< Powrót
15
kwietnia 2021
Tekst:
Jędrzej Szerle
Zdjęcie:
Tadeusz Lademann
Kapitana Głowackiego

Na „Kapitanie Głowackim” praca wre!

Wnętrze zostało zdemontowane, konstrukcja wypiaskowana, a teraz czas na wymianę uszkodzonych planek. Remont „Kapitana Głowackiego” idzie pełną parą i wszystko wskazuje na to, że jesienią żaglowiec znów zejdzie na wodę.

Ostatnie lata nie były łaskawe dla „Kapitana Głowackiego”, przez długi czas flagowej jednostki Polskiego Związku Żeglarskiego. Żaglowiec od 2014 roku nie był użytkowany, w 2016 roku osiadł na dnie basenu żeglarskiego w Trzebieży, a następnie został podniesiony i przeholowany do Kołobrzegu. Sytuacja zmieniła się w czerwcu 2020 roku, kiedy PZŻ sprzedał go firmie 3Oceans Sp. z o.o., która jest właścicielem m.in. żaglowca „Fryderyk Chopin”. Spółka przeholowała „Kapitana Głowackiego” do Władysławowa, gdzie na początku października został wyslipowany.

Remontem jednostki zajęła się firma Complex Jacht z Pucka, która ma na koncie m.in. prace przy „Generale Zaruskim”, remont „Daru Szczecina” i konserwację zabytkowych jachtów Narodowego Muzeum Morskiego – „Optego” i „Dali”.

– Stan „Kapitana Głowackiego” był dość kiepski – z zewnątrz był poobdzierany, burty były poniszczone, na pokładzie było dużo rdzy – opowiada Sebastian Kulling, prezes Complex Jacht. – Wnętrze także było pouszkadzane i czuć było stęchliznę. Im bardziej postępowała rozbiórka, tym bardziej zaskoczyło nas, że jest to strasznie zaniedbana łódka. I nawet jeżeli poszycie wyglądało dość dobrze z zewnątrz, to od środka okazało się, że jest mocno zgniłe.

W pierwszej kolejności zdemontowane zostały maszty, przeprowadzono rozbiórkę zabudowy, sprzętu i instalacji, a silnik oddano do remontu.

– Następnie łódka została oszlifowana i wypiaskowana – tłumaczy Sebastian Kulling. – W metalowym pokładzie pokazały się dziury, do wymiany była barierka, a do zrobienia jeszcze wstawki przy wentylacji, ale 90 procent pokładu było dobre. Gorzej było w środku z grodziami, z których połowa była do wymiany, podobnie jak blisko połowa wzdłużnika oraz część denników i wręgów. Z konstrukcją nie było jednak tragicznie, a same wręgi w 90 procentach udało się uratować poprzez piaskowanie i zakonserwowanie na nowo. Gorzej jest z drewnianym poszyciem – sądzę, że większa część planek będzie wymieniona.

Aktualnie trwa sprzątanie po piaskowaniu i niedługo rozpoczną się prace nad demontażem uszkodzonych planek i montażem nowych. Ten etap może trochę potrwać, ponieważ planki należy wymieniać po kolei, żeby kadłub nie stracił geometrii. Prace nad kadłubem powinny zostać zakończone w sierpniu lub wrześniu. Następnie „Kapitan Głowacki” zostanie zwodowany i przeprowadzony do Pucka, gdzie nastąpi zabudowa wnętrza i montowanie całego wyposażenia. Zgodnie z planem żaglowiec powinien wejść do eksploatacji w 2022 roku.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ