant, a kiedy jestem na wodzie, stoję przy sterze, to nucę utwory górskie. Natomiast w ostatnich latach jestem częściej kojarzona z górami. Wynikało to z tego, że moja aktywność przeniosła się w najwyższe góry. Udało mi się zdobyć Koronę Ziemi, czyli najwyższe szczyty wszystkich kontynentów w rozszerzonej wersji oraz cztery ośmiotysięczniki.

Monika Witkowska
Monika Witkowska podczas zdobywania Mount Everestu. Fot. Archiwum prywatne Moniki Witkowskiej.

Z Koroną Ziemi było jednak tak, że Monika Witkowska nie zdobywała jej celowo. Wchodziła na różne góry, ale nie wiedziała, co się z tym wiąże. Dopiero ktoś zwrócił jej uwagę, że ma prawie zdobytą Koronę Ziemię, kiedy brakowało jej tylko Antarktydy. Dopiero wtedy intencjonalnie zdobyła ten ostatni punkt z listy. Nigdy jednak nie było to jej celem. Do rozszerzonej wersji Korony Ziemi zalicza się dziewięć szczytów: Mount Everest, Denali, Kilimandżaro, Mount Vinson, Elbrus, Piramida Carstensza, Mont Blanc, Aconcagua i Góra Kościuszki. Opowiedziała nam także o sytuacjach zagrożenia życia podczas górskich wypraw.

Reklama · Znani i nieznaniWyróżnij swoją firmęSprawdź cennik

Śmierć była blisko

– Prawie na każdej wyprawie zdarzały się ryzykowne sytuacje – mówi otwarcie. – Działanie na dużej wysokości, a do tego w niedotlenieniu, samo w sobie jest mocno ryzykowne. Jedną z najniebezpieczniejszych sytuacji miałam na Broad Peaku w 2015 roku, na który ostatecznie nie weszłam. Z braku tlenu straciłam przytomność i zaczęłam zsuwać się z góry przez około 300 metrów, a nie było nikogo, kto mógłby mi tam pomóc. Mogło się to skończyć spadnięciem w przepaść, ale na szczęście w czasie zsuwania się odzyskałam przytomność i wyhamowałam czekanem.

Po kilku sytuacjach podczas próby zdobycia tego szczytu, zaczęła trochę żartobliwie myśleć, że ta góra nie chce wpuścić jej na szczyt. Kiedy uporała się z jedną trudnością, to pojawiały się kolejne. Okazuje się, że śmierć mogła zajrzeć jej w oczy po raz kolejny podczas tej samej wyprawy.

– Kiedy po wyprawie wszystko sobie przeanalizowałam, to doszłam do wniosku, że gdybym uparła się i zdobyła ten szczyt, to najprawdopodobniej znalazłabym się na miejscu Koreańczyka, który zginął – opowiada Witkowska. – Po osiągnięciu szczytu, na zejście wybrał trasę, którą ja też na pewno bym wybrała. A tam okazało się, że był taki zdradziecki nawis, o którym nikt nie wiedział. Z kolei kilka lat wcześniej, w 2015 roku, kiedy także próbowałam zdobyć tę górę, również miała miejsce niebezpieczna historia. Miałam już schodzić w dół, ale postanowiłam w pewnym momencie poczekać na swoją kanadyjską koleżankę, która poruszała się dużo wolniej ode mnie. Dzięki temu, że rozpoczęłyśmy zejście dużo później, niż planowałyśmy, nie załapałyśmy się na lawinę, z której nie miałabym szans się uratować. W ogóle nie rozpaczam, że nie zdobyłam tej góry, bo nie chodzę po nich, żeby coś zdobywać. Robię to dla siebie.

Monika Witkowska podczas wejścia na K2
Monika Witkowska podczas wejścia na K2. Fot. Archiwum prywatne Moniki Witkowskiej.

Jej ostatnią wyprawą górską było zdobycie w 2022 roku K2. Dokonała tego jako druga Polka w historii, pierwszą była Wanda Rutkiewicz.

Monika Witkowska obecnie odpuściła sobie ośmiotysięczniki i poważniejsze wyprawy górskie, ponieważ chciała wrócić do ambitniejszego żeglarstwa. W związku z tym została przy tych mniej angażujących aktywnościach górskich i prowadzi wyjazdy trekkingowe jako przewodniczka m.in. na Kilimandżaro, w Nepalu czy Pakistanie.

Strona Moniki Witkowskiej

← Wróć do portalu

Czytaj również

Więcej artykułów
80 mistrzostwa  klasy Firefly w TenbyNa świecie5 września 202620:22Załogi dwuosobowe wracają na wodę. Od 116 Fireflyów w Tenby do mistrzostw świata w MarsyliiRedakcja · 3 min czytaniaZapowiedź  Mistrzostw Świata w Miami  -  Klasa VX OneNa świecie5 września 202619:41Szesnaście lat bez mistrza świata. Klasa VX One rozegra pierwsze mistrzostwa w MiamiRedakcja · 4 min czytaniaStart The Ocean Race AtlanticSport i regaty5 września 202617:45Malizia 4 prowadzi po pierwszej nocy. The Ocean Race Atlantic ruszył pod wiatr, 150 mil od Nowego JorkuRedakcja · 4 min czytaniaHISWA Te Water 2026Biznes5 września 202617:33Ponad 425 jachtów na wodzie w Lelystad. Polski N'Fun na HISWA te Water 2026Redakcja · 3 min czytaniaUczestnicy Operacji Żagiel 1976 rHistoria5 września 202617:28Pięćdziesiąt lat po Operacji Żagiel. W poniedziałek na Darze Pomorza spotka się blisko 50 uczestników rejsu z 1976 rokuOskar Wojciechowski · 1 min czytaniaZ archiwum zeglarski.infoHistoria5 września 202614:28Po ponad pół wieku szuka załogi „Odkrywcy”. List otwarty człowieka, który wykańczał harcerski jacht w stoczni na StogachRedakcja · 4 min czytaniaMELGINA (ITA854) by Paolo BresciaNa świecie4 września 202620:37Sześć złamanych masztów na mistrzostwach Europy Melges 24. Bez polskiej załogiRedakcja · 2 min czytaniaPuchar Ameryki TrofeumNa świecie4 września 202619:51Nowojorski klub idzie do prokuratora. Puchar Ameryki znów mierzy się dokumentem z 1887 rokuRedakcja · 4 min czytaniaFlota klasy 29er na linii startu podczas Żeglarskich Mistrzostw Polski w PuckuSport i regaty4 września 202618:43Trzy złote medale Paszek i Dziekańskiej, dwa tytuły Sójkowskiej i Nagórskiej. AZS AWFiS Gdańsk podsumował sierpień w żeglarstwieOskar Wojciechowski · 3 min czytaniaDar MłodzieżyRejsy4 września 202618:06Szkwał nad Hudsonem, dragujące kotwice i Esmeralda tuż obok. Kapitan Daru Młodzieży o nocy przed paradąOskar Wojciechowski · 2 min czytaniaCapucine Delannoy - 2026 GKA Kite World Cup SyltSport i regaty4 września 202617:14Piąty tytuł Carewa i Delannoy. GKA Kite World Cup Sylt wyłonił mistrzów świataOskar Wojciechowski · 3 min czytaniaNick CraigNa świecie4 września 202616:55Hansson-Mild znów pierwszy w rankingu OK Dinghy. Pawlaczyk piętnastyOskar Wojciechowski · 4 min czytaniaRejsy jachtemBaza wiedzy4 września 202616:23Rejs przebazowujący. Tanie mile morskie, ale nie za darmoOskar Wojciechowski · 4 min czytaniaŻeglarze polskiej kadry narodowej podczas przygotowań do mistrzostwSport i regaty4 września 202615:21Sześć dni, trzy czempionaty, dwudziestu Polaków. Mistrzowski tydzień kadry w Gökovie, Dun Laoghaire i WeymouthOskar Wojciechowski · 3 min czytaniaPrzystań Jachtowa Gdańsk Górki ZachodnieBiznes4 września 202615:17Cztery umowy i 93 miliony na pomorskie przystanie. Górki Zachodnie, Kuźnica, Władysławowo i Puck dostaną nowe miejscaRedakcja · 2 min czytaniaLuna Rossa (ITA) - Day 20 - August 31, 2026 - Cagliari, SardiniaNa świecie4 września 202613:02Luna Rossa dogoniła Nowozelandczyków. Puchar Ameryki 2027 wchodzi w decydujący rok przygotowańRedakcja · 4 min czytaniaPort Jachtowy w ŚwinoujściuRejsy4 września 202612:43Port Jachtowy w Świnoujściu zamknięty od 8 września. Żeglarze mają go pominąć w planach aż do wiosny 2027Redakcja · 1 min czytaniaScarlet OysterNa świecie4 września 202612:12Trzy tytuły w jednym wyścigu. 42 jachty ruszają na Cherbourg RaceOskar Wojciechowski · 3 min czytaniaEye of the Wind z 1911 rRejsy4 września 202610:25Bryg z Błękitnej laguny stanął przy gdyńskim nabrzeżu. Eye of the Wind ma 115 lat i rolę w kinieRedakcja · 3 min czytaniaRobert W. Bowles z Long Island na pierwszych Mistrzostwach Świata klasy Sunfish 1970 rHistoria3 września 202621:21Deska z żaglem i prośba żony. Klasa Sunfish, która nie może już nosić własnej nazwyRedakcja · 4 min czytaniaMistrzostwa Świata klasy RS21Regaty3 września 202619:40Mistrzostwa świata RS21 w Cannes od 28 października. Około 50 załóg, na liście krajów jest PolskaOskar Wojciechowski · 3 min czytaniaCoreComm Solar Boat Challenge 2026Biznes3 września 202619:30Siódme miejsce i styk, który się odłączył. Łódź solarna POL32 wraca z BalatonuOskar Wojciechowski · 3 min czytaniaMichał Kozłowski & Jacek WichrowskiRejsy3 września 202618:561100 mil pustymi portami wschodniego Bałtyku. Relacja z rejsu na Antili 24,4Redakcja · 5 min czytaniaNiemiecki pancernik szkolny „Schleswig-Holstein” ostrzeliwuje polską placówkę (Wojskową Składnicę Tranzytową) na Westerplatte w GdańskuCzytelnia morska3 września 202618:11Schleswig-Holstein w Gdańsku: kurtuazja, która skończyła się ostrzałem WesterplatteRedakcja · 4 min czytania