< Powrót
27
kwietnia 2018
Tekst:
Jędrzej Szerle
Zdjęcie:
Cezary Spigarski
Jerzy Litwin

Jerzy Litwin: Nie stać nas było na „Poloneza”

Z Jerzym Litwinem, dyrektorem Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku rozmawiamy m.in. o ubiegłorocznych sukcesach, zaangażowaniu placówki w obchody setnej rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę oraz nowych jachtach…

– Frekwencja wyższa o 13 proc., lekcji muzealnych 20 proc. więcej – 2017 rok chyba był udany dla Narodowego Muzeum Morskiego.

– Nawet bardzo udany. Coroczny wzrost frekwencji i zainteresowanie naszym Muzeum pokazuje, że dobrze pracujemy. To duża satysfakcja. Pierwszy kwartał tego roku pokazuje znaczący wzrost frekwencji w porównaniu do roku ubiegłego. Wszystko na to wskazuje, że przed końcem sierpnia nasze muzeum odwiedzi pół miliona ludzi.

– Co się udało Narodowemu Muzeum Morskiemu w ubiegłym roku?

– Przede wszystkim zamknięcie kolejnego etapu projektowania i przygotowywania inwestycji w Łebie – Muzeum Archeologii Podwodnej i Rybołówstwa Bałtyckiego. Teraz dopinamy scenariusz i mam nadzieję, że w przyszłym roku otrzymamy dotację z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego na rozpoczęcie budowy. Ta placówka jest ważna, bo pokażemy w części archeologicznej łodzie słowiańskie z czasów wikingów. O Słowianach na Morzu Bałtyckim mało się w Europie wie i mówi, więc to okazja do przypomnienia, że byliśmy partnerami i rywalami Skandynawów, odgrywając znaczącą rolę w X i XI wieku na Bałtyku.

Bardzo nam jest też miło, że coraz większym zainteresowaniem cieszy się nasz oddział w Tczewie, czyli Centrum Konserwacji Wraków Statków wraz z Magazynem Studyjnym. Prowadzimy tam działania edukacyjne, w których uczestniczą nie tylko mieszkańcy miasta i powiatu, ale również wiele osób z głębi kraju i z zagranicy. W zeszłym roku zainaugurowaliśmy cykl wydarzeń muzealnych Roku Wisły. Ponadto w Muzeum Wisły w Tczewie otworzyliśmy wystawę stałą, która obejmuje wszystkie zagadnienia wiążące się ze znaczeniem tej rzeki w dziejach Polski.

– Jak uczcicie setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości?

– 30 listopada odsłonimy wystawę poświęconą pierwszym flotyllom Marynarki Wojennej. Będziemy mieli sporo eksponatów wypożyczanych z różnych placówek muzealnych. Data jest nieprzypadkowa – 28 listopada 1918 roku Józef Piłsudski polecił utworzyć Marynarkę Polską.

– Co jeszcze czeka muzeum w tym roku?

– W maju otworzymy wystawę poświęconą twórczości artystycznej Kazimierza Ostrowskiego, malarza-marynisty. Na jesień szykujemy niespodziankę, o której nie będę jeszcze mówił – ale to też będzie ciekawa wystawa marynistycznego malarstwa polskiego. W tym roku obchodzimy rocznicę wodowania „Sołdka” i jesienią zorganizujemy okolicznościowe sympozjum na jego temat. Chcielibyśmy też stworzyć nową wystawę stałą na tym statku, ale na razie nie mamy na to funduszy.

– W gdańskim Żurawiu pojawi się nowa ekspozycja?

– Na razie zabiegamy o środki finansowe na remont tego obiektu i dopóki go nie zrobimy, obecna wystawa nie ulegnie zmianie. Scenariusz nowej ekspozycji jest gotowy. Chcemy opowiedzieć o porcie w Gdańsku na przestrzeni wieków – Żuraw jako dźwig portowy jest do tej tematyki predestynowany. Sądzę, że w ciągu najbliższych dwóch lat uda się to zorganizować.

– A co budynkiem dla ekspozycji urządzeń technicznych na Ołowiance?

– Jestem przekonany, że to kwestia najbliższych kilku lat. Wojewódzki konserwator zabytków już wyraził zgodę na jego postawienie i określił, jak ten obiekt miałby wyglądać. Mamy też uzgodnienia z sąsiadem na Ołowiance. Został tylko plan zagospodarowania przestrzennego, który jest w ostatniej fazie przygotowania. Mam nadzieję, że będzie nam przychylny i będziemy mogli przystąpić do prac projektowych.

– Co czeka „Dar Pomorza” w najbliższym czasie?

– W przyszłym roku planujemy pozyskanie pieniędzy na dokowanie, ponieważ Polski Rejestr Statków określił, że w 2019 roku niezbędny jest przegląd części podwodnej.

– A do „Optego”, „Dali” i „Kumki IV” mają szanse dołączyć inne historyczne jachty?

– Na razie nie mamy miejsca i z żalem musimy odmawiać naszym żeglarzom. Zwłaszcza, że bywają bardzo drogie – cena „Poloneza” Krzysztofa Baranowskiego przekraczała nasze roczne możliwości inwestycyjne. Gromadzimy za to mniejsze jednostki – w minionym roku pozyskaliśmy cztery małe jachty, z czego dwa to przedwojenne olimpijki, zaprojektowane na Igrzyska Olimpijskie w Berlinie w 1936 roku. Jedna z nich została zbudowana z Poznaniu.

Jerzy Litwin, inżynier budownictwa okrętowego i doktor nauk humanistycznych. Dyrektor Narodowego Muzeum Morskiego, w którym pracuje od 1972 roku. Organizator wystaw i konferencji oraz autor ponad dwustu publikacji. Członek Rady do Spraw Muzeów i Miejsc Pamięci Narodowej przy Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ