< Powrót
13
października 2016
Tekst:
Dariusz Olejniczak
Zdjęcie:
Fb/Karol Milewski
Karol (od lewej) i Bartek Milewscy ze złotymi medalami Mistrzostw Polski.

Karol Milewski: Klasa 505 będzie się rozwijać

Puchar Polski klasy 505 trafił w tym roku do braci Karola i Bartosza Milewskich – warszawskiej załogi w barwach Yacht Klubu Stal Gdynia. O tym sukcesie, zakończonym sezonie żeglarskim i planach na przyszłość rozmawiamy ze sternikiem Karolem Milewskim.

– Puchar Polski to prestiżowe trofeum, ale w waszym przypadku to równocześnie podsumowanie chyba udanego sezonu…

– Rzeczywiście, miniony sezon możemy zaliczyć do bardzo udanych. Zresztą był on, zwłaszcza w Polsce, inny od poprzednich ze względu na słaby wiatr. My lubimy wiatr umiarkowany, bo nie jesteśmy załogą zbyt ciężką. Dlatego warunki w tym sezonie były dla nas optymalne, dobre do wygrywania.

– No i wygrywaliście…

– Wygraliśmy trzy regaty z cyklu Pucharu Polski, mistrzostwa Polski, raz zajęliśmy drugie miejsce. Przy okazji warto zaznaczyć, że stawka w tych wszystkich regatach była dość wyrównana. Walka była do końca, do ostatniego wyścigu, a różnice punktowe niewielkie. To sprzyja rozwojowi naszej dyscypliny. Dołączają do nas kolejne załogi z dużym doświadczeniem żeglarskim, a w tym gronie są między innymi Dominik Ostrowski i Janek Siekierzyński oraz Janek Domański i Konrad Małachowski. Było z kim się ścigać.

– A jak radziliście sobie za granicą?

– Startowaliśmy w Mistrzostwach Świata w Weymouth na akwenie olimpijskim. Na starcie stawiło się sto trzydzieści załóg, a z Polski były trzy duety. Ostatecznie ulokowaliśmy się w połowie stawki. To oznacza, że polska flota klasy 505 rozwija się i podnosi się jej poziom. Ale odnieśliśmy tam inny, dość istotny sukces. Udało się nam przekonać Międzynarodowe Stowarzyszenie Klasy 505 do tego, by w 2018 roku mistrzostwa świata zorganizować w Gdyni.

– No właśnie, jaki macie plan na najbliższe dwa lata?

– Dla naszej załogi, czyli dla mojego brata i dla mnie, przyszłoroczny sezon będzie dość dziwny. Planuję w przyszłym roku pauzować, ponieważ urodzi mi się trzecie dziecko i chcę ten rok poświęcić życiu rodzinnemu. W tym czasie Bartosz będzie trenował z innym sternikiem żeby nie stracić sezonu. A kiedy wrócę, to będziemy mieli kilka miesięcy na intensywne przygotowania z trenerem.

– To będzie sezon wyjątkowy, bo Gdynia będzie miastem gospodarzem mistrzostw świata, a jak wyglądają wasze standardowe przygotowania do sezonu?

– Ważna rzecz stała się w tym roku, bo po raz pierwszy udało się nam stworzyć grupę zawodników, którzy przeszli kilkanaście profesjonalnych szkoleń z trenerem. Współpracowaliśmy z Pawłem Butowskim i Rafałem Sawickim. Trenowaliśmy w Gdyni, bo chociaż mieszkamy w Warszawie, to należymy do klubu Stal i tutaj mamy doskonałe warunki do tego, by skoncentrować się na treningach.

– Co jest potrzebne do tego, by klasa 505 rozwijała się w Polsce, profesjonalizowała i żeby polscy zawodnicy odnosili sukcesy w imprezach rangi światowej czy europejskiej?

– Chcemy kontynuować współpracę z trenerami, uczestniczyć w zgrupowaniach, rozwijać umiejętności i budować potencjał polskiej kadry. Dużym zyskiem byłoby regularne startowanie na imprezach zagranicznych. Choćby w Niemczech – cztery, pięć imprez w sezonie. To byłaby świetna nauka i przygotowanie do mistrzostw świata w Gdyni. Mistrzostwa świata organizowane są w innej formule, niż znane większości polskich zawodników regaty. W tych zawodach ściga się od stu trzydziestu, do stu sześćdziesięciu łódek, ze wspólnego startu, wyścig rozgrywa się na jednej trasie, a start jest z bramek, a nie klasycznie między boją a komisją sędziowską. Tego wszystkiego trzeba się nauczyć. To jest do zrobienia. Zresztą, nasza załoga pokazał, że można wygrać z najlepszymi, bo w Weymouth, w pierwszym wyścigu, wyprzedziliśmy aktualnych mistrzów świata. Polacy, jeśli się przygotują, mogą zajmować miejsca w drugiej, trzeciej dziesiątce. To na początek całkiem dobre rezultaty.

– Co musicie zmienić, nad czym szczególnie mocno popracować, żeby te lepsze wyniki w stawce międzynarodowej osiągać?

– Przede wszystkim trym i prowadzenie łódki, czyli prędkość. Powoli w Polsce pojawia się coraz lepszy sprzęt, więc trym jest łatwiejszy do osiągnięcia. Kolejna sprawa, to przyzwyczajenie się do startów w dużej flocie. Brakuje nam takiego doświadczenia, a przecież duża stawka to inny sposób żeglowania, nacisk kładzie się na inne rzeczy niż w mniejszej stawce startujących. A trzecia sprawa, to taktyczne rozgrywanie wyścigów, które są bardzo długie. Trwają od półtorej do dwóch godzin. Już na starcie, zanim popłyniemy halsówkę, trzeba wszystko strategicznie zaplanować, dostosować do przewidywanych zmian wiatrów. W Polsce mało załóg przykłada wagę do strategicznego planowania poszczególnych wyścigów. Jest jeszcze jedna rzecz, której u nas nie ma – pływy. Nie znamy tego z naszych akwenów, a zagraniczni żeglarze mają w tej kwestii znacznie większe doświadczenie od nas. To sporo rzeczy, ale w ciągu sezonu, dwóch, można je dopracować.

– Wspomniałeś o sprzęcie, pewnie przed mistrzostwami świata w Gdyni będziecie się doposażać, a na to trzeba funduszy. Macie zaplecze finansowe?

– To sprawa trudna, ale my wszyscy startujący w Pucharze Polski jesteśmy pasjonatami i na nasz sport wydajemy sporo. Tym bardziej, że łódki nie są tanie, kosztują około stu tysięcy. Szczęśliwie na rynku sporo jest używanych, które w tej klasie starzeją się dość wolno. Załogi zdobywają wsparcie od sponsorów, ale także wydają własne pieniądze. Stowarzyszenie Klasy 505 w Polsce planuje zakup kilku używanych łodzi, z których korzystać będą mogły załogi dopiero zaczynające przygodę z tą klasą. Wierzymy, że takich ekip będzie coraz więcej, a mistrzostwa świata w Gdyni przyczynią się do wzrostu popularności 505. To zresztą już teraz jedna z najpopularniejszych klas w naszym kraju obok Lasera i Optimista.

505 to jedna z najszybszych jednokadłubowych łodzi mieczowych na świecie. W Polsce „pięćsetpiątki” żeglowały już w latach 60-ych. W roku 2005 grupa sympatyków podjęła działania mające na celu przywrócenie świetności polskiej klasie 505. Cechą charakterystyczną 505 jest „skrzydlaty” kształt kadłuba oraz wielki, 27-mio metrowy, symetryczny spinaker.

Specyfikacja klasy 505
długość : 5,05 m
szerokość : 1,88 m
waga: 127,4 kg
fok: 4,94 m. kw.
grot: 12,3 m. kw.
spinaker: 27 m. kw.

Co myślisz o tym artykule?
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0

PODZIEL SIĘ OPINIĄ