< Powrót
1
września 2019
Tekst:
Tomasz Falba
Zdjęcie:
Świat Żagli
Basen Zaruskiego w Gdyni w 1945 r.

80 lat temu wybuchła druga wojna światowa

1 września 1939 r. Niemcy, a 17 września Sowieci napadli na Polskę. Tak rozpoczęła się wojna, która trwała niemal sześć lat i pochłonęła kilkadziesiąt milionów ofiar.

Wśród nich byli również żeglarze. Pierwszym bodaj aresztowanym przez Niemców polskim żeglarzem był Tadeusz Ziółkowski, komandor pilotów portu gdańskiego, działacz żeglarski na terenie Wolnego Miasta, związany z Polskim Klubem Morskim. Niemcy przyszli po niego rankiem 1 września. Pół roku później zamordowali w obozie Stutthof.

Niemal rok potem, w marcu albo kwietniu 1941 r., w Chersoniu na dzisiejszej Ukrainie, w więzieniu NKWD, zmarł inny legendarny polski żeglarz – gen. Mariusz Zaruski, aresztowany we Lwowie przez Sowietów. Nikt w przedwojennej Polsce nie zrobił tyle dla wychowania morskiego i żeglarskiego młodzieży ile właśnie on.

Żeglarze byli również wśród obrońców polskiego Wybrzeża we wrześniu 1939 r. Wystarczy wspomnieć, że dowodził nim adm. Józef Unrug, zapalony żeglarz, aktywnie wspierający gdyńskie kluby żeglarskie. Mało kto wie, że żeglował również Stefan Starzyński, wrześniowy bohaterski prezydent Warszawy, działacz Yacht Klubu Polski.

Polscy żeglarze, od samego początku wojny, angażowali się również w działalność konspiracyjną przeciw obu okupantom. Jednym z pierwszych by Henryk Fronczak, który działał w kontrwywiadzie Komendy Głównej ZWZ-AK. Wspólnie z Juliuszem Sieradzkim (konstruktorem „Omegi”) i Czesławem Marchajem, późniejszym wybitnym teoretykiem z dziedziny aerohydrodynamiki, próbowali prowadzić działalność żeglarską na ile było to możliwe w realiach okupowanej Warszawy.

Przez całe życie z żeglarstwem związany był również Kazimierz Leski, słynny „Bradl”, jeden z konstruktorów okrętu podwodnego „Orzeł”, wykonawca brawurowych akcji wywiadowczych na terenie całej Europy, żołnierz AK i powstaniec warszawski. Po wojnie polscy komuniści dwukrotnie skazywali go za „współpracę z okupantem”.

Wojnę na morzu przeżył Władysław Wagner, pierwszy Polak, który opłynął świat jachtem. W brytyjskim lotnictwie bombowym służył natomiast Leonid Teliga, pierwszy Polak, który samotnie zamknął jachtem pętlę wokół Ziemi.

Polscy żeglarze starali się prowadzić „normalną” działalność nawet na terenie obozów jenieckich. W oflagach Gross-Born i Woldenberg organizowane były kursy żeglarskie.

Wojna nie ominęła także polskich żaglowców i jachtów, które dzieliły losy ich właścicieli i armatorów. „Dar Pomorza”, lata 1939-1945, spędził internowany w Szwecji. „Iskra” stała w Gibraltarze jako okręt-baza dla załóg brytyjskich kutrów torpedowych. Jachty, które zostały w kraju, jak choćby „Zawisza Czarny”, zostały przez Niemców doprowadzone do ruiny.

Pod koniec wojny Niemcy niszczyli też systematycznie infrastrukturę portową w tym przystanie żeglarskie, które odbudowywano jeszcze wiele lat po zakończeniu działań militarnych.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ