Filip Lipski: Jestem pozytywnie zaskoczony
W zakończonych niedawno regatach żeglarskiego Pucharu Europy w Medemblik, w klasie Nacra 17 ścigały się dwie polskie załogi. O starcie Polaków rozmawiamy z trenerem Filipem Lipskim.
– Jak podsumowałbyś start swoich podopiecznych w Medemblik?
– Wyjazd na te regaty oceniam jako bardzo udany. Planując sezon stwierdziliśmy, że choć mamy bardzo mało czasu na przygotowanie do startu w Holandii, musimy tam pojechać. Przede wszystkim po to, aby podpatrzeć światową czołówkę. Oni ścigają się na Nacrach wyposażonych w foile od roku, mają więc większe doświadczenie, a my chcieliśmy dowiedzieć się, jak się prezentujemy w tej stawce.
– Czy 14 lokata Jakuba Surowca i Katarzyny Goralskiej oraz 16 miejsce Tymoteusza Bendyka i Anny Świtajskiej satysfakcjonuje cię jako trenera?
– Tymi wynikami i postawą obu załóg byłem pozytywnie zaskoczony. Jechaliśmy po nowe doświadczenia, nie po wynik… Zawodnicy pokazali, że potrafią plasować się w wyścigach w pierwszej dziesiątce lub meldować na górnym znaku po pierwszej halsówce jako pierwsi.
– Jakie wnioski po tym debiucie obu załóg na dużej międzynarodowej imprezie?
– Nauczyliśmy się bardzo dużo. Zobaczyliśmy, z czym mamy największe problemy. Teraz możemy dokładniej określić cele techniczne i taktyczne na treningi w Sopocie, przygotowując się do kolejnego startu podczas Kieler Woche w czerwcu. Zawodnicy muszą poprawić starty i popracować nad prędkością i zgraniem załogi.
– Ten sprawdzian pokazał, że załogi zostały dobrane właściwie?
– Tej kwestii w ogóle nie dyskutujemy. Załogi zostały dobrane optymalnie pod kątem masy, wzrostu i innych parametrów. Żadnych zmian nie będzie.
– Sart w Medemblik to była nauka, kiedy przyjdzie czas na lokaty w pierwszej dziesiątce, medale?
– Pierwsza dziesiątka to nasz cel na dalszą przyszłość, a w najbliższych regatach w Kilonii chcemy osiągnąć połowę stawki. To byłby bardzo dobry wynik. Żeglarstwo olimpijskie wymaga bardzo długiej, żmudnej pracy, jeśli chce się dołączyć do czołówki światowej. Warto pamiętać, że my przed regatami w Medemblik mieliśmy wypływanych na wodzie na nowych łódkach 30 godzin. To jest tyle co nic. Żeby osiągnąć perfekcję potrzeba tysięcy. O naszych szansach olimpijskich i medalowych będziemy mogli rozmawiać, kiedy obie załogi wypływają co najmniej po tysiąc godzin.
– W tym roku czeka was udział w kwalifikacjach olimpijskich. Do Aarchus jadą obie załogi…
– Tak, mimo że standardowo World Sailing przyznaje tylko jedno miejsce jednemu krajowi. My jednak wnioskowaliśmy o dwa miejsca, żeby nie było konieczności wewnętrznej eliminacji i podejmowania wyboru, która załoga ma jechać, a która musi zostać w kraju. Udało się i jesteśmy z tego bardzo zadowoleni.
– Ile będzie regat kwalifikacyjnych przed igrzyskami w Tokio?
– Pierwsza kwalifikacja olimpijska to sierpniowe regaty mistrzostw świata w Aarchus. Kolejna – przyszłoroczne mistrzostwa świata klasy Nacra 17, a trzecia i ostatnia możliwość uzyskania paszportu na igrzyska w Japonii będzie w roku olimpijskim, podczas kwalifikacji kontynentalnych. Oczywiście, chcielibyśmy wywalczyć kwalifikację możliwie jak najwcześniej, bo im później, tym miejsc, a co za tym idzie możliwości, będzie mniej.


