< Powrót
29
marca 2021
Tekst:
dol
Zdjęcie:
Dobrochna Nowak
jedzenie
Takie zapasy zabrał Szymon Kuczyński na rejs Maxus Solo Around.

Jedzenie na jachcie – jak sobie radzić w kambuzie podczas rejsu?

Wiadomo to nie od dziś – jedzenie i kambuz są najważniejsze, bo jak żeglarz głodny to zły i słaby. Co jeść w czasie żeglugi? Jakie produkty zabrać na jacht i w jakich ilościach? Co gotować podczas rejsu? Dziś podpowiadamy, jak rozwiązać te dylematy.

Jaki prowiant zabrać na jacht?

To zależy od tego, na jak długo i dokąd wypływamy. No i od tego, co kto lubi lub może i nie może jeść. Warto zapytać załogantów o preferencje żywieniowe i ewentualne ograniczenia wynikające z diety wegetariańskiej lub wegańskiej oraz spowodowane alergiami (w takim wypadku trzeba być przygotowanym na możliwość wystąpienia wstrząsu anafilaktycznego!), brakiem przyswajalności glutenu czy stosowaną dietą zaleconą przez lekarza.

Jeśli wszyscy mogą jeść wszystko bez ograniczeń, sprawa jest zdecydowanie prostsza i jedzenie na wodzie niewiele będzie się różniło od domowego.

Do podstawowych produktów, których nie powinno zabraknąć w jachtowej spiżarni, zwłaszcza jeśli wyruszamy w dłuższy rejs, w czasie którego będziemy pokonywać długie odcinki bez zawijania do portów, należą:
makaron;
ryż;
kasza;
ziemniaki;
dla wegetarian suche kotlety sojowe w paczkach;
zupy w proszku;
sosy i fiksy w proszku;
konserwy mięsne i rybne;
pasztet w puszkach;
warzywa w puszkach (fasola, pomidory, kukurydza itp.);
dżemy;
gotowe porcje obiadowe w słoikach – bigos, flaczki, gołąbki, pulpety itp.;
ser żółty i wędlina (najlepiej sucha, podwędzana) – pakowane próżniowo;
suchary;
chleb;
pieczywo chrupkie (Sonko lub Wasa);
kawa;
herbata;
keczup;
musztarda;
koncentrat pomidorowy;
sos pomidorowy w kartonach;
bulion mięsny i warzywny w kostkach;
mleko w kartonach;
masło i margaryna;
warzywa świeże – ogórki, pomidory, cebula, papryka;
olej spożywczy.

Trzeba też pamiętać o podstawowych przyprawach – soli, pieprzu, papryce i sproszkowanym czosnku. Pozostałe przyprawy można dobierać wedle uznania i upodobań załogi. Na pewno przyda się cukier i miód! W kambuzie nie powinno też zabraknąć jajek i mąki (m.in. na naleśniki). Dla łasuchów warto zabrać sproszkowany kisiel i budyń w saszetkach i czekoladę oraz herbatniki.

Kolejne podstawowe produkty to słodka woda. Wszystko, czego potrzebujemy, zabieramy w odpowiednich ilościach obliczanych zgodnie z sugestiami załogi albo własnym doświadczeniem kucharskim, ale także odpowiednio do pojemności jachtowej spiżarki, zasięgu rejsu i liczby jego uczestników. Część produktów wymaga przechowywania w lodówce (co ważne – na dłuższych odcinkach należy do nich chleb). Trzeba znać jej pojemność i wydolność. Jeśli jacht jest na tyle mały, że mieści się na nim tylko przenośna, mała lodówka turystyczna, albo nie mieści się żadna lodówka, trzeba to uwzględnić podczas zakupów. Wielkiej straty najprawdopodobniej nie będzie, bo małymi jachtami z reguły żegluje się na niedużych odcinkach i zapasy żywności można uzupełniać na bieżąco w sklepach.

Kulinarne patenty w żeglarskiej kuchni

Jeśli ktoś nie przepada za gotową, przetworzoną żywnością, może sam przygotować własne przysmaki żeglarskie. Zamiast słoików z pulpetami z osiedlowego sklepu, można zabrać na pokład weki z gotowymi daniami. Na pewno będzie taniej i prawdopodobnie zdrowiej.

Przygotowując obiady w czasie rejsu dobrze jest uprościć sobie sprawę i przygotowywać dania jak najłatwiejsze. Dlatego gotowe porcje w słoikach i w puszkach są bardzo przydatne. Zdecydowanie łatwiej przyrządzić leczo ze słoika, niż tracić czas i energię na gotowanie takiej potrawy od podstaw na jachcie. No, chyba że ktoś lubi spędzać czas przy kuchence, albo nie ma nic lepszego do roboty.

Na większych jachtach, gdzie „warunki lokalowe” są zdecydowanie bardziej sprzyjające, zmieści się być może kuchenka z dwoma lub czterema palnikami, a może nawet wyposażona w piekarnik. To nie lada gratka dla mistrzów kambuza, bo będą mogli wykazać się umiejętnością pieczenia ciast i chleba. Zresztą, nie trzeba mieć luksusowej kuchenki, wystarczy maszyna do pieczenia chleba (fakt, nie jest to toster, ale mieści się na stoliku w kambuzie).

O ile z przygotowaniem śniadań i kolacji nie ma zwykle większego problemu, o tyle kłopotliwe jest przygotowanie żeglarskiego obiadu. Podpowiadamy dwa warianty dań, z których jedno można przygotować przed rejsem i zapakować w słoik, a drugie jest tak banalnie proste, że łatwo przyrządzić je w kambuzie:

Przepis na leczo z cukinii z kiełbasą (czas przygotowania w domu: pół godziny)

Składniki:
2 niezbyt duże cukinie;
2 papryki czerwone;
1 papryka żółta;
1 papryka zielona;
2 cebule;
2 puszki pomidorów pokrojonych w kostkę;
2 kiełbasy (np. śląskie);
czosnek, sól i pieprz do smaku;
olej.

Przygotowanie:
Umyte warzywa (cukinię obieramy ze skórki) kroimy w większą kostkę. Cebulę szklimy na oleju. Dodajemy pokrojoną cukinię, a gdy ta zmięknie dodajemy paprykę, czosnek i pomidory. Dodajemy podsmażoną wcześniej, pokrojoną w kostkę kiełbasę. Dodajemy sól i pieprz do smaku. Całość gotujemy aż warzywa zmiękną. W trakcie gotowania danie zalewamy zawartością puszek z pomidorami (ilość w zależności od potrzeb) i chwilę mieszamy.

Uwaga! Kiełbasę możemy zstąpić skrojonymi w kostkę kotletami sojowymi.

Prosty gulasz z kotletów sojowych (czas przygotowania na jachcie: ok. 40 minut)

Składniki:
1 paczka suszonych kotletów sojowych;
szczypta Podravki;
2 cebule czerwone;
1 fix do gulaszu w proszku;
2 łyżki oleju.

Przygotowanie:
Suszone kotlety zalewamy wrzątkiem i dodajemy Podravkę. Odczekujemy 15-20 minut, aż kotlety zmiękną. Odlewamy kotlety i kroimy je w kostkę. Dodajemy olej na podgrzaną na niewielkim ogniu patelnię i szklimy skrojoną w paski cebulę. Dodajemy kostki kotletów i chwilę podsmażamy. Przygotowujemy fix zgodnie z przepisem na opakowaniu i dodajemy go do kotletów i cebuli. Przykrywamy pokrywką i krótko dusimy. Jeśli potrzeba, przyprawiamy solą i pieprzem.

Żywność liofilizowana

Ten rodzaj prowiantu stwarza żeglarzom zupełnie nowe możliwości. Gotowe, liofilizowane dania charakteryzują się długim okresem przydatności (co najmniej rok), łatwością w przygotowaniu i zajmują znacznie mniej miejsca na jachcie niż tradycyjna żywność. Zachowują przy tym pełnię wartości odżywczych. Ważą także bardzo niewiele. Takie dania można kupić w wielu sklepach turystycznych, także przez Internet.

Jak zaplanować prowiant na rejs?

Planując zawartość spiżarni na czas rejsu, trzeba pamiętać o kilku ważnych czynnikach:

Po pierwsze – jak duży jest jacht, ile ma wolnej przestrzeni do zagospodarowania i jak liczna będzie załoga. To pozwoli ustalić żywnościowy „tonaż” i proporcje poszczególnych produktów.

Po drugie – na jakim akwenie i na jakich odcinkach będziemy żeglować. Jeśli wybieramy się na morze, a odległości między portami będą duże, warto zabrać możliwie różnorodne i pełne zapasy. Rejs po śródlądziu, na krótkich odcinkach stwarza więcej możliwości do uzupełniania zapasów na trasie, a także do żywienia się na lądzie.

Po trzecie – czy będzie to rejs krajowy, czy zagraniczny. W przypadku przekraczania granic trzeba zorientować się, jakie przepisy dotyczące wwozu żywności obowiązują na terytorium danego kraju. To ważne w przypadku każdego rodzaju żywności, a przepisy mogą być w każdym państwie inne.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ