< Powrót
12
lutego 2020
Tekst:
Jędrzej Szerle
Zdjęcie:
Arch. Jakuba Jankowskiego
Jakub Jankowski
Jakub Jankowski (z przodu trzeci od prawej) z załogą, z którą trenował w Monako.

Jakub Jankowski: planuję start w offshorowych mistrzostwach Europy

Jacht L30, który w 2019 roku został wybrany przez federację World Sailing na offshorowe mistrzostwa świata, znalazł już polskich nabywców. Regatowiec Jakub Jankowski opowiedział nam o pływaniu na tej łódce i planach na najbliższy rok.

– Jak to się stało, że kupił pan offshorową łódkę L30, na której rozgrywane będą mistrzostwa świata World Sailing?

– Chęć zakupu offshorowego jachtu regatowego chodziła za mną i moim ojcem już od jakiegoś czasu i L30 kupiliśmy nie dlatego, że jest to łódka na której rozgrywane są mistrzostwa świata, czy w przyszłości igrzyska olimpijskie, ale ponieważ to najlepszy wybór, jeżeli chodzi o cenę, jakość, możliwości, szybkość i dzielność morską. Jest to jacht z ciekawymi żaglami, który daje nam spektrum możliwości treningowych, ścigania się inshore oraz offshore. Mamy dwa spinakery A2 i A3, code 0, dwa foki, grota i dwa żagle sztormowe. Bardzo wiele można się na nim nauczyć i robić profesjonalne żeglarstwo regatowe. No i do tego jest to łódka zaklepana na najbliższe pięć lat na offshorowe mistrzostwa świata doublehanded. Daje to możliwość ścigania się w bardzo fajnej międzynarodowej flocie one-design. Czyli nie ma przeliczników, więc w rywalizacji najważniejsze są umiejętności żeglarskie. Przetestowaliśmy jacht w zeszłym roku w Genui, wspólnie z Rodionem Luką, który jest pomysłodawcą i ojcem tego projektu. Udało zdobyć się finansowanie i teraz jesteśmy w Monako, gdzie były pierwsze próby morskie i z międzynarodową załogą wystartowaliśmy w regatach Primo Cup.

– Jak wypadły próby?

– Jesteśmy bardzo zadowoleni. Zeszliśmy na wodę przy 25 węzłach z doświadczoną załogą z Polski. Byliśmy zachwyceni – lecieliśmy 17-18 węzłów, łódka jest niezwykle czuła i agresywna, a spektrum postawienia żagli jest od a do z. Możemy postawić trzy żagle z przodu, jak na łódkach Volvo, i robić podmianki spinakerów na code 0 i na odwrót. Roboty jest co niemiara.

– W Primo Cup zajęliście szóste miejsce na ośmiu uczestników. Udany debiut?

– Decyzja o starcie w regatach zapadła w ostatniej chwili, pierwotnie nie było takiego planu. Za namową organizatora zdecydowaliśmy się wystartować tylko w czteroosobowym składzie – innym od tego, którym trenowaliśmy. Inne teamy startowały w obsadzie 6-8-osobowej, my pierwszy raz wspólnie postawiliśmy żagle na starcie do pierwszego wyścigu. W związku z tym potraktowaliśmy start bardzo treningowo, skupiając się głównie na nauce, prędkości jachtu i podpatrywaniu bardziej doświadczonych załóg. Mimo to udało się zająć szóste miejsce po rozegraniu czterech wyścigów. Bardzo nam się podobało i na następnych regatach wystartujemy już naszym pełnym składem, aby powalczyć o wysoką pozycję.

Jakub Jankowski

L30 Jakuba Jankowskiego podczas regat Prima Cup w Monako.
Fot. arch. Jakuba Jankowskiego

– Podczas offshorowych mistrzostw świata na L30 pływać będą dwie osoby. Na jak liczną załogę jest faktycznie przewidziana?

– Właśnie na dwie, które spokojnie dadzą sobie na niej radę z autopilotem. Próbowaliśmy i da się, choć jest to niezwykle trudne. Ale żeglowaliśmy jednego dnia w siedem osób i absolutnie nie było ciasno, a każdy miał co robić. To dlatego, że ma bardzo duży kokpit. Sądzę, że nawet jedna osoba będzie w stanie ją poprowadzić. Robiliśmy takie próby przy ponad 20 węzłach, łódkę prowadził tylko sternik – da się.

– L30 jest łódką, na której rozgrywane są offshorowe mistrzostwa Europy, a będą od października również offshorowe mistrzostwa świata. Zobaczymy pana z orzełkiem na piersi jako reprezentanta Polski?

– Mam nadzieję, że już to się wydarzyło, bo wystartowaliśmy w regatach Primo Cup w Monako i mieliśmy wielką polską flagę na żaglu. Więc jak najbardziej reprezentujemy nasz kraj. Zresztą współpracujemy już z Polskim Związkiem Żeglarskim i mamy ich wsparcie.

– Mistrzostwa odbywają się w formule mieszanej, czyli damsko-męskiej. Ma pan już załogantkę?

– Nie, ale rozglądam się i prowadzę rozmowy. Zapraszam też wszystkie zainteresowane żeglarki do kontaktu.

– Z kim pan pływa załogowo?

– W dużej mierze załogę tworzy ekipa z jachtu „Scamp”. W Monako byli ze mną Grzegorz Goździk, Andrzej Brochocki, Andrzej Grabowski i mój tata Witold Jankowski.

– Jak wyglądają wasze plany?

– Program regat na L30 rozbija się na dwie formuły. Crew racing, czyli załogowe, gdzie minimalną wagą załogi jest 300 kilogramów, oraz mix doublehanded, czyli kobieta i mężczyzna. Teraz skupiamy się na załogowym pływaniu – takie były regaty w Monako, a będą załogowe mistrzostwa Europy w Genui czy regaty na Zatoce Gdańskiej, w których zamierzamy wystartować, czyli m.in. Żeglarski Puchar Trójmiasta i Bursztynowy Puchar Neptuna. Plus zarysowujemy plany startu na offshorowych mistrzostwach Europy w miksie. Tak z grubsza wygląda nasz plan na 2020 rok, choć wiadomo, że plany się zmieniają.

– A w październiku zobaczymy Polaków na pierwszych offshorowych mistrzostwach świata?

–  Żadna polska załoga się w tym roku nie zgłosiła – a przypomnijmy, że na mistrzostwa świata World Sailing jachty zapewnia organizator. Zgłosić się więc może każdy. Ja ostrzę sobie zęby na rok 2021.

Jakub Jankowski, ur. 16 listopada 1986 roku. Wychowanek klubu MOS 2 Warszawa, medalista mistrzostw polski w klasie Laser 4,7, żeglował w Australii na skiffach 18ft, uczestnik regat Sydney Hobart (drugie miejsce w dywizji), uczestnik czterech mistrzostw świata, w tym w klasie Moth. Obecnie skupia się na żeglarstwie oceanicznym. Członek teamów „Scamp” i „I Love Poland”.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ