< Powrót
4
września 2018
Tekst:
Jędrzej Szerle
Zdjęcie:
Jesus Renedo/Sailing Energy/World Sailing
Agnieszka Skrzypulec
Od lewej: Jolanta Ogar i Agnieszka Skrzypulec podczas mistrzostw świata w Aarhus.

Agnieszka Skrzypulec: Czuję zawód po Aarhus

Osiemnaste miejsce załogi Skrzypulec – Ogar w klasie 470 i brak kwalifikacji na Igrzyska Olimpijskie w Tokio były zaskoczeniem mistrzostw świata w Aarhus. Agnieszka Skrzypulec opowiada nam o przygotowaniach i występie w tej imprezie.

– Czuje pani zawód po mistrzostwach świata w Aarhus?

– Na pewno jechaliśmy z oczekiwaniami, że zdobędziemy kwalifikację olimpijską, więc wiadomo, że czuję zawód. Ale po Aarhus postawiliśmy sobie za cel jak najszybciej ruszyć do przodu i nie ciągnąć tej porażki za sobą. Po tym miesiącu mam już głowę gdzie indziej, wyciągnęliśmy wnioski i płyniemy dalej.

– Skoro są już wnioski, to co zawiodło?

– Największym naszym problemem były starty – coś, co zawsze wychodzi nam bardzo dobrze. Ale bardzo dobrze w stawce dwudziestu łódek, a w Aarhus zdarzyła się sytuacja wyjątkowa, komisja zdecydowała, żeby puścić wszystkie łódki w jednej flocie i na starcie było ich czterdzieści siedem. Cała nasza strategia, która sprawdzała się na krótszej linii startu i w bliskim kontakcie z dziewczynami, na dłuższej linii nie działała i nie mogłyśmy sobie poradzić. To skutkowało tym, że każdy wyścig był walką o szukanie czystego wiatru i zdobywaniem punktu za punktem. Dałyśmy się zaskoczyć, wyciągnęłyśmy złe założenia przed startem i w konsekwencji skończyłyśmy na osiemnastym miejscu. Patrzyłyśmy jak później żeglowały dziewczyny, które walczyły o medale – one miały zupełnie inną strategię na start w takiej flocie.

– Mimo dłuższej linii startu część wyścigów kończyłyście w czołówce, nawet na piątym miejscu, dopiero trzy ostatnie były zdecydowanie gorsze.

– Piąte miejsce było też po słabym starcie i po bardzo ciężkiej walce. Dla nas ważne jest, że kiedy byłyśmy z przodu, wygrywałyśmy w bezpośredniej walce z dziewczynami, które później zdobyły medale. To jest budujące, że nie ustępujemy im umiejętnościami, ale zawiodło coś innego.

– Będziecie przygotowane, gdyby na kolejnych ważnych regatach znów flota była tak liczna?

– Ta impreza tak wbiła mi się w głowę, że na pewno nie pozwolę sobie na popełnienie tego samego błędu.

– Trener też był zaskoczony tą sytuacją? Miał do was pretensje?

– Rozmawialiśmy o tym wcześniej, więc to była nasza wspólna decyzja, żeby ten start rozgrywać w taki sposób. Wszyscy ponosimy tego konsekwencje.

– Wiosną, po zakończeniu współpracy z Irminą Mrózek-Gliszczynską, zaczęła pani pływać z Jolantą Ogar. Miałyście mało czasu przed Aarhus…

– Było ciężko, ponieważ przez kilka miesięcy nasz program był zawieszony i nie mogłyśmy od razu ruszyć z treningami. Dużo czasu pływałyśmy na swoim podwórku w Gdyni i w Krynicy Morskiej, zamiast startować w zawodach za granicą. Nie zmienia to jednak faktu, że czułyśmy się dobrze przygotowane, startowałyśmy w Aarhus w regatach przygotowawczych i za każdym razem byłyśmy na podium, więc tego samego oczekiwałyśmy na mistrzostwach.

– Jak pływa się pani z Jolą Ogar, z którą startowałyście z sukcesami już wcześniej?

– Jesteśmy dojrzałymi zawodniczkami, wiemy czego chcemy na wodzie, dużo ze sobą rozmawiamy o tym, jak poprawić naszą technikę, jak się lepiej zgrać i zoptymalizować komunikację na wodzie. Obu nam zależy na tym samym, dobrze się rozumiemy i jesteśmy zmobilizowane.

– Wasze najbliższe plany?

– We wtorek 4 września lecimy do Japonii na trzy tygodnie, wystąpimy w Pucharze Świata. Potem są mistrzostwa Polski, w których startujemy od razu po powrocie. Dlatego troszeczkę się boję, jak na nas wpłynie zmiana czasu. Przez listopad i grudzień będziemy trenować, jesteśmy na etapie dogadywania się z ekipami z zagranicy, żeby stworzyć większą grupę i wspólnie się ścigać. Mam nadzieję, że w styczniu polecimy na Puchar Świata do Miami. A później rozpocznie się kolejny intensywny sezon startowy.

Agnieszka Skrzypulec, ur. 03.06.1989 r., zawodniczka SEJK Pogoń Szczecin i reprezentacji Polski w klasie 470. Multimedalistka mistrzostw Polski w tej klasie. Na Igrzyskach Olimpijskich w Londynie zajęła dwunaste miejsce z Jolantą Ogar (UKŻ Wiking Toruń), w Rio dziesiąte z Irminą Mrózek-Gliszczynską (Chojnicki Klub Żeglarski). Na mistrzostwach świata w Aarhus zajęła z Jolantą Ogar osiemnastą lokatę.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ