< Powrót
19
grudnia 2017
Tekst:
Wyprawa AntarcticCircle60S.com
Zdjęcie:
Wyprawa AntarcticCircle60S.com
Załoga w komplecie na pokładzie „Katharsis II”.

„Katharsis II” – gotowi do wyprawy

Około 20 – 22 grudnia, w zależności o warunków pogodowych, nastąpi – przygotowywany od trzech lat – start do żeglarskiego wyzwania wyprawy dookoła Antarktydy z Kapsztadu do Hobart, wzdłuż i na południe od 60 stopnia szerokości geograficznej południowej. Rejs jest oficjalną próbą pobicia światowego rekordu w opłynięciu non stop kontynentu Antarktydy – po jej wodach przybrzeżnych.

Do tego rejsu jacht „Katharsis II” szykowany był sukcesywnie od ponad roku. Ale w tak wyjątkowych projektach zawsze do ostatniej chwili jest jeszcze dużo do zrobienia. Nic nie może być przeoczone. W czasie ostatniego, listopadowego rejsu z Madagaskaru do Kapsztadu na jachcie zaczął szwankować radar. Kapitan Mariusz Koper zdecydował, że udział w tak trudnej wyprawie antarktycznej, bez sprawnego w stu procentach i niezawodnego sprzętu nawigacyjnego, jest zbyt dużym ryzykiem, zdecydowano o wymianie.

Zainstalowanie radaru nowej generacji pociągnęło za sobą konieczność wymiany także chartplottera, czyli urządzenia integrującego dane GPS z elektroniczną mapą nawigacyjną. Obecnie na „Katharsis II” są dwa niezależne systemy nawigacyjne: dotychczasowy Raymarine oraz nowy Furuno. Zainstalowano także drugi system satelitarny do transmisji danych – Iridium Open Port, nowy AIS klasy A i komputer stacjonarny, który współpracuje z systemem Furuno.

Żegluga po wodach Antarktydy to ryzyko spotkania wielu gór lodowych, a także mniejszych, trudnych do wychwycenia przez radar, growlerów. Dla polepszenia bezpieczeństwa żeglugi, kapitan zdecydował o zamontowaniu na maszcie specjalnej kamery termowizyjnej. Dzięki przekazywanemu z niej obrazowi łatwiej będzie można dostrzec lodowe góry i ich mniejsze odłamki – growlery. Zakup tak zaawansowanego sprzętu, zaliczanego do wyposażenia militarnego i to w stosunkowo krótkim czasie okazało się dosyć trudne. Ale się udało.

Od prawie dwóch tygodni na jachcie zacumowanym w Kapsztadzie znajduje się cała załoga wyprawowa. Razem z kapitanem Koperem to dziewięć osób. Prace przygotowawcze trwają po kilkanaście godzin dziennie. Nawet pozornie proste czynności pochłaniają mnóstwo czasu. Podczas ostatniego rejsu z Madagaskaru do Kapsztadu uszkodzeniu uległ jeden z bloków zwrotnych genuy. Wałki, niczym powybijane zęby, wypadły z łożyska. Aby uniknąć ryzyka powtórzenia usterki, co mogłoby utrudnić, lub nawet uniemożliwić obsługę przednich żagli, kapitan zdecydował o wymianie wszystkich dużych bloków w układzie grota i genuy. Ostatni blok przyszedł dopiero kilka dni temu. Ale takie części dostępne są tylko na zamówienie bezpośrednio u producenta. Firma LEWMAR uporała się z zadaniem w 6 tygodni.

Równolegle z innymi pracami, pod okiem I oficera Tomka Grali wykonywany jest jeszcze serwis całego sprzętu wymagającego okresowych przeglądów. Kolejnym zadaniem, którego podjął się Piotr Kukliński, było wyczyszczenia kadłuba i wymiana anod pod wodą. Mimo niskich temperatur wiele stworzeń morskich postanowiło osiedlić się na kilu, płetwie sterowej i zanurzonej pod wodą części kadłuba jachtu. Prace pod wodą zajęły kilkanaście godzin i już zostały zakończone.

Ogromnym wyzwaniem jest także zaprowiantowanie jachtu na czas całej wyprawy. Opłynięcie Antarktydy planowane jest na około 100 dni. Ale ile czasu  zajmie wykonanie pętli dookoła kontynentu Antarktycznego z Kapsztadu do Hobart, pokażą najbliższe tygodnie i miesiące. Dlatego zgromadzono zapasy żywnościowe dla dziewięciu osób na 100 dni zakładanej żeglugi i kilka tygodni rezerwy. To oznacza przygotowanie ponad 1000 obiadów, 1000 śniadań i 1000 kolacji.

Dodatkowo przecież zbliżają się Święta Bożego Narodzenia, a w marcu wypadnie, ciągle jeszcze w morzu – Wielkanoc. Będą także inne uroczystości, jak na przykład urodziny niektórych członków załogi. Trzeba w spisie zapasów przewidzieć składniki na ciasta i specjalne kolacje. Nagromadzenie tak dużo żywności wymaga wiele planowania i pracy. Trzeba pamiętać, że w czasie tego rejsu – doprowiantowanie czy asysta zewnętrzna, są praktycznie niemożliwe. Załoga „Katharsis II” będzie zdana wyłącznie na siebie.

Jachtowy zamrażalnik może pomieścić około 80 kilogramów jedzenia, a to stanowi tylko niewielką część zapotrzebowania. Dlatego większość obiadów zostało przygotowanych sprawdzoną w poprzednich rejsach metodą. Mięso i warzywa po wstępnej obróbce termicznej powędrowały do wyparzonych słoików, które następnie były pasteryzowane przez trzy kolejne dni w piekarniku. Każdy słoik został  zaewidencjonowany w spisie zapasów, oznaczony i zabezpieczony.

W tych szerokościach geograficznych, ze względu na niską temperaturę otaczającej wody, najchłodniejsze na jachcie miejsce jest pod podłogą. W ten sposób przygotowano i już zabezpieczono ponad 900 porcji obiadowych w kilkunastu odsłonach, nie licząc dodatków warzywnych, czy takich specjałów jak bigos, leczo, fasolka po bretońsku. Osobnym tematem stało się zabezpieczenie masła. Kilka kilogramów będzie przechowywane w zamrażalniku, a resztę przełożono do słoików. Masło najpierw zostało roztopione (nie sklarowane), następnie – jeszcze gorące przelane do słoików i szczelnie zamknięte. Trzeba było pamiętać, że podczas stygnięcia słoiki musiały być regularnie wstrząsane, a masło wymieszane, po to by podczas chłodzenia denka zostały dokładnie zassane. Tak przygotowane będzie przechowywane w chłodnym miejscu, o co w tym rejsie trudno nie będzie, czyli pod podłogami.

Ostatnie dni przed startem rejsu to zakupy jajek i świeżych warzyw. Ale zielonek na jachcie będzie więcej: są nasiona na kiełki, które będą uprawiane w czasie rejsu. Będzie to świetne źródło witamin i urozmaicenie diety załogi.

16 grudnia udało się zatankować jacht. Zapełnione zostały podstawowe stałe zbiorniki o pojemności 2000 litrów oraz dodatkowe miękkie, w które wlano 2700 litrów ropy. Potem „Katharsis II” wypłynęła na próbny rejs z zamontowanymi na pokładzie zbiornikami paliwa. Sprawdzano w ten sposób stateczność jachtu. Warunki pogodowe były idealne do testów, wiejący z prędkością ponad 40 węzłów wiatr był dobrym sprawdzianem dla jachtu i dla załogi. Egzamin został zdany na 5.

18 grudnia odbyła się inspekcja przedstartowa sędziego (Commissioner) wyznaczonego przez Światową Radę Rekordów Żeglarskich (WSSRC/ISAF). Decyzja:  Można płynąć!

Załogę czekają jeszcze kolejne odprawy: paszportowa, celna i portowa. Potem rozpocznie się odliczanie do startu planowanego na najbliższe dni. Ale o wszystkim zadecyduje pogoda. Pogoda i kapitan.

Równolegle z przygotowaniami załogi i jachtu – trwają prace przy urządzeniach potrzebnych do planowanych w trakcie rejsu eksperymentów naukowych. Załoga „Katharsis II”, we współpracy z Instytutem Oceanologii PAN, będzie prowadzić specjalne eksperymenty naukowe. Przedstawicielem Instytutu na pokładzie jest prof. Piotr Kukliński. Przed wyruszeniem w rejs z Kapsztadu w RPA, wszystkie przyrządy naukowe muszą zostać szczegółowo sprawdzone.

Żegluga dookoła Antarktydy 22-metrowego jachtu „Katharsis II” (klasa OYSTER 72), dowodzonego przez kpt. Mariusza Kopera będzie realizowana zgodnie z wytycznymi Rady Rekordów Żeglarskich ISAF/WSSRC oraz Rady Międzynarodowych Rekordów Guinnesa. Wszelkie informacje o wyprawie dostępne są pod adresem: http://antarcticcircle60s.pl/. 

Wyprawa „Katharsis II” została dedykowana promocji profilaktyki walki z rakiem piersi u kobiet. Projekt społeczny autorstwa kpt. Hanny Leniec, pod nazwą „Badajmy Się Nie Dajmy Się” (BSNDS) jest realizowany we współpracy m.in. z Centrum Onkologii – Instytutem im. Marii Skłodowskiej – Curie. http://antarcticcircle60s.pl/category/hania/

PODZIEL SIĘ OPINIĄ