< Powrót
13
listopada 2020
Tekst:
mat. prasowe PZŻ
Zdjęcie:
mat. prasowe
klasa Optimist w Charzykowach

Klasa Optimist: Można siedzieć w domu i narzekać, a można pływać!

Lato się skończyło, nadeszły chłody, ale dla prawdziwego żeglarza nie ma złej pogody. Z takiego założenia wyszli młodzi żeglarze klasy Optimist, którzy w Charzykowach szlifują formę na ostatnim tegorocznym zgrupowaniu szkoleniowym połączonym z regatami Zimowy Lemon Cup.

Ponad 30 Optimiściarzy zebrało się na jeziorze Charzykowskim na zimnym, jesiennym zgrupowaniu żeglarskim. To inicjatywa trzech współpracujących ze sobą trenerów, Tomasza Figlerowicza (JKW Poznań), Karola Jączkowskiego (Chojnicki Klub Żeglarski) i Dominika Schutty (YKP Gdynia), ale na wodzie oprócz ich zawodników, są także żeglarze z innych klubów.

– Na wiosnę, gdy nastała pandemia, zainicjowaliśmy połączenie sił przez trenerów YKP Gdynia, ChKŻ i JKW Poznań – mówi Tomasz Figlerowicz, wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Klasy Optimist, jednen z organizatorów zgrupowania. – Zawsze dobrze nam się współpracowało i to był dobry sposób na żeglowanie w większej flocie, skoro mieliśmy ograniczone możliwości startowe i treningowe. Teraz, w końcówce sezonu wszystkie nasze plany jesienne spełzły na niczym. Planowaliśmy wyjazdy, głównie do Chorwacji albo nad Gardę, ale trudno się gdziekolwiek wydostać, a niebezpieczeństwo zachorowań jest coraz większe. Z reguły robimy siedmiodniowe zgrupowania, teraz postanowiliśmy zrobić krótsze, pięciodniowe i w Polsce. W Charzykowach jest infrastruktura, kluby są otwarte i wszyscy mamy tu w miarę bliski dojazd. Wykorzystaliśmy też to, że 11 listopada był dniem wolnym od szkoły.

Dzień Otimiściarzy zaczyna się od  rozruchu porannego, następnie śniadanie, a później zawodnicy mają trzy godziny nauki zdalnej. I wreszcie czas na wodę.

– Jesteśmy tu do niedzieli, w pierwszej części każdego treningu poszczególne grupy trenują swoje zaplanowane elementy, po czym łączymy się wszyscy na dwa, trzy wyścigi na pełnej trasie – wyjaśnia Tomasz Figlerowicz. – Nazwaliśmy to Zimowy Lemon Cup, zwycięzca dostaje karton cytryn, dzięki czemu przy okazji promujemy zażywanie witaminy C. Rano robimy wspólną odprawę, oczywiście na dworze, bo nie korzystamy z pomieszczeń zamkniętych. Obowiązują normalne przepisy, trenerzy sędziują, jest pełna procedura startowa, jak się zdarzy falstart, to spisujemy… Robimy w ten sposób podsumowanie sezonu, którego nam jednak zabrakło. Choć to połączenie sił jest inicjatywą trzech trenerów z ChKŻ, YKP i JKW, są tu także zawodnicy z innych klubów. Jak ktoś chce żeglować, to nikomu nie odmawiamy. Wszyscy zawodnicy mieli obowiązek zabrania termosów, szykujemy ciepłe posiłki, na wodzie dostają herbatę czy gorącą czekoladę, wszystko da się zorganizować. Oczywiście nie są to szczególnie komfortowe warunki, ale pamiętam takie wyjazdy na Gardę w marcu, gdzie było ciepło i nagle przychodziło 2 stopnie Celsjusza. Też pływaliśmy i choć dzieci miały grube rękawice, to grzały sobie ręce wodą chłodzącą silnik. Zawodnicy mają tu ciepłe ubrania, dodatkowe kurtki i dają radę. Można siedzieć w domu i narzekać, a można też pływać. My wybraliśmy to drugie.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ