< Powrót
4
stycznia 2017
Tekst:
Jędrzej Szerle
Zdjęcie:
Fb/MagicSailing Pawel
Paweł Nowakowski z Julią Szmit i Hanną Dzik, złotymi medalistkami mistrzostw świata juniorów ISAF.

Paweł Nowakowski: Klasa 420 mocna jak nigdy

O źródłach sukcesu Julii Szmit i Hanny Dzik  (MBSW UKŻR Giżycko/ YKP Gdynia), ich dalszej karierze i planach klasy na 2017 rok rozmawiamy z Pawłem Nowakowskim, trenerem kadry i prezydentem Polskiego Stowarzyszenia Klasy 420.

– 2016 rok zakończyliście złotym medalem Julii Szmit i Hanny Dzik na mistrzostwach świata juniorów ISAF, a wcześniej dziewczyny zdobyły mistrzostwo świata i srebrny medal mistrzostw Europy. Trudno chyba o większy sukces dla trenera kadry i zarazem prezydenta stowarzyszenia klasy 420.

– To na pewno cieszy, bo jest potwierdzeniem wysokiej formy dziewczyn z zeszłego roku. Na pewno grudniowe zwycięstwo jest historyczne. Drugi raz z rzędu udało się zdobyć złoto i myślę, że długo poczekamy na kolejną taką załogę. Zwłaszcza, że dziewczyny prawdopodobnie kontynuować będą żeglowanie w klasie 470. Trzeba też pamiętać, że na mistrzostwach świata juniorów ISAF chłopcy zajęli dwunaste miejsce – to nie to samo co medal, ale myślę, że niezły wynik – najlepsze osiągnięcie naszej męskiej załogi na tego typu imprezie. Ósme miejsce było w zasięgu, ale zdarzyły się błędy i wywrotki, a ranga imprezy przerosła zawodników. Wnioski na przyszłość można wyciągnąć – z korzyścią dla nich i dla męskiej 420.

– Dlaczego Julia i Hanna osiągają tak dobre wyniki?

– W żeglarstwie można wyróżnić dziesięć aspektów – m.in. przygotowanie fizyczne zawodnika  i łódki, jej prędkość i technikę żeglowania. W każdym dziewczyny radzą sobie nieźle lub nawet bardzo dobrze. Mają wystarczająco dobrą technikę, żeby w każdych warunkach atmosferycznych osiągać dobrą prędkość łódki. To pozwala im podejmować trafne decyzje i realizować własne pomysły taktyczne. Potrafią dobrze rozgrywać start, a nawet jeżeli on nie wyjdzie, osiągać korzystną pozycję. W grę wchodzi też wyczucie wiatru – prowadzą łódkę tak, że płynie szybko, czasami najszybciej na świecie. Kolejną sprawą jest ogromne doświadczenie, które zdobyły w klasie 420.

– Kiedy Julia i Hanna zdobywały medale, inne polskie załogi zajmowały znacznie dalsze miejsca. Jaki jest rzeczywisty poziom klasy 420 w Polsce?

– Nigdy nie była tak mocna jak dzisiaj. Zgodzę się, że nie ma spektakularnych wyników wśród innych załóg, ale podczas ostatnich mistrzostw Europy nad Balatonem, w złotej grupie było pięć polskich łódek – to naprawdę sporo.

– Wspomniałeś, że dziewczyny prawdopodobnie przesiądą się w tym sezonie na 470. To odpowiedni moment?

– Nie ma jeszcze ostatecznej decyzji, a podejmował ją będę nie tylko ja, ale głównie Polski Związek Żeglarski i sztab szkoleniowy. Wszystko wskazuje na to, że dziewczyny będą żeglowały na 470 już od tego sezonu. Szczegółów jednak nie podaję, bo sam ich nie znam. Decyzja będzie na pewno przedyskutowana, żeby nie zaprzepaścić talentu dziewczyn i móc cieszyć się w niedalekiej przyszłości z kolejnych sukcesów w klasie 470.

– Jak młody zawodnik może przygotować się do pływania w klasie 420 – wystarczy Optimist, czy lepiej mieć doświadczenie w prostszych konstrukcjach dwuosobowych jak Cadet czy L’Equipe?

– Wydaje mi się, że jeżeli ktoś chce odnosić sukcesy w klasie 420, to w wieku 14-15 lat musi się przesiąść z Optimista na 420. Cadet czy L’Equipe zabierze cenny czas, którego później może nie wystarczyć, bo 420 jest klasą juniorską do 18 roku życia. Julia i Hania przesiadły się z Optimista na 420, kiedy miały po 14 lat.

– A gdyby skrócić czas pływania na Optimiście, tak żeby młody żeglarz w wieku 11-12 lat przesiadł się na prostą klasę dwuosobową?

– Wydaje mi się, że należy na Optimiście pływać do kiedy warunki fizyczne na to pozwalają, czyli do wagi ok. 45 kilogramów. Zawodnik, który przychodzi do 420, powinien mieć podstawy taktyki i strategii, a Optimist świetnie tego uczy. W tej klasie rywalizuje bardzo dużo łódek.

– Klasa 420 jest kosztowna w porównaniu do innych?

– Myślę, że nie jest droga – zwłaszcza pamiętając, że pływają na niej dwie osoby. Nowy kadłub kosztuje około 20 000 zł, żagle, maszty i pełne wyposażenie to kolejne 15 000 zł. Za 35 000 zł można więc pływać na sprzęcie najwyższej klasy i ścigać się w Europie i na świecie. A na jedną osobę wychodzi 17 500 zł – trudno kupić jakąkolwiek łódkę za takie pieniądze.

– Jak wygląda wasz plan przygotowań na 2017 rok?

– Zajęcia kadry narodowej ruszają od marca. Zaczynamy na włoskim jeziorze Garda, ponieważ tam odbędą się w 2017 roku mistrzostwa Europy. Wcześniej, na poziomie klubowym, realizowane są zgrupowania i starty w regatach, głównie we Włoszech. Ja sam z moją klubową grupą wybieram się do San Remo – w styczniu na ferie oraz w lutym na zgrupowanie i regaty. W kwietniu regatami w Charzykowach zaczynamy sezon w kraju. Będą to pierwsze eliminacje do mistrzostw Europy i świata. Kolejne regaty eliminacyjne to Puchar Polskiego Związku Żeglarskiego w maju, w Krynicy Morskiej oraz Regaty o Puchar Prezydenta Miasta Gdyni w czerwcu. Na początku czerwca będziemy więc znali skład reprezentacji na sierpniowe mistrzostwa Europy – siedem załóg w kategorii Open i trzy w kategorii U17.

– Jakie jeszcze ważne imprezy czekają klasę 420?

– W grudniu w Australii odbędą się mistrzostwa świata. Słyszałem głosy, że są zawodnicy i trenerzy, którzy myślą o wyjeździe, ale ja sam się nie wybieram. Trzeba jeszcze wspomnieć o młodzieżowych mistrzostwach świata, które były zaplanowane na lipiec w Izraelu, ale już wiemy, że się tam nie odbędą. Na tę chwilę nie mamy ani nowego terminu, ani miejsca, choć słyszy się, że może być to grudzień i australijskie Melbourne.

– Czym dokładnie zajmuje się Polskie Stowarzyszenie klasy 420?

– Promowaniem klasy, wyłanianiem reprezentacji na mistrzostwa Europy i świata, zgłaszaniem załóg do tych imprez. Stowarzyszenie czuwa również nad tym, żeby szkolenie odbywało się w prawidłowy sposób, słucha głosu środowiska i stara się te opinie przedstawiać władzom Polskiego Związku Żeglarskiego.

– W jaki sposób starcie się promować klasę?

– Rozmawiamy z zawodnikami pływającymi na Optimistach. Organizujemy też dla nich treningi otwarte, na których mogą popływać z doświadczonym załogantem w klasie 420 bez obaw np. o wywrotkę. Dzięki temu można dużo łatwiej się przekonać do naszych łódek.

– Ile 420 pływa w Polsce?

– W regatach centralnych startuje około 25 łódek. Na mistrzostwach Polski widać pospolite ruszenie i jest ich trochę więcej. Jest to średnia flota – daleko nam do Niemiec i Francji, gdzie pływa grubo ponad 100 łódek.

Paweł Nowakowski, ur. 1977, był zawodnikiem klas 420 i 470 w Yacht Klubie Polski Gdynia. Ukończył AWFiS w Gdańsku. Jest trenerem w YKP Gdynia i w kadrze narodowej oraz prezydentem Polskiego Stowarzyszenia Klasy 420.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ