Dzieci z Zaolzia pod żaglami „Gemini 3”
Roman Paszke, znany żeglarz regatowy, wymyślił i zainicjował w tym roku rejsy dla polonijnej młodzieży. Pierwszą grupę stanowiło 17 dzieci z Zaolzia, które spędziły ponad trzy tygodnie na katamaranie „Gemini 3”, w ramach akcji „Lato z Polską”. Akcja będzie kontynuowana w przyszłym roku.
Do zorganizowania rejsów Roman Paszke, uczestnik m.in. wokółziemskich regat „The Race”, przekonał Stowarzyszenie Wspólnota Polska z Warszawy, które od 1990 roku wspiera Polonię.
W efekcie w sierpniu do Gdyni przyjechało z Zaolzia 17 polskich dzieci w wieku 9-16 lat, wraz z wychowawcami. Program trzytygodniowego pobytu był prosty – miała to być przygoda na Zatoce Gdańskiej, poznawanie żeglarstwa i zwiedzanie portów.
Rejsy odbywały się na specjalnie przygotowanym do tej akcji katamaranie „Gemini 3”, na którym Roman Paszke w 2011 roku próbował opłynąć świat. Wyrobiono mu m.in. specjalną kartę bezpieczeństwa, dzięki której mogło na nim pływać nie 12, a 24 osoby, ale tylko za dnia.
– Chodziło nam o to, żeby dzieciakom pokazać, jak wygląda żeglarstwo – mówi Adam Skomski, skipper „Gemini 3”. – Wszyscy brali udział w trymowaniu żagli, uczyliśmy ich podstaw elektroniki jachtowej i nawigacji. Oczywiście każdy miał okazję stać za sterem, zdarzyło się też, że jeden ze starszych chłopaków dobijał do portu.
Każde wyjście w morze musiało mieć zgodę Urzędu Morskiego.
– Samo morze zrobiło na dzieciakach wrażenie, ale kiedy zobaczyły nasz jacht… oniemiały. – śmieje się Adam Skomski. – Żaglówka kojarzyła im się z jachtem wielkości Omegi, a tu ujrzały pojazd kosmiczny, który nie tylko wygląda nieprawdopodobnie, ale też mija z dużą prędkością wszystkie jachty na Zatoce.
– Dzieci były zachwycone – mówi Ewa Sabela-Furtek, wychowawca grupy. – Jako opiekun oczekiwałam, że dzieci z gór, znające raczej rower, narty i wspinaczkę niż żeglarstwo, będą wchodziły na katamaran bardzo ostrożnie. Tymczasem już po kilku sekundach chłopcy zaczęli fikać salta w powietrzu, odbijając się na siatce niczym na trampolinie.
Choć dla młodzieży z Zaolzia pływanie po Bałtyku było pełne niespodzianek, również Roman Paszke i Adam Skomski mogli czuć się zaskoczeni. Kapitanowie zgodnie przyznają, że nigdy nie pływali z tak zdyscyplinowaną i poukładaną młodzieżą.
– Pierwszy raz miałem do czynienia z taką grupą – mówi Adam Skomski. – Z początku byłem pełen obaw, ale po pierwszych dwóch dniach tak się zgraliśmy, że było przekozacko!
– Bardzo miło to słyszeć – mówi Ewa Sabela-Furtek. – Wynika to fenomenu kulturowego na Zaolziu. Prawie każdy Polak jest członkiem chóru, zespołu tanecznego, klubu sportowego, a dzieci jeszcze grają na instrumentach. W domu rozmawiają w gwarze śląskiej, w szkołach polskich po polsku, natomiast czeski łapią automatycznie. Jest tyle zajęć w ciągu jednego tygodnia, że bez dyscypliny nie dalibyśmy rady.
Uczestnicy akcji, choć chodzą do siedmiu różnych szkół, spotkali się już, by powspominać wakacje. Niektórzy zapisali się też na dodatkowe obozy żeglarskie. Większość deklaruje, że za rok znów chciałaby popływać na katamaranie. Wydaje się zatem, że rejsy na „Gemini 3” nie były jednorazową przygodą i zaszczepiły żeglarskiego bakcyla u młodych Zaolzian.
– Ponieważ akcja się udała, mamy plan, żeby ją kontynuować – mówi Roman Paszke. – I skierować do wszystkich środowisk polonijnych, nie tylko z Czech. W skład zajęć będzie wchodziła zarówno edukacja morska, jak i nauka o Polsce.
W 2018 roku prawdopodobnie w rejsy na „Gemini 3” i jachtach klasy JV24 popłyną cztery 20-osobowe grupy, a akcja będzie trwała dwa miesiące.
Zaolzie jest częścią Śląska Cieszyńskiego położoną w Czechach. Od 1918 roku przez cały okres dwudziestolecia międzywojennego był terenem spornym pomiędzy Polską a Czechosłowacją. W 1945 roku Zaolzie ostatecznie znalazło się w granicach Czechosłowacji. Zamieszkane przez liczną mniejszość Polską – obecnie jest to blisko 30 000 osób.













