< Powrót
2
stycznia 2017
Tekst:
Dariusz Olejniczak
Zdjęcie:
Grzegorz Prokopowicz

Grzegorz Prokopowicz: Nowe klasy to nowe możliwości

W kolejnych igrzyskach paraolimpijskich w 2020 roku zabraknie dyscyplin żeglarskich. Nie oznacza to jednak, że w żeglarstwie paraolimpijskim nic się nie dzieje. Zmian jest sporo. Do gry wejdą nowe klasy, a wśród nich trimaran Weta. W grudniu polska ekipa testowała tę łódkę na zachodnim wybrzeżu Australii.

Z trenerem polskich paraolimpijczyków, Grzegorzem Prokopowiczem rozmawiamy nie tylko o wynikach tych testów.

– Jaki był cel wyjazdu do Australii?

– W Barcelonie delegaci World Sailing podjęli decyzję o zmianie puli klas olimpijskich. Do nowego koszyka weszły trzy łódki. Pierwsza to jednoosobowa klasa 2.4mR zwana „przecinkiem”. Druga to 303 z grupy Hansa Class, na której mogą pływać zawodnicy o różnym stopniu niepełnosprawności i wreszcie trzecia – trimaran Weta. To łódka, która wydaje się niezaawansowana technologicznie, ale wymaga sprawności fizycznej od żeglujących na niej zawodników. No i właśnie, wspólnie z Piotrem Cichockim, testowaliśmy ten ostatni jacht. Dziś jeszcze nie wiadomo, czy Weta będzie jedno-, czy dwuosobowa. Obie opcje są realne, a my chcieliśmy wyrobić sobie własną opinię i mieć wpływ na podejmowane później decyzje. Nasze zdanie będzie brane pod uwagę przez forum decyzyjne.

– I jakie wnioski po testach?

–  Z jednej strony to bardzo fajna, dynamiczna, szybka łódka, ale z drugiej bardzo wymagająca. Nie wiemy, czy pojedyncza osoba niepełnosprawna poradzi sobie przy większych prędkościach. Do piętnastu węzłów to świetny jacht, powyżej tej granicy powinien już być obsługiwany przez dwie osoby. Kolejne pytanie dotyczy tego, czy załoga powinna siedzieć na łodzi centralnie, czy móc się przemieszczać. Moim zdaniem nie powinna być ulokowana centralnie. Mieliśmy już to w klasie SKUD 18, którą z igrzysk usunięto. Teraz konieczne jest wprowadzenie pewnej mobilności na pokładzie. Najprawdopodobniej kwestia doboru załogi będzie ograniczona systemem punktowym, z limitem dziesięciu punktów. Będą mogły płynąć osoby o równym stopniu niepełnosprawności, które uzyskają po pięć punktów klasyfikacyjnych, a będzie też opcja, w której jedna osoba będzie miała tych punktów więcej, czyli stopień jej niepełnosprawności będzie wyższy. To naprawdę fajna łódka, ale można się na niej przewrócić, więc i to należy brać pod uwagę podczas organizacji regat.

– Kiedy zapadnie decyzja o tym, czy Weta podczas będzie klasą jedno, czy dwuosobową?

– Na przełomie lutego i marca, na kolejnym kongresie, World Sailing podejmie decyzję, jak łódka zostanie skonfigurowana i kto będzie na nich mógł pływać.

– Ile kosztuje Weta?

– Koszt łodzi gotowej do żeglowania to dwadzieścia tysięcy euro. Taką łódkę jesteśmy w stanie otaklować, roztaklować i wsadzić do kontenera w ciągu godziny. To duży plus Wety. Kwota wymieniona przeze mnie nie jest mała, musimy też sprawdzić, jak przekłada się na eksploatację. Łódka, którą dostaliśmy do testowania miała kilka lat, ale była bardzo dobrze zachowana. Wyglądała jak nowa i niemal nieużywana, choć na niej pływano. Jeśli Weta zostanie klasą jednoosobową, koszt jej użytkowania będzie niższy. Przy dwóch osobach trochę wzrośnie.

– Jak będzie wyglądał wasz poolimpijski sezon pod względem treningów i startów?

– Złożyliśmy wniosek do Ministerstwa Sportu i Turystyki o wsparcie przy najważniejszych imprezach. Pierwsza to czerwcowe Mistrzostwa Świata Klas Paraolimpijskich w Kilonii. Ścigać się tam będą „stare” i „nowe” klasy. W zależności od tego, ile załóg się zgłosi w poszczególnych klasach, podejmiemy decyzję, na jakich łódkach wystartujemy. Chcemy też jak najlepiej zaprezentować się na mistrzostwach Europy w klasach SKUD 18 i 2.4mR, których gospodarzem będziemy w Gdyni. Nasi zawodnicy znają te łódki, dysponujemy nimi, więc liczymy na dobre wyniki. Planujemy dodatkowo kilka startów w imprezach przygotowawczych, ale to wszystko na ten moment jest „na papierze”, bo udział w regatach zależy od tego, jakimi środkami będziemy dysponować. Poszukujemy cały czas prywatnych sponsorów i wierzę, że uda się nam utrzymać program przygotowawczy na przyzwoitym poziomie.

– A jak w tym sezonie i w dalszej przyszłości, układać się będzie sytuacja naszego paraolimpijskiego teamu, Moniki Gibes i Piotra Cichockiego, czyli popularnej ParyWodnej?

– Przyszłość ParyWodnej stoi pod znakiem zapytania. Piotr na pewno będzie żeglował. Dla niego nie ma żadnej różnicy, na jakiej łódce pływa. Przygotowujemy dla niego 2.4mR. Jeśli będzie okazja, żeby żeglować na innej łódce, Piotr będzie brany pod uwagę. Mamy jeszcze w planach wyjazd do Francji na mistrzostwa Europy w klasie 303. Dziś nie dysponujemy taką łódką, ale znamy ją doskonale, pływaliśmy na niej podczas testów na jeziorze Garda, więc wiemy, czego się po niej spodziewać. Jeśli jej nie kupimy, będziemy chcieli ją wynająć, żeby wystartować w tych mistrzostwach. Jeśli chodzi o Monikę, na razie nie podjęliśmy jeszcze decyzji, co z jej przyszłością. Klasa SKUD 18 będzie najprawdopodobniej wygaszana, skoro nie jest już klasą paraolimpijską. Jeśli będą organizowane zawody rangi europejskiej czy światowej w tej klasie, to na pewno będziemy chcieli mieć w nich swoich reprezentantów. A jeśli nie, ta klasa posłuży do szkolenia przyszłych adeptów żeglarstwa. Trzeba powiedzieć wprost, że na dziś nie mamy stuprocentowych, precyzyjnych planów co do przyszłości ParyWodnej.

– Monika w dwuosobowej konfiguracji trimaranu Weta nie mogłaby się znaleźć?

– Nie. Ten trimaran jest przeznaczony dla trochę innego rodzaju niepełnosprawności i Monika nie poradziłaby sobie na nim. Myślę, że łódką dla żeglarzy na wózkach będzie klasa 303. Można nią sterować za pomocą systemu elektrycznego i hydraulicznego, można ją przystosować do sterowania ręcznego. A Weta to klasa dla ludzi z niedowładami, po amputacjach, ale jest dynamiczna. Trzeba się wykazać pewną siłą i sprawnością.

– Czy zobaczymy żeglarzy na paraolimpiadzie w 2024 roku?

– Zostało siedemnaście miesięcy do czasu podjęcia pierwszej decyzji o ewentualnym powrocie żeglarstwa na paraolimpiadę w 2024 roku. World Sailing ambitnie podchodzi do sprawy, wspiera niepełnosprawnych żeglarzy, angażuje w to dużo sił i środków. Wiem, że nie jest łatwo wrócić do koszyka dyscyplin paraolimpijskich, jeśli się z niego raz wypadnie. Udaje się to nielicznym, ale jeśli nadal wszyscy zainteresowani będą zaangażowani tak jak teraz, to są szanse na sukces. Na naszym lokalnym podwórku wszystko zależy od nas, od Ministerstwa Sportu i systemu szkoleń. World Sailing robi wiele, żeby organizować dużo dobrych imprez, a my musimy na nie jeździć, startować. Na mistrzostwach świata muszą zjawić się co najmniej trzydzieści dwie reprezentacje narodowe. Dopiero wtedy można starać się o powrót do koszyka dyscyplin na paraolimpiadzie. A każda z tych reprezentacji musi pozyskać pieniądze na przygotowanie i start w mistrzostwach oraz innych zawodach najwyższej rangi. My przygotowujemy się do sezonu zgodnie z planem, może nie jest tak bogato, jak w minionym roku olimpijskim, ale musimy realizować solidny program, by móc myśleć o dobrych rezultatach. Co z tego wyniknie – zobaczymy. Mam nadzieję, że za siedemnaście miesięcy usłyszymy dobre wieści o powrocie na paraolimpijski akwen.

– Żeby ten powrót był udany potrzeba między innymi funduszy…

– Ministerstwo będzie nas wspierać, ale mamy świadomość, że jesteśmy w koszyku dyscyplin nieolimpijskich. Nie oczekujemy takiego dofinansowania, jakie mieliśmy w minionym roku, ale z budżetem na poziomie tego sprzed dwóch, trzech lat, jesteśmy w stanie przygotować się solidnie. Nie liczymy zresztą tylko na środki z ministerstwa, szukamy sponsorów. Jakoś, jak dotąd radziliśmy sobie metodą „grosz do grosza” i uważam, że teraz też sobie poradzimy.

– ParaWodna to w minionym roku nasz żelazny team na najważniejszych światowych imprezach żeglarskich w klasie SKUD 18. Czy w związku z nowym zestawem klas paraolimpijskich możemy liczyć także na innych żeglarzy i żeglarki?

–  Tak. Mieliśmy zresztą w przeszłości świetnych żeglarzy paraolimpijskich. Warto wymienić takie nazwiska, jak Andrzej Bury, Marian Żakowicz, Waldemar Woźniak, Andrzej Puchalski, Olga Górnaś-Grudzień. Mamy zaplecze, a nowe klasy stwarzają nowe możliwości. Szczególnie klasa 303 będzie bardzo mocno rozwijana, bo mogą na niej żeglować zawodnicy z każdym rodzajem niepełnosprawności. Podczas mistrzostw świata w Medemblik w 2016 r. na starcie w tej klasie stanęło jakieś pięćdziesiąt łódek, co jest sporym osiągnięciem. Chciałbym, żeby jak najszybciej te łódki zostały kupione, żeby można było na nich trenować. Wierzę, że nasi zawodnicy będą odnosić sukcesy w tej klasie.

Grzegorz Prokopowicz – trener żeglarstwa w Akademickim Klubie Sportowym przy Olsztyńskiej Szkole Wyższej im. Józefa Rusieckiego w Olsztynie. Szkoleniowiec narodowej kadry paraolimpijskiej. Jego podopieczni, Monika Gibes i Piotr Cichocki znajdują się w światowej czołówce żeglarstwa paraolimpijskiego 
w klasie SKUD 18. Złoty i brązowy medal na mistrzostwach Europy oraz brązowy medal w pucharze świata to tylko niektóre ich sukcesy. Pod wodzą Grzegorza Prokopowicza załoga wywalczyła kwalifikację do Igrzysk Paraolimpijskich w Rio de Janeiro 2016, na których zajęła czwarte miejsce.

Trimaran Weta jest łodzią czternastostopową wywodzącą się z Nowej Zelandii. Kadłub wykonany jest z włókna szklanego i węglowego. W użyciu są dwa typy konstrukcji – klasyczna i Weta 2015 z ulepszonymi niektórymi elementami. Łódka wykorzystywana jest do żeglugi rekreacyjnej i regatowej.

długość – 4,4 m
waga – 60 kg
wysokość z masztem – 7,1 m
szerokość po całkowitym rozstawieniu pływaków – 3,5 m
szerokość ze złożonymi pływakami – 1, 7 m
łączna powierzchnia żagli – 19, 5 m
kadłub węglowy