Pogodno, Osów, Skolwin i Gocław wypłyną w morze. PŻM nazwie szczecińskimi dzielnicami cztery nowe masowce
Polska Żegluga Morska nazwie najnowszą serię czterech masowców nazwami szczecińskich dzielnic. Jednostki klasy Szczecin-max o nośności 45 tysięcy ton mają wchodzić do eksploatacji od stycznia 2028 roku. To kolejna odsłona tradycji, w której nazwy statków armatora układają się w mapę polskiej wody, bo wcześniejsza seria jeziorowców nosi nazwy polskich jezior, z Polsteam Dąbie na czele.
Masowiec Polsteam Dąbie · fot. Polska Żegluga Morska/Facebook
Masowiec Polsteam Wadag · fot. Polska Żegluga Morska/Facebook
Jezioro Dąbie · fot. materiały prasowe
Masowiec Polsteam Łebsko · fot. Polska Żegluga Morska/FacebookPogodno, Osów, Skolwin i Gocław. Cztery szczecińskie dzielnice, które za dwa lata zaczną pływać po świecie. Polska Żegluga Morska zdecydowała, że najnowsza seria masowców będzie nosić nazwy części miasta, w którym armator ma siedzibę. To decyzja o tyle ciekawa, że wpisuje się w wieloletnią tradycję, w której nazwy statków największego polskiego armatora układają się w rodzaj mapy polskiej wody.

Cztery jednostki klasy Szczecin-max
Chodzi o cztery masowce o nośności 45 tysięcy ton. Jak wyjaśnił Polskiej Agencji Prasowej rzecznik Grupy PŻM Krzysztof Gogol, można je zaliczyć do klasy Szczecin-max, czyli największych jednostek, jakie mogą wpłynąć do szczecińskiego portu ze względu na zanurzenie. To będą klasyczne masowce, przeznaczone do przewozu ładunków takich jak zboże czy nawozy sztuczne.
Wybór nazw to wspólna inicjatywa dyrektora naczelnego PŻM Dariusza Doskocza oraz prezydenta Szczecina Piotra Krzystka. Statki mają wchodzić do eksploatacji co kwartał.
Statek | Planowany odbiór |
|---|---|
Polsteam Pogodno | styczeń 2028 |
Polsteam Osow | kwiecień 2028 |
Polsteam Skolwin | sierpień 2028 |
Polsteam Goclaw | listopad 2028 |
Polska Żegluga Morska to największy polski armator z flotą liczącą około pięćdziesięciu masowców oraz promy pasażersko-towarowe pływające przez Bałtyk.
Żeglarski akcent: Dąbie już pływa po świecie
I tu dochodzimy do wątku, który dla nas jest najciekawszy. Poprzednia, wciąż realizowana seria PŻM to dwanaście jeziorowców typu laker-max o nośności 37 tysięcy ton, budowanych w chińskich stoczniach grupy Dalian Shipbuilding Industry Company. Wszystkie noszą nazwy polskich jezior, a pierwszym z nich, odebranym w styczniu 2024 roku, był Polsteam Dąbie.
Dla szczecińskich żeglarzy to nazwa szczególna. Jezioro Dąbie jest jednym z najważniejszych akwenów regatowych w Polsce i macierzystą wodą Centrum Żeglarskiego, gdzie w tym sezonie rozegrano między innymi mistrzostwa Polski w klasie ILCA 7 Masters oraz regaty RegatON dla żeglarzy z niepełnosprawnościami, a w ten weekend odbywają się tam mistrzostwa Polski w windsurfingowej klasie Techno 293.
Wychodzi więc na to, że akwen, na którym młodzi żeglarze uczą się halsowania na Optimistach, ma swojego imiennika przewożącego stal i zboże przez Atlantyk na Wielkie Jeziora Amerykańskie. Kolejne jednostki tej serii otrzymały nazwy takie jak Polsteam Wadąg czy Polsteam Pile, również zaczerpnięte z mapy polskich jezior.

Nazwa statku jako wizytówka regionu
Praktyka nadawania statkom nazw związanych z regionem armatora ma w żegludze długą tradycję i pełni podwójną funkcję. Z jednej strony to marketing terytorialny: nazwa wypisana na burcie odwiedza kilkadziesiąt portów rocznie i pojawia się w rejestrach, manifestach ładunkowych i serwisach śledzących ruch statków na całym świecie. Z drugiej to sposób budowania więzi między załogami a miejscem, z którego wywodzi się firma.
W przypadku PŻM widać w tym pewien porządek. Jeziorowce przystosowane do wpływania na Wielkie Jeziora Amerykańskie noszą nazwy polskich jezior, co jest eleganckim ukłonem w stronę ich przeznaczenia. Nowe jednostki klasy Szczecin-max, których wielkość wyznacza właśnie możliwość wejścia do szczecińskiego portu, dostaną nazwy szczecińskich dzielnic.

Szczecin jako miasto wody
Decyzja zbiega się w czasie z sezonem, w którym Szczecin szczególnie mocno przypomniał o swojej morskiej tożsamości. W sierpniu miasto gościło jubileuszową, trzydziestą edycję zlotu żaglowców Żagle 2026, a nad Odrą pojawiło się ponad trzydzieści jednostek z Polski, Niemiec, Holandii i Skandynawii.
Dla żeglarzy nazwy statków bywają czymś więcej niż tylko oznaczeniem w rejestrze. To także sposób, w jaki miasta i akweny zapisują się w morskiej pamięci: raz jako baza regatowa, raz jako burta masowca mijającego Kanał Kiloński.
Jakie nazwy najlepiej pasują do polskich statków?























