„Optimista” Mateusz dziesięć lat później
Film dokumentalny „Optimista” w reżyserii Kryspina Pluty powstał w 2012 roku. Jego bohaterem jest 8-letni Mateusz Budnik. Dziś już dorosły opowiada czym się teraz zajmuje i jaki wpływ na jego życie miał film.
– Jak to się stało, że zagrałeś w „Optimiście”?
– Szkolenie żeglarskie to był pomysł mojej mamy. Miałem 8 lat, gdy trafiłem do Uczniowskiego Klubu Żeglarskiego OPTI CWM Gdynia. Filmowcy towarzyszyli nam od pierwszych zajęć. Na początku reżyser szukał twarzy, które mogą mu się spodobać. Byłem jedną z tych twarzy.
– Emocje uwiecznione na filmie są autentyczne?
– Tak, wszystko jest prawdziwe. Powiem tak – z tego, że grałem w filmie zdałem sobie sprawę dopiero jakieś pięć lat później. Wtedy było dla mnie „normalne”, że miałem na łódce zamontowane GoPro i założony mikroport. Wiedziałem, że filmowcy kręcą materiał, ale nie, że powstanie pełnometrażowy film.
– Jak wyglądała praca z reżyserem?
– Był dla nas jak kolega, rozmawialiśmy na różne tematy, nie tylko o filmie. Pomagał przenosić różne rzeczy, po prostu z nami był. Dalej utrzymujemy kontakt, tak samo jak z trenerem Krzysztofem Kociędą.
– Jakie były reakcje po premierze?
– Rówieśnicy w szkole byli zaciekawieni, wcześniej nie wiedzieli, że zagrałem w filmie. Obejrzeli go na godzinie wychowawczej w szkole, co zresztą zainicjowała moja mama.
– Gdy przypominasz sobie to pierwsze szkolenie co myślisz?
– Cieszę się, że wziąłem w nim udział. Pamiętam wielką pomoc w czasie treningów trenera Kociędy. Kiedy ostatnio obejrzałem film, widziałem, że był dla nas ostry, ale to moim zdaniem bardzo dobrze. Do mnie trzeba mieć twardą rękę, inaczej bym się nie skupił.

Mateusz Budnik, kadr z filmu „Optimista”.
– Czego cię to wszystko nauczyło?
– Kiedy wyjeżdżam ze znajomymi lub z rodziną nad jeziora, na żagle, wiedza z tamtych lat się przydaje. Zostało mi w głowie trochę teorii, choć praktyki brakuje… Wiadomo, po tylu latach wiele rzeczy się zapomina. Doświadczenie żeglarskie jednak kształtuje psychikę.
– Wciąż żeglujesz?
– Moja historia z żeglarstwem zakończyła się około dwa lata po filmie. Przedtem były jakieś regaty. Nie wygrałem żadnych, ale też nie byłem nigdy ostatni. Zostały fajne wspomnienia. No i parę znajomości, na przykład z reżyserem i trenerem.
– Co jest teraz twoją pasją?
– Zajmuję się różnymi rzeczami – od jazdy na rowerze po ASG, czyli strzelanie z replik karabinów, np. w lesie. Ostatnio jednak większość czasu spędzam w domu i poświęcam go na naukę. W końcu za trzy miesiące matura.
– Już wiesz co potem?
– Jeszcze nie. Wciąż jestem na etapie poszukiwania.
– Nie myślałeś, żeby wrócić do żeglarstwa?
– Pojawiały się takie myśli, ale to może kiedyś. Mam w klasie żeglującego kolegę i widzę ile mu to zabiera czasu. Na razie nie ma na to szans…
– Fakt, że żeglarstwo jest takie angażujące to główny powód twojej rezygnacji z pływania, czy było też coś innego?
– Jeszcze za czasów filmu, podczas szkolenia było dużo strachu. I on się dalej momentami pojawia. Przykładowo kiedy jestem z rodzicami na żaglach i jest jakiś większy przechył, wraca ta wewnętrzna panika. To nie jest przyjemne. Niektórych to motywuje, u mnie jest na odwrót.
– Doświadczenie zdobyte podczas szkolenia żeglarskiego przydaje ci się w życiu?
– Na pewno mnie to w pewnym stopniu ukształtowało i teraz trochę ciągnie mnie do bardziej ekstremalnych rzeczy.
– Poradziłbyś coś początkującym żeglarzom?
– Myślę że trzeba próbować nowych rzeczy. Można z nich dużo wyciągnąć. W strachu towarzyszącym żeglarstwu nie ma nic groźnego. Kiedy byłem mały nie wiedziałem, że to czego się boję, nie musi wyrządzić krzywdy.
– Zostały ci w pamięci z tamtego czasu super wspomnienia żeglarskie?
– Bardzo dobrze wspominam jeden dzień. Już po filmie, na jednym z treningów wypłynęliśmy na Zatokę. Mieliśmy płynąć w stronę Orłowa. Świeciło słońce i kompletnie nic się nie działo – zero wiatru. Płynęliśmy z pagajami. Później wskakiwaliśmy do wody. To był bardzo przyjemny dzień.

Kadr z filmu „Optimista”.
Dziewiętnastoletni Mateusz Budnik mieszka i uczy się w Gdyni. Uczęszcza do maturalnej klasy XVII Liceum Ogólnokształcącego. Jego szkolenie żeglarskie w 2012 roku zostało uwiecznione w filmie „Optimista” w reżyserii Kryspina Pluty.
Film „Optimista” opisujący przygody 8-letniego Mateusza przełamującego swoje pierwsze żeglarskie strachy na małej łódeczce może być świetnym wstępem do odważenia się i zapisania na kurs żeglarski. Kluby żeglarskie, szkółki, stowarzyszenia, instytucje zajmujące się sportem lub szkoleniem żeglarskim dzieci i młodzieży mogą zakupić licencję na pokazywanie filmu w ramach prowadzonej działalności. To jedyna oficjalna droga do legalnych pokazów „Optimisty”.


