< Powrót
14
grudnia 2021
Tekst:
Jędrzej Szerle
Zdjęcie:
arch. Agaty Barwińskiej
Agata Barwińska

Agata Barwińska: Osiągnęłam więcej niż się spodziewałam

Zdobyła wicemistrzostwo świata oraz mistrzostwo Europy i Polski w klasie ILCA 6 (dawna Laser Radial). Ten rok bez wątpienia należał do Agaty Barwińskiej. Z reprezentantką Polski i zawodniczą MOS SSW Iława rozmawiamy o sukcesach i planach na przyszłość.

– Pod koniec października 2020 Polski Związek Żeglarski zdecydował, że kwalifikację imienną na igrzyska olimpijskie w Tokio otrzyma Magdalena Kwaśna. Trudno było się z tym pogodzić?

– Na początku było to jak podcięcie skrzydeł, ponieważ dopiero co zdobyłam brązowy medal na mistrzostwach Europy w Gdańsku. Wiedziałam jednak, że nic już nie zmienię, przemyślałam sytuację i znalazłam sobie nowe cele – przygotowanie się do mistrzostw świata i Europy w 2021 roku. Usiadłam z trenerem, porozmawialiśmy, poszukaliśmy nowych możliwości poprawy mojego pływania i nad tym pracowaliśmy.

– Na początku stycznia zapowiadała pani, że w 2021 roku chciałaby ugruntować swoją pozycje w światowej czołówce oraz potwierdzić to zdobyciem medalu na którejś z imprez mistrzowskich. Udało się!

– Osiągnęłam więcej niż się spodziewałam. Na mistrzostwa Europy jechałam z chęcią poprawienia swojego wyniku, choć ponowne zdobycie brązowego medalu też by mnie cieszyło. Ale wygrałam i to ugruntowało moją pozycję w światowej czołówce. Mówi się, że apetyt rośnie w miarę jedzenia i to prawda – przed mistrzostwami Europy nie myślałam o zdobyciu medalu na mistrzostwach świata, ale jadąc do Omanu chciałam z nim wrócić.

– Jak spędziła pani pierwszą połowę 2021 roku? 

– Dużo trenowałyśmy na Kanarach. Chciałam pomagać Magdzie w przygotowaniach do igrzysk, bo od jej wyniku miał zależeć nasz budżet. W głowie miałam jednak swoje cele, czyli mistrzostwa świata i Europy. Traktowałam ten okres także jako rozpoczęcie cyklu przygotowań do kolejnych igrzysk.

– Formę pokazała pani już w czerwcowych zawodach Pucharu Świata w Medemblik, zdobywając brązowy medal.

– Po ciężko przepracowanej zimie przyszły pierwsze dobre wyniki. W Medemblik zdobyłam swój pierwszy medal Pucharu Świata. To duży sukces, ponieważ było to przed igrzyskami i konkurenci byli w najwyższej formie.

– Później przyszły kolejne sukcesy – zwycięstwo w Kieler Woche i mistrzostwo Polski. Za to początek mistrzostw Europy nie był tak udany – w pierwszych trzech wyścigach zajmowała pani miejsca 20, 8 i 13. Miała pani obawy, że regaty mogą pójść nie po pani myśli?

– Kompletnie się nie przejmowałam. Zmagania trwają sześć dni, a każdego są po dwa wyścigi. Na dodatek 20 miejsce nie było tragiczne, więc nie miałam powodów do zmartwień. Prędkości mi nie brakowało, ale potrzebowałam rozgrzewki. Na mistrzostwa Europy przyjechaliśmy troszeczkę za późno, ponieważ wcześniej były mistrzostwa Polski. Brakowało mi jednego, dwóch dni na rozpływanie się i przystosowanie do warunków.

– Dzięki zdobyciu mistrzostwa Europy na mistrzostwa świata do Omanu jechała pani jako jedna z faworytek. Czuła pani presję?

– Jechałam pewna siebie i mojej formy – wiedziałam, że jestem szybka i spokojnie mogę walczyć o najwyższe stopnie podium.

– Imprezę ponownie rozpoczęła pani od słabszego wyścigu zakończonego na 37 lokacie. Co się stało?

– To wypadek przy pracy. Start i prędkość miałam dobre, tylko nie wstrzeliłam się w jedną zmianę. Nie przejęłam się tym mocno, bo warunki w Omanie były ciężkie, wiatr słaby i dziurawy i było wiadomo, że będą to regaty wysokopunktowe. Dlatego po prostu robiłam swoje. Efekty pokazał kolejny wyścig, który wygrałam. Po trzecim dniu regat wiedziałam, że złoty medal jest w zasięgu ręki.

– Ostatecznie miała pani tyle samo punktów co mistrzyni świata, ale przegrała przez gorsze miejsca w poszczególnych wyścigach. Czuje pani niedosyt?

– Zaraz po tym, jak się dowiedziałam, że przegrałam na remisie, byłam wkurzona i smutna. Wracałam też myślami do wyścigów i zastanawiałam się, gdzie mogłam popłynąć lepiej i zdobyć brakujący punkt. Znowu pojawił się ten rosnący apetyt – jechałam na regaty z myślą o zdobyciu medalu, ale w ich trakcie chciałam wywalczyć mistrzostwo świata. Teraz emocje opadły i jestem już bardzo zadowolona – nie tylko z tego srebra, ale z całego sezonu. W końcu praca, którą włożyłam z trenerem i teamem, przyniosła efekty, pojawiliśmy się w czołówce i cały rok w niej utrzymaliśmy.

– Jakie ma pani teraz plany?

– Sezon był piekielnie długi, rzadko kiedy kończy się w grudniu – zazwyczaj okres roztrenowania mamy w październiku, dlatego teraz czas na odpoczynek, spędzenie czasu z rodziną i przyjaciółmi. Odetnę się trochę od żeglarstwa, żeby móc za nim ponownie zatęsknić. Na początku stycznia wyruszamy na przygotowania zimowe – najpewniej będzie to Lanzarote na Wyspach Kanaryjskich.

– Z kim będzie pani trenować?

– Z Wiktorią Gołębiowską. Naszym trenerem od dwóch lat jest Jared West.

– Wiadomo już, jak będzie wyglądała kampania przed igrzyskami olimpijskimi w Paryżu?

– Jeszcze nie. Na pewno będziemy skupiać się na mistrzostwach świata i Europy. Mistrzostwa świata w żeglarstwie, które będą pierwszymi kwalifikacjami dla kraju, odbędą się w 2023 roku, czyli mamy jeszcze trochę czasu na przygotowanie.

Agata Barwińska, ur. w 1995 roku. Zawodniczka MOS SSW Iława i polskiej kadry ILCA 6/Laser Radial. Brązowa medalistka mistrzostw Europy w 2020 roku, mistrzyni Europy i wicemistrzyni świata w 2021 roku. Multimedalistka mistrzostw Polski.