< Powrót
14
lutego 2020
Tekst:
Jędrzej Szerle
Zdjęcie:
Tadeusz Lademann
Bartosz Gruszka

Bartosz Gruszka: Na Bałtyku powstanie międzynarodowy cykl regat

Żeglarze nadbałtyckich państw spotkali się w sobotę 8 lutego w Rydze. Delegat Polskiego Związku Żeglarskiego Bartosz Gruszka opowiedział nam o żeglarstwie morskim w innych państwach i ambitnych planach wzajemnej współpracy.

– Kto zorganizował spotkanie reprezentantów federacji żeglarskich krajów basenu Morza Bałtyckiego i Norwegii?

– Spotkanie, które odbyło się 8 lutego w Rydze, było już trzecim w historii. Pierwsze dwa odbyły się w bardzo kameralnym gronie, a ich ideą była integracja krajów nordyckich w ramach Nordic Sailing Federation. Jej przedstawiciele szybko zrozumieli, że nie tędy droga i trzeba zaangażować wszystkich sąsiadów na Bałtyku i wspólnie rozmawiać o interesach żeglarzy. Stąd w tym roku odbyło się pierwsze duże spotkanie, w którym wzięli udział przedstawiciele Szwecji, Finlandii, Estonii, Łotwy, Litwy, Polski, Niemiec, Danii oraz Norwegii, która nie leży nad Bałtykiem, ale ściśle współpracuje z pozostałymi krajami nordyckimi.

– Kto reprezentował Polskę?

– Polski Związek Żeglarski oddelegował trzy osoby: mnie, jako delegata PZŻ oraz przedstawiciela Związku w Offshore Racing Congress, Michała Korneszczuka – mojego poprzednika w ORC, doskonale zorientowanego w międzynarodowym środowisku żeglarskim oraz inicjatora zorganizowania w Gdańsku mistrzostw Europy ORC w 2017 roku, a także Pawła Wilkowskiego – organizatora cyklu regat dwuosobowych Off-Short Racing. Obecność Pawła była związana także z tym, że w agendzie spotkania miały być rozmowy na temat nowej konkurencji olimpijskiej – offshore doublehanded mix. Każda z osób odegrała bardzo ważną rolę.

– Jakie tematy poruszono?

– Agenda została przedstawiona jeszcze przed spotkaniem, żeby każdy mógł się odpowiednio przygotować. W pierwszej kolejności każda delegacja miała czas na opowiedzenie o sytuacji żeglarstwa morskiego w ich kraju – liczby jachtów morskich, certyfikatów ORC, innych formuł przelicznikowych oraz organizowanych regat. Przygotowaliśmy dwie prezentacje – pierwsza dotyczyła najważniejszych imprez morskich w Polsce i miała na celu zachęcić zagranicznych żeglarzy do uczestnictwa. Drugą prezentację przedstawił Paweł Wilkowski i była ona poświęcona cyklowi regat dwuosobowych Off-Short Racing. Spotkała się z ogromnym zainteresowaniem, bo takiego uporządkowanego i przemyślanego cyklu w basenie Morza Bałtyckiego nie ma. Jeżeli chodzi o twarde dane, to w Polsce mamy 70 certyfikatów ORC, z czego 30 International, a 40 Club.

Delegaci państw krajów nadbałtyckich i Norwegii podczas spotkania w Rydze.

– Jak wygląda wobec tego sytuacja w innych nadbałtyckich państwach?

– Finlandia i Estonia intensywnie ze sobą współpracują, organizując imprezy i dbając o kompatybilność certyfikatów FinLYS. W samej Finlandii jest około 10 000 jachtów, z czego 6700 morskich. Ścigają się głównie w formule FinLYS, ale oba kraje z początkiem tego roku rozpoczęły proces reorganizacji, żeby w perspektywie dwóch lat przejść na ORC. Już teraz przyjmują na regatach jachty z tym certyfikatem. Jedną z najważniejszych imprez są dla Finlandii Espoo/Suursari Race na około 100 jachtów, a dla Estonii Offshore Baltic Week. W Łotwie i Litwie flota jachtów morskich jest stosunkowo mała – odpowiednio 8 i 52 certyfikaty ORC. Ścigają się zaś głównie na regatach estońskich.

Przedstawicielem Niemiec był dyrektor główny Kieler Woche, który przyznał z odrobiną ironii, że wszyscy w tym kraju chcą mieć certyfikat ORC, ale prawie nikt nie chce się regularnie ścigać. W Niemczech jest 650 certyfikatów ORC, z czego 150 International, ale regularnie rywalizuje około 60 jachtów. Mówił też, że imprez morskich jest zdecydowanie za dużo, ale za najważniejsze wskazał – MaiOR, Kieler Woche, Travemünder Woche i RVS-Finals.

Reprezentant Danii opowiedział, że mają około 2000 jachtów morskich, z czego w ORC pomierzonych jest 49, w tym 12 w International. Mają 9 ważniejszych imprez, na które przyjeżdżają również Niemcy i Norwegowie. W Norwegii mają 1200 samych certyfikatów ORC, co staonwi drugą największą nację pod względem liczby certyfikatów ORC. Wszystkich jachtów morskich mają znacznie więcej. Przedstawiciel tego kraju powiedział też, że imprez jest tak dużo, że nie są w stanie ich upilnować organizacyjnie i wpasować je w kalendarz – dlatego planują go na 10 lat do przodu. Największymi regatami, w których bierze udział 800 jachtów, jest Faerder Race. W Szwecji jest około 1400 jachtów, które ścigają się głównie w systemie przelicznikowym SRS, a w ORC mają 55 certyfikatów, z czego 45 International.

– Oprócz promocji była okazja na podzieleni się problemami i wyzwaniami?

– Reprezentanci Norwegii, Szwecji, Finlandii i Łotwy zwrócili uwagę, że ciężko jest im rozwijać żeglarstwo morskie i reagować na bieżące problemy, ponieważ stowarzyszenia morskie są oddzielone od krajowych związków żeglarskich, które skierowane mają oczy głównie na sport olimpijski. Dążą jednak do tego, żeby połączyć te organizacje, by móc się efektywnie rozwijać. Wszyscy delegaci byli też zgodni, że żeglarstwo morskie w ich krajach jest na uboczu względem klas sportowych. W Danii, Norwegii, Szwecji i Finlandii kultura i tradycje żeglarskie są mocno rozwinięte, co przekłada się na dużą liczbę regat, samodzielnych inicjatyw klubów, środowisk żeglarskich. Jednak od kilku lat związki tych krajów dostrzegają rosnący problem dotyczący jakości organizowanych regat oraz brak przestrzegania zasad i wyposażenia bezpieczeństwa. Dyskusja w tej sprawie zaowocowała konkluzją, że jest potrzeba zwiększenia liczby inspekcji bezpieczeństwa jachtów na regatach, co w Polsce na kluczowych imprezach już się odbywa. Szwedzi stoją również przed rosnącym problemem braku mierniczych ORC. Obecnie jest tam tylko pięciu mierniczych ORC – i wszyscy mają powyżej 70 lat. Przedstawiciele Litwy i Łotwy stoją obecnie przed ogólnym wyzwaniem popularyzacji żeglarstwa, w tym morskiego żeglarstwa regatowego. W Polsce również zależy nam na większej frekwencji zawodników na regatach – zarówno Polaków jak i załóg zagranicznych. Stąd jednym z głównych celów naszej obecności była promocja imprez, szczególnie tych o wysokim poziomie organizacyjnym i sportowym. Pod względem promocyjnym wielkim krokiem naprzód dla Polski były organizowane w 2017 roku Mistrzostwa Europy ORC w Gdańsku, zorganizowane z inicjatywy Michała Korneszczuka przez Pomorski Związek Żeglarski. Większość uczestników spotkania w Rydze była obecna na regatach i pozytywnie wspominali tę imprezę. Pokazaliśmy wtedy, że mamy doświadczenie i potrafimy zorganizować regaty na najwyższym sportowym poziomie. Chcielibyśmy właśnie w ten sposób budować naszą konkurencyjność w stosunku do organizatorów w sąsiednich krajach. Z początkiem stycznia tego roku powołany został przez zarząd PZŻ Zespół ds. regat morskich mający na celu wspieranie m.in. takich celów.

– O tym, jak sprawić, żeby regaty miały bardziej międzynarodową obsadę, też była mowa?

– Rozmawialiśmy na temat podjęcia starań na rzecz zorganizowania wspólnego cyklu regat na Bałtyku, właśnie po to, żeby żeglarze zaczęli się spotykać, była wymiana doświadczeń i wzrastał poziom sportowy. Punktem odniesienia były przyszłoroczne mistrzostwa świata ORC w Tallinie, które odbędą się w dniach 6-14 sierpnia, a cykl imprez zmierzałby właśnie do tego głównego wydarzenia w sezonie. Czyli załogi, które planowałyby wystartować w mistrzostwach świata, wyruszałyby wcześniej, a po drodze zaliczały imprezy w poszczególnych krajach. Jest to zgodne z popularnym modelem biznesowym armatorów, w którym załogi wymieniają się co regaty. Dlatego planujemy stworzyć taki kalendarz, żeby zachęcić jak największą liczbę zawodników, żeby ścigali się nie tylko w Kilonii czy Danii i Szwecji, ale również w Polsce.

– A jak żeglarze jachtów morskich odnieśli się do nowej konkurencji olimpijskiej, czyli offshore doublehanded mix?

– Decyzja World Sailingu otworzyła nowy rozdział w rozwoju żeglarstwa morskiego na całym świecie. Rozmawialiśmy na spotkaniu, jak możemy połączyć siły, żeby stworzyć pole do rozwoju tej konkurencji na Bałtyku. Obecnie federacje pracują nad uruchomieniem jej we własnych krajach, ale największą barierą na chwilę obecną jest jeszcze brak wyboru łódki, w której żeglarze będą rywalizować. Zanim to nastąpi warto już w obecnym sezonie żeglarskim wykorzystać istniejące jednostki i formuły przelicznikowe, czyli przede wszystkim ORC. Tu kluczową rolę odegrał Paweł Wilkowski, ponieważ przedstawił gotowe rozwiązanie dobrze przygotowanego cyklu Off-Short Racing. Był to punkt odniesienia przy późniejszych dyskusjach. Padł m.in. pomysł stworzenia cyklu regat doublehanded mixt w ORC, z udziałem jachtów z certyfikatami o parametrach zbliżonych do siebie pod względem osiągów. Jako forma przejściowa może będzie to jakieś rozwiązanie do czasu wyboru, czy budowy nowej floty jachtów. Liczymy, że w obecnej sytuacji również producenci polskich jachtów znajdą dla siebie szansę na rozwój. Z mojej strony chętnie pomogę wypromować polski projekt na forum krajów nadbałtyckich. W ciągu najbliższych tygodni planowane jest powołanie zespołu roboczego składającego się z reprezentantów krajów nadbałtyckich i Norwegii, którego zadaniem będzie wypracowanie programu rozwoju tej klasy na Bałtyku.

– Kiedy pojawią się pierwsze konkretne efekty współpracy? Na przykład wspólny kalendarz.

– Jeszcze przed spotkaniem uruchomiliśmy wspólny arkusz kalkulacyjny, na którym każdy z uczestników mógł zamieścić kluczowe imprezy danego kraju. Na tej podstawie powstała wstępna koncepcja kalendarza regat. Przy czym to nie będzie jeden wielki cykl, a raczej wachlarz możliwości do wyboru dla bałtyckich żeglarzy. Jesteśmy na etapie prac – powołaliśmy grupy robocze, które zajmują się poszczególnymi tematami. Warto dodać, że podjęta została też deklaracja współpracy na rzecz ubiegania się naszych nadbałtyckich krajów o organizację regat rangi mistrzostw świata i Europy, czy to World Sailing, czy ORC. Gdybyśmy zliczyli liczbę certyfikatów ORC, to wyszłoby, że nasze kraje mają większość – daje nam to narzędzie do negocjacji, które szkoda by było zaprzepaścić. Ale liczymy się z tym, że dla Offshore Racing Congress ważny jest zrównoważony rozwój formuły, więc co drugi rok możemy spodziewać się mistrzostw Europy na północny kontynentu. W latach 2023 i 2025 będziemy mogli się spodziewać kolejnej imprezy na Bałtyku – kto wie, może w Polsce?

– Kiedy grupy robocze podsumują pracę?

– Na razie nie ma ustalonego terminu. Każdy reprezentant ma teraz czas na zdanie relacji w swojej federacji i uzyskania akceptacji do planowanych działań. Teraz nasze plany dotyczą lat 2021-2022. Dlatego ważne jest dla naszych organizatorów, żeby zacząć myśleć długofalowo, jak Niemcy czy Skandynawowie. Następne spotkanie odbędzie się 6 lutego 2021 roku w Tallinie, ale planujemy mieć stały kontakt. Najlepiej zjazd podsumował norweski delegat, który stwierdził, że od kilkunastu lat pracuje w krajowej federacji i World Sailingu, ale było to jedno z najbardziej owocnych spotkań, w których uczestniczył.

Bartosz Gruszka, ur. 9 listopada 1980 w Gdyni, sędzia regatowy żeglarstwa, instruktor żeglarstwa, były członek kadry olimpijskiej w klasie 470. Przedstawiciel PZŻ w ORC, członek Zespołu ds. Regat Morskich, członek Kolegium Sędziów PZŻ. Na co dzień prowadzi szkołę żeglarstwa akademiazeglowania.pl w Gdyni.

Kalendarz zagranicznych regat morskich na Bałtyku, rekomendowanych przez reprezentantów krajów nadbałtyckich na spotkaniu w Rydze w dniu 08.02.2020 r.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ