Rejsy

Mówi Henryk Jaskuła: Sam to wymyśliłem

Henryk Jaskuła, legendarny polski żeglarz, który jako jedyny dotąd solo non stop opłynął świat jachtem na trasie Gdynia-Gdynia, od lat nie udziela wywiadów. Dla nas zrobił wyjątek. W …

Gdynia czerwiec Jaskula z zona i corkami na pokladzie Daru PrzemyslaGdynia czerwiec 1979 Jaskula z zona i corkami na pokladzie Daru Przemysla
Galeria zdjęć (1) - zobacz wszystkie

Henryk Jaskuła, legendarny polski żeglarz, który jako jedyny dotąd solo non stop opłynął świat jachtem na trasie Gdynia-Gdynia, od lat nie udziela wywiadów. Dla nas zrobił wyjątek. W obszernej rozmowie opowiada o swoim życiu i rejsie dookoła świata.  W pierwszej części wyjaśnia m. in. jak narodził się pomysł jego słynnego rejsu.

– Pamięta pan moment, kiedy opuścił pan Polskę i wyruszył do Argentyny?

– To był początek grudnia 1932 roku. Miałem już 9 lat i zacząłem chodzić w Radziszowie do czwartej klasy. Z Mamą i młodszym bratem Bolkiem do Londynu płynęliśmy polskim statkiem „Premier”. W Londynie czekaliśmy pięć dni na transatlantyk Royal Mail Line „Arlanza”. Do Buenos Aires statek dotarł 8 stycznia 1933 roku, zobaczyłem ojca, którego nie pamiętałem. Gdy wyjeżdżał do Argentyny w 1926 roku miałem 2,5 roku, brat 3 miesiące.

– Jak pan zapamiętał lata spędzone a Argentynie?

– Argentyna czy Polska – za jedno mi w tym wieku. Moja ojczyzna tam, gdzie mój dom. Ale były konflikty z kolegami w szkole. Przy swarach krzyczano na mnie „polaco de mierda” (zasr…). Wtedy szły w ruch puñas (pięści), nie za „polaco” tylko za „de mierda”. Ale w szkole średniej nikt z rówieśników nie ubliżał mi. Dzieciarnia wyrosła, ustateczniła się. W Argentynie nie ma ksenofobii, wszyscy przecież pochodzą od Europejczyków. Nie było nacisku na przyjęcie obywatelstwa (jak w USA), do końca pozostaliśmy przy obywatelstwie polskim. Miałem wybór: mogłem stać się Argentyńczykiem albo pozostać Polakiem. Co zadecydowało? Ojciec prenumerował tygodnik polski „Ameryka Echo” z Toledo, Ohio. Prenumerata roczna 5 dolarów. Dolar stał na 4 pesos, tak samo jak złoty polski. Ojciec w cementowni, jako palacz klinkeru, zarabiał 150 pesos. Domki rodzinne były własnością kompanii. W prenumeacie był zapis, że raz do roku można zamawiać polskie książki, według katalogu w gazecie, za 5 dolarów. Ojciec książek nie czytał, ale zamawiał, uważając jedynie, by się nie powtarzały. Gdy przyjechaliśmy do Argentyny, było tych książek całe dwie szuflady. Lubiłem w nich grzebać, czepiłem się takiej jednej dlatego, że była najgrubsza. „Krzyżacy”. Czytanie po polsku szło mi trudno (miałem już 13 lat), nic a nic nie rozumiałem. Aż z tu nagle, gdy Zbyszko z Bogdańca natarł mieczem na posła Lichtensteina i co z tego wyszło – zacząłem wszystko rozumieć. Od tego czasu czytałem namiętnie wszystkie polskie książki z biblioteki ojca. To Sienkiewicz powiedział mi, że mam zostać Polakiem.

– Czy podczas drugiej wojny światowej nie myślał pan o zaciągnięciu się do polskiego wojska?

– W 1939 roku, gdy wybuchła wojna, byłem małoletni, miałem 16 lat (Tyle samo miał mój ojciec, gdy wybuchła pierwsza w 1914 roku). Nie było w Argentynie akcji rekrutacyjnej do polskiego wojska, nawet nie bardzo wiedzieliśmy, gdzie takie wojsko jest.

– Dlaczego po wojnie zdecydował się pan na studia w Polsce? Nie miał pan świadomości co dzieje się w kraju pod rządami komunistów?

– W Argentynie, jak i w całej Ameryce, wiedziało się o wojnie tyle, ile chciała Rosja komunistyczna, czyli Związek Sowiecki. 17 września 1939 roku głoszono nam, że Rosjanie weszli do Polski po to, aby nie weszli tam Niemcy Hitlera. Czyli po to, żeby ochraniać tę część Polski. O pakcie Ribbentrop-Mołotow i o rozbiorze Polski nikt nie wiedział. O Katyniu też nie wiedzieliśmy. Po 22 czerwca 1941 roku, gdy Niemcy Hitlera napadły na swego sojusznika Rosję Stalina, propaganda sowiecka ukierunkowała nas, by kibicować Rosji, by Sowiety mieć za sojusznika. Efekt był taki, że cała Ameryka Południowa komunizowała. Będąc synem robotnika ubzdurzyło mi się, żeby zostać inżynierem. Po szkole powszechnej posłano nas z bratem do zawodówki, ale ja zrobiłem eksternistycznie (za wyjątkiem czwartego roku) szkołę średnią, zdałem egzamin wstępny na Politechnikę La Plata i zostałem studentem wyższej uczelni. Studia tam są płatne, czesne wynosi 30 pesos rocznie od przedmiotu. Na pierwszym roku było pięć przedmiotów, czyli 150 pesos, miesięczny zarobek Ojca. Pensjonat (mieszkanie z wiktem, przy rodzinie) to ponad 40 pesos miesięcznie. Mama, jak zawsze, pomagała. Rok 1943 to mój pierwszy rok na Politechnice (nazywała się Facultad de Ciencias Ficicomatemáticas de la Universidad Nacional de La Plata). Zdawałem sobie sprawę, jakim jestem ciężarem dla domu. W 1944 roku nalazłem pracę w Buenos Aires. W biurze technicznym, na pół etatu, 4 godziny dziennie. Ale i zarobek marny: 70 pesos. Bilet kolejowy do oddalonej o 60 km La Plata kosztował 15 pesos. Mam ten ostatni, z listopada 1945. Zagmatwałem się ekonomicznie. Tu powstanie warszawskie, w mojej głowie huk wojny, brak spokoju do nauki. Postanowiłem wrócić do Polski, gdzie studia darmowe, akademik darmowy. Napisałem do wszystkich wyższych uczelni w Polsce, o jakich wiedziałem. W Krakowie na Uniwersytet Jagielloński, Wydział Elektromechaniczny. Ten list skierowano na Akademię Górniczą, o istnieniu której nie miałem pojęcia. Nikt nie odpisał, tylko jej rektor Walery Goetel. 3 października 1946 roku siadłem na półtowarowy statek francuski „Formose” idący do Bordeaux. Nikt w Argentynie wtedy nie wiedział, jak dojechać do Polski. „Zobaczy się z Francji”. Akceptowałem sojusz z Rosją, dziwne, bo od dzieciństwa mam w uszach pieśni syberyjskie mamy. Wiedziałem o Sybirze, tak jak wiedziałem o Krzyżakach. Co dzisiaj mam do powiedzenia? Komunizowanie to błąd młodości, ale tylko w Ameryce, daleko od Rosji. Z bliska czuć krew komuny. Utopia Marksa jest chwytliwa, ale marksizm w wydaniu rosyjskim to bolszewizm, to terror, to sadyzm. „Władza ludowa” szybko wybiła mi z głowy „przyjaźń Rosji”. Po studiach byłem na nakazie pracy w M7 w Tarnowie (obecny Tamel)), był rok 1952, era stalinowska. UB siało podobny terror jak Gestapo i NKWD. Czy żałuję, że wróciłem z Argentyny? Nie, bo do dzisiaj nie znałbym prawdy i miał Rosję i Sowiety za coś ludzkiego. Nie ma Sowietów, jest kolejna odmiana Rosji: carska, stalinowska, putinowska, ale zawsze Rosja, zaborcza.

– Nigdy nie miał pan problemów z bezpieką? Pańskie „argentyńskie” pochodzenie musiało budzić jej podejrzenia.

– Tylko na studiach w Krakowie nie miałem problemów z bezpieką. Zetknąłem się z nią na nakazie pracy, w Tarnowie, w 1952 roku. W każdym zakładzie przemysłowym istniał tzw. „Referat Ochrony Przemysłowej” kierowany przez UB, co nazywaliśmy „Ochraną”. Siał terror w zakładzie, strach. Po 3-letnim „nakazie pracy” zwolniłem się i uciekłem z Tarnowa przed bezpieką (w przemyśle słowo „awaria” zastępowało słowo „sabotaż”). W styczniu 1955 roku w Przemyślu dostałem pracę w Biurze Projektów Budownictwa Wiejskiego. W pierwszej chwili myślałem, że uciekłem z pola widzenia bezpieki, że tu mnie nie znajdą. Wnet okazało się, że i tu mnie mają. Ciągle się interesowali mną i Argentyną. Zeszli ze mnie dopiero przed rejsem dookoła świata.

– Jak to się stało, że zainteresował się pan żeglarstwem?

– Żeglarstwo w tym rejonie Polski jak Rzeszowszczyzna nie istniało. Nikt mnie do tego nie namówił. Sam to wymyśliłem, że bez dewiz, na darmowym wietrze odwiedzę w Argentynie swoją rodzinę.

– Do Buenos Aires udało się panu dotrzeć na jachcie „Euros” w 1973 roku. Jak przebiegało spotkanie z rodziną po ponad dwudziestu latach?

– Wzruszające. Ojca już nie zastałem, zmarł dwa lata wcześniej. Spędziłem z mamą i rodziną 37 dni.

– Kiedy i w jakich okolicznościach wpadł pan na pomysł samotnego rejsu solo non stop jachtem dookoła świata Gdynia-Gdynia?

– Mój drugi rejs bałtycki był na jachcie „Wielkopolska” w 1964 roku. Nigdy nie widziałem tak zdezolowanego jachtu, wszystko tam było zepsute, zbiorniki wodne dziurawe. Wtedy pomyślałem: gdyby mieć sprawny jacht i zabrać wystarczającą ilość prowiantu, czy można by było połynąć dookoła świata? Solo, bo któż by chciał bez portów? Wychowanemu za granicą, obce kraje mnie nie interesowały. A non stop? Nie dla wyczynu, tylko dlatego, że taniej, bez dewiz. Taki rejs mi się spodobał, obiecywałem go sobie po rejsie do rodziny w Argentynie, choć nie wiedziałem, czy to możliwe. Nikt takiego rejsu jeszcze nie odbył. Póki co, trzymałem to w tajemnicy, cierpliwie zdobywając stopnie żeglarskie. I oto w 1968 roku wyszły z Anglii regaty dookoła świata, solo non stop. Ukończył je tylko Robin Knox Johnston. Pomyślałem tylko tyle, że taki rejs jest możliwy. Już usilnie dążyłem do takiego rejsu, wcześniej – w 1973 roku – udało mi się namówić bydgoski klub Brda na rejs do Argentyny, do rodziny, na jachcie „Euros”. Klub narzucił trasę z Valparaiso, a do Chile przewiezienie jachtu i załogi statkiem „Czacki”. Ten rejs z Valparaiso – wokół Hornu – Buenos Aires, następnie non stop w czwórkę do Polski, był najwspanialszą szkołą żeglarstwa oceanicznego. Wtedy już miałem stopień jachtowego kapitana żeglugi wielkiej. Uznałem się należycie przygotowany do rejsu dookoła świata solo non-stop.

Na drugą część wywiadu zapraszamy jutro.

Henryk Jaskuła – pierwszy i jedyny Polak, który opłynął świat jachtem bez zawijania do portów na trasie Gdynia-Gdynia. Urodził się w 1923 roku pod Krakowem. W 1932 roku jego rodzina wyemigrowała do Argentyny. Tam Jaskuła spędził drugą wojnę światową. Po niej powrócił do Polski na studia. Ukończył ówczesną Akademię Górniczą w Krakowie. W międzyczasie ożenił się i zainteresował żeglarstwem. W 1973 roku na jachcie „Euros” odwiedził rodzinę w Argentynie. Po powrocie zaczął planować rejs non stop dookoła świata z Gdyni do Gdyni. Odbył go na jachcie „Dar Przemyśla” w latach 1979-1980. Potem raz jeszcze popłynął na nim do Argentyny. W 1984 roku wyruszył ponownie na „Darze Przemyśla” w kolejny samotny rejs non stop dookoła świata tym razem jednak w odwrotnym kierunku. Niestety jacht zaczął przeciekać i Jaskuła musiał zawrócić. Drugiej próby nie udało się podjąć, bo jacht został rozbity na Karaibach. Jaskuła wycofał się z czynnego życia żeglarskiego. Mieszka w Przemyślu.
← Wróć do portalu

Czytaj również

Więcej artykułów
Nowy numer magazynu Wiatr na wrzesień-listopad 2026 13 października 202600:39 Magazyn Wiatr: Baranowski i żagle z Gdańska u Nolana Historia Mateusz Praszczak · 1 min czytania Kapitan Krzysztof Baranowski, 88 lat, kurs na Durban 13 października 202600:34 Kapitan Baranowski 258 mil od Durbanu Rejsy Oskar Wojciechowski · 5 min czytania Dekoracja zwycięzców Szczecin Match Race 2026 na scenie z pucharem 12 października 202616:25 Szczecin Match Race 2026: wygrywa Jakub Gołębiowski Sport i regaty Oskar Wojciechowski · 4 min czytania Stoisko Żeglarski.info na Poland Boat Show 2026Nasz patronat 12 października 202615:09 Poland Boat Show 2026: podsumowanie targów w Nadarzynie Biznes Oskar Wojciechowski · 8 min czytania Próchno i Rdza 2026Nasz patronat 12 października 202614:45 Próchno i Rdza 2026: sztorm w Helu, parada w Gdyni Turystyka Oskar Wojciechowski · 5 min czytania Długi drewniany rumpel osadzony na głowicy steru na pokładzie klasycznego jachtu 11 października 202620:15 Rumpel: co to jest i jak sterować rumplem Baza wiedzy Redakcja · 2 min czytania Schemat kursów jachtu względem wiatru z zaznaczonym martwym kątem i bajdewindem 11 października 202619:11 Bajdewind: co to jest i jak płynąć pod wiatr Baza wiedzy Redakcja · 2 min czytania Schemat jachtu mieczowego z zaznaczonymi na czerwono szotami grota i foka 11 października 202618:09 Szot: co to jest i jak się go używa na jachcie Baza wiedzy Oskar Wojciechowski · 2 min czytania Kabestan szotowy na jachcie z czerwoną liną owiniętą wokół bębna i włożoną korbą 11 października 202617:11 Kabestan: co to jest i jak działa na jachcie Baza wiedzy Redakcja · 2 min czytania Schemat bomu zamocowanego do masztu z obciągaczem, topenantą, szotem i rozpiętym grotem 11 października 202616:05 Bom: co to jest i do czego służy na jachcie Baza wiedzy Redakcja · 2 min czytania Jacht Faenol Stevena Goddarda na wodach przy Antigui 11 października 202615:11 Antigua Racing Cup 2027 odbędzie się od 17 do 21 marca Sport i regaty Oskar Wojciechowski · 2 min czytania Jesień w Szczecinie, materiały promocyjne Szczecińskiej Karty Turystycznej 11 października 202614:03 Szczecińska Karta Turystyczna: trzy dni za 30 zł i Turystyka Redakcja · 2 min czytania AC75 Luna Rossa na foilach podczas treningu w Cagliari 11 października 202613:01 Luna Rossa skróciła trening w Cagliari. Nurek Sport i regaty Mateusz Praszczak · 2 min czytania Załoga Emirates Team New Zealand przy problemie z szotami foka na AC75 w Auckland 11 października 202611:00 Emirates Team New Zealand stracił 40 minut przez Sport i regaty Mateusz Praszczak · 2 min czytania Jimmy Cornell, żeglarz oceaniczny i autor przewodników po trasach oceanicznych 11 października 202609:04 Jimmy Cornell: pół wieku rejsów i planowania tras Rejsy Andrzej Jaworski · 2 min czytania Piotr Cichocki z polską flagą na najwyższym stopniu podium w Portimão 11 października 202608:51 Cichocki podwójnym mistrzem świata w Portimão Sport i regaty Oskar Wojciechowski · 2 min czytania Stoisko Żeglarski.info na Poland Boat Show 2026 11 października 202607:59 Poland Boat Show 2026: co zobaczyć w weekend Biznes Oskar Wojciechowski · 1 min czytania Dzień 3 Szczecin Match Race 11 października 202602:45 Szczecin Match Race: Gołębiowski wygrał Round Robin Sport i regaty Oskar Wojciechowski · 2 min czytania Trzech żeglarzy Aspire z uniesionymi rękami na pokładzie jachtu klasy 5.5 Metre w Lavrion 11 października 202601:33 Aspire wygrywa mistrzostwa świata 5.5 Metre w Lavrion Sport i regaty Oskar Wojciechowski · 2 min czytania Polacy ze srebrem Akademickich Mistrzostw Świata w Splicie 10 października 202612:23 Polacy ze srebrem Akademickich Mistrzostw Świata w Splicie Sport i regaty Oskar Wojciechowski · 1 min czytania Mike Gemperline's Defiance team finish 3rd in the Allstate Sugar Bowl J/22 Worlds at New Orleans 10 października 202612:09 Glenn Darden i Baby Doll mistrzami świata J/22 w Nowym Sport i regaty Mateusz Praszczak · 2 min czytania Morka MSPiR 9 października 202614:59 MORKA przed chrztem w Trzebieży. SAR zapowiada Biznes Mateusz Praszczak · 1 min czytania Podsumowanie sezonu 2026 - Centrum Żeglarskie 9 października 202613:39 Centrum Żeglarskie w Szczecinie kończy sezon z ośmioma Sport i regaty Oskar Wojciechowski · 1 min czytania Offshore Double Handled 9 października 202611:11 World Sailing zapowiada konsultacje o technologiach w Sport i regaty Mateusz Praszczak · 1 min czytania