< Powrót
9
lipca 2021
Tekst:
Jędrzej Szerle
Suhaili
„Suhaili” podczas rejsu.

Powrót na „Suhaili”

Nowe wydanie książki „Mój własny świat” ponownie zabiera nas w pierwszy, samotny wokółziemski rejs bez zawijania do portu z Robinem Knox-Johnstonem jachtem „Suhaili”. Czy po przeszło pół wieku wzbudza on jeszcze emocje?

Był to jeden z rejsów, który przeszedł do historii żeglarstwa. W 1968 roku dziewięciu  żeglarzy wystartowało w wokółziemskim wyścigu Golden Globe Race. Na metę jako jedyny dotarł Robin Knox-Johnston, po 312 dniach samotnej żeglugi bez zawijania do portu. Brytyjczyk już w 1969 roku opisał wyprawę w książce „A world of my own. The first ever non-stop solo round the world voyage”, która cztery lata później ukazała się w Polsce jako „Mój własny świat. Sprawozdanie z samotnej podróży non-stop dookoła świata na jachcie >>Suhaili<<”. W 2021 roku publikacja wydana została ponownie staraniem Wydawnictwa Nautica.

Urodzony w 1939 roku sir Robin Knox-Johnston to żeglarska ikona. Jego samotny rejs w latach 1968-1969 był jednym z wielu jego sukcesów. W latach 70. brał udział w załogowych, etapowych wokółziemskich regatach Whitbread Round the World Race, a w 1994 roku zdobył Trofeum Juliusza Verne’a za najszybsze opłynięcie świata pod żaglami. Rok później otrzymał tytuł szlachecki. W 2014 roku, mając 75 lat, ukończył na trzecim miejscu regaty samotników Route du Rhum.

Suhaili„Mój własny świat” jest opowieścią przede wszystkim o samotnej, wokółziemskiej wyprawie. Brytyjczyk, posiłkując się notatkami z dziennika jachtowego, dokładnie opisuje kolejne jej etapy, od przygotowania jachtu do rejsu począwszy. Żeglarz barwnie opowiada o licznych przeciwnościach, z którymi musiał się mierzyć – np. rekinem utrudniającym naprawę kadłuba, awarią samosteru i wejściem na mieliznę nieopodal Nowej Zelandii.

Książka nie skupia się jednak tylko na rejsie, ale też życiu Robina Knox-Johnstona. Żeglarz na początku opisuje związki rodziny z morzem, swoje pierwsze żeglarskie i marynarskie doświadczenia oraz budowę jachtu „Suhaili” podczas pobytu w Indiach. „Mój własny świat” nie jest przy tym książką tylko dla żeglarzy – Robin Knox-Johnston wyjaśnia pojęcia i terminy oraz stara pisać się tak, żeby nawet osoba nieobyta z morzem wszystko rozumiała.

Czytając „Mój własny świat” widzimy żeglarstwo, którego już nie ma. Samotne rejsy solo non stop nie wzbudzają już takich emocji, a 312 dni na morzu trudno porównać do osiągnięć współczesnych żeglarzy, np. François Gabarta, któremu podobna trasa zabrała zaledwie 42 dni. Robin Knox-Johnston doskonale zdaje sobie z tego sprawę, dlatego w przedmowie do najnowszego wydania wyjaśnia, jak wyglądało żeglarstwo w latach 60. i czym różniło od współczesnego.

„Teraz żeglarze dokonują tego wyczynu, płynąć trzykroć szybciej niż w pionierskich czasach, lecz stracili emocje, które zawsze towarzyszą wyruszeniu w nieznane. Ścieżka jest przetarta, lecz coś z magii przygody bezpowrotnie zaginęło, zwłaszcza gdy żeglarz jest coraz bardziej zależny od współdziałania licznego zespołu. Coś niezwykłego kryje się w świadomości, że jest się absolutnym panem własnego losu – bez możliwości wezwania pomocy przez telefon satelitarny, jeśli coś pójdzie źle. Kiedyś, gdy już wypłynąłeś, byłeś zdany wyłącznie na siebie” – pisze Robin Knox-Johnston.

W „Moim własnym świecie” magii przygody z pewnością wciąż nie brakuje. I chyba nigdy nie zabraknie.

Robin Knox-Johnston, Mój własny świat, Wydawnictwo Nautica 2021, 294 strony. Patronat medialny nad książką objął portal Żeglarski.info.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ