Mała foka wskoczyła na deskę SUP przy plaży w Mielnie. Urocze nagranie jest też poważną lekcją
Mała foka w Mielnie wskoczyła na deskę SUP i błyskawicznie stała się gwiazdą internetu. Za uroczym nagraniem stoi jednak poważny temat: foki wróciły nad polskie wybrzeże, a od naszego zachowania zależy ich bezpieczeństwo. Wyjaśniamy, co wydarzyło się przy plaży, dlaczego dzikich zwierząt nie wolno głaskać ani karmić i jak reagować, gdy foka pojawi się obok nas.
Foka na plaży w Mielnie · fot. Leszek Pytel Ratownicy Mielno
Foka na plaży w Mielnie · fot. Leszek Pytel Ratownicy Mielno
Foka na plaży w Mielnie · fot. Leszek Pytel Ratownicy Mielno
Foka na plaży w Mielnie · fot. Leszek Pytel Ratownicy MielnoNagranie z Mielna w kilkanaście godzin obiegło ogólnopolskie media i serwisy społecznościowe: mała foka wskoczyła plażowiczom na deskę SUP, ułożyła się na niej i przez dłuższy czas dopominała się kontaktu z ludźmi. Scena jest urokliwa, ale dla wszystkich, którzy spędzają czas na wodzie i nad wodą, powinna być przede wszystkim przypomnieniem: foki wróciły nad polskie wybrzeże na dobre, a od naszego zachowania zależy, czy te spotkania będą dla nich bezpieczne.
Sobota przy głównym wejściu na plażę
Do zdarzenia doszło w sobotę 15 sierpnia po południu, na wysokości głównego wejścia na plażę w Mielnie, kilkadziesiąt metrów od brzegu. Do rodziny pływającej na desce SUP podpłynęła mała foka, która bez wahania wdrapała się na deskę, a potem zaczepiała ludzi, dopominając się głaskania i drapania. W upalny dzień, przy temperaturze przekraczającej 30 stopni i tłumach na plażach, zwierzę szybko stało się sensacją.
Jak relacjonował w rozmowie z Głosem Koszalińskim szef mieleńskich ratowników Leszek Pytel, plażowicze sami podpłynęli do stanowiska ratowniczego z pytaniem, co robić, bo sytuacja ich przerosła. Usłyszeli, żeby zwierzęciu niczego nie robić i poczekać, aż samo zeskoczy. Ratownik Damian Kamiński, cytowany przez TVN Meteo, ocenił, że foka była prawdopodobnie wymarznięta lub zagubiona i chciała się po prostu ogrzać: wygrzała się na desce, po czym sama wskoczyła do wody i odpłynęła w morze. Nie była ranna. Kamiński pochwalił też turystów, którzy nie zrobili ze spotkania widowiska, tylko spokojnie pilnowali zwierzęcia z wody.
Dlaczego ratownicy studzą zachwyt
Nagranie opublikowane na profilu mieleńskich ratowników wywołało falę zachwytów, ale też pytań o to, czy tak ufne zachowanie młodej foki nie obróci się przeciwko niej. I to jest właściwa intuicja. Foka, nawet najmniejsza i najbardziej przyjazna, pozostaje dzikim drapieżnikiem o nieprzewidywalnych reakcjach. Jej ugryzienie lub zadrapanie może skończyć się poważnym zakażeniem ze względu na bakterie bytujące w jamie ustnej zwierzęcia. Ratownicy z Mielna ujęli to krótko: "Podziwiajmy je z daleka i nie próbujmy dotykać ani łapać".
Problemem jest także przyzwyczajanie dzikich zwierząt do człowieka. Foka, która nauczy się, że ludzie oznaczają głaskanie i jedzenie, będzie szukała takich kontaktów coraz częściej, również z osobami, które zareagują agresją lub spróbują zrobić sobie z nią pamiątkowe zdjęcie z bliska. WWF Polska przypomina z kolei, że bliska obecność człowieka lub psa to dla foki ogromny stres, który w przypadku osłabionego zwierzęcia może się skończyć nawet jego śmiercią. Dlatego dokarmianie, dotykanie i zatrzymywanie fok jest po prostu działaniem na ich szkodę, niezależnie od intencji.
Foka szara wraca do Bałtyku, ale wciąż wymaga ochrony
Bohaterką nagrania była najpewniej młoda foka szara, zwana też szarytką morską, czyli najliczniejszy z trzech gatunków fok żyjących w Bałtyku. To gatunek, który człowiek najpierw niemal wytępił polowaniami, a potem przez dekady odbudowywał dzięki międzynarodowym programom ochrony. Badacze szacują dziś bałtycką populację foki szarej na około 60 tysięcy osobników, co jest ogromną zmianą wobec zapaści z lat 80. XX wieku. Nad polską częścią wybrzeża foki znów widuje się regularnie, a ich największa krajowa ostoja znajduje się w rezerwacie Mewia Łacha przy ujściu Wisły, gdzie spotyka się grupy liczące od kilkudziesięciu do kilkuset zwierząt.
Wzrost liczebności nie oznacza jednak, że problem zniknął. W Polsce foka szara objęta jest ścisłą ochroną gatunkową: zabronione jest między innymi jej umyślne płoszenie i zabijanie oraz niszczenie siedlisk, a mimo to stan ochrony gatunku w państwowym monitoringu oceniono jako zły. Organizacje zajmujące się ochroną Bałtyku wskazują, że foki wciąż giną w sieciach rybackich, a presja człowieka na miejscach odpoczynku dokłada zwierzętom stresu. Warto przy tym pamiętać, że foka leżąca na plaży to widok zupełnie naturalny: zwierzęta wychodzą na brzeg, żeby odpocząć, wysuszyć futro i zregenerować siły, a młode osobniki po zakończeniu karmienia przez matkę uczą się w ten sposób samodzielności. Foka na piasku nie jest więc z automatu chora ani porzucona i nie potrzebuje naszego ratowania na własną rękę.
Jak się zachować, gdy spotkasz fokę
Spotkanie z foką w Mielnie skończyło się dobrze, bo ludzie zachowali się rozsądnie. Zasady na taką sytuację, na plaży i na wodzie, od lat konsekwentnie powtarza Błękitny Patrol WWF, czyli sieć wolontariuszy czuwających nad morskimi ssakami na całym polskim wybrzeżu.
| Zasada | Dlaczego to ważne |
|---|---|
| Zachowaj 20-30 metrów dystansu i obserwuj przez zoom lub lornetkę | bliskość człowieka to dla foki silny stres |
| Nie dotykaj, nie głaszcz i nie karm | foka gryzie boleśnie, a jej ugryzienie grozi zakażeniem |
| Nie polewaj wodą i nie zaganiaj do morza | odpoczynek na brzegu to naturalna potrzeba zwierzęcia |
| Trzymaj psa bezwzględnie na smyczy | pies płoszy fokę, a sam ryzykuje pogryzienie |
| Zgłoś obserwację: 795 536 009 (Błękitny Patrol WWF) lub 601 889 940 (Stacja Morska w Helu) | wolontariusze sprawdzą, czy zwierzę nie potrzebuje pomocy |
Błękitny Telefon Alarmowy WWF (795 536 009) działa przez cały rok, a badaniami i opieką nad bałtyckimi ssakami zajmuje się Stacja Morska im. prof. Krzysztofa Skóry Uniwersytetu Gdańskiego w Helu. Komplet zasad znajduje się na stronie WWF Polska.
Doktor Iwona Pawliczka ze Stacji Morskiej w Helu, cytowana wiosną przez PAP, przypominała, że "plaże nie należą wyłącznie do nas". Dla żeglarzy, supowiczów i plażowiczów to najlepsze podsumowanie tej historii: Bałtyk jest domem fok, a my jesteśmy w nim gośćmi. Im częściej będziemy o tym pamiętać, tym więcej takich spotkań jak to w Mielnie skończy się tak, jak powinno, czyli spokojnym powrotem zwierzęcia do morza.
Czy zdarzyło Ci się spotkać fokę na polskim wybrzeżu?























