Radosław Furmański: Mogę mierzyć się z najlepszymi na świecie
Mijający sezon był dla Radosława Furmańskiego (DKŻ Dobrzyń nad Wisłą) bardzo udany. Komandor jego macierzystego klubu Ryszard Przybytek jest zdania, że ten zawodnik do udanych może zaliczyć kilka ostatnich lat. Między innymi o dobrej passie i o tym, jak odnalazł się w Kadrze Polski rozmawiamy z tegorocznym mistrzem Polski w klasie RS:X.
– Można powiedzieć, że sezon 2016 to było dla ciebie pasmo sukcesów…
– To był bardzo specyficzny okres, bo mieliśmy rok olimpijski i choć z naszej ekipy w Rio startował tylko Piotr Myszka, to dla wszystkich ten czas stał pod znakiem przygotowań do igrzysk. Wspólnie z Przemkiem Miarczyńskim i Pawłem Tarnowskim dokładaliśmy wszelkich starań, żeby pomóc Piotrowi w przygotowaniach do udziału w najważniejszym wydarzeniu czterolecia.
– Ale byłeś też skupiony na własnych startach…
– Tak. Braliśmy udział w pozostałych najważniejszych zawodach w tym roku, na przykład mistrzostwach świata i Europy. Nastawiałem się przede wszystkim na tę drugą imprezę, bo mistrzostwa świata odbywały się w lutym. Byłem wtedy jeszcze zbyt mało doświadczony i trenując w polskim, chłodnym klimacie, nie mogłem przygotować optymalnej formy. Za to start w mistrzostwach Europy uważam za bardzo udany. Nie sądziłem, że tak dobrze mi pójdzie, obstawiałem pierwszą piętnastkę. Jednak dzięki dobremu wyścigowi medalowemu wskoczyłem z pozycji dziewiątej na szóstą i zwyciężyłem w kategorii do lat 21. Bardzo się cieszę, bo ten wynik dał mi kadrę na następny rok i możliwość szkolenia na najwyższym poziomie.
– Ścigałeś się również w mistrzostwach Polski…
– Nie było na nich Pawła Tarnowskiego i Piotrka Myszki, ale był Przemek Miarczyński. Wiedziałem, że bardzo trudno będzie z nim rywalizować, zwłaszcza po pierwszym wyścigu, w którym Przemek zwyciężył. Mimo to udało mi się ostatecznie wygrać, nawet z kilkupunktową przewagą. Pływałem dobrze, wygrałem większość wyścigów w dość trudnych warunkach. To także sukces, z którego bardzo jestem zadowolony, bo to pierwszy seniorski złoty medal mistrzostw Polski. Przed rokiem zdobyłem brąz. Wielu zawodników marzy o takim sukcesie. Dla mnie to naprawdę duże osiągnięcie.
– Udane starty dały ci chyba motywację do ciężkiej pracy i dodały wiary w siebie?
– Wcześniej też ciężko trenowałem, ale teraz mam przekonanie, że mogę mierzyć się z najlepszymi na świecie. Przedtem patrzyłem na nich z podziwem i myślałem, ile czasu zajmie mi dotarcie do ich poziomu. Dzisiaj patrzę w przyszłość z większą pewnością siebie i spokojem.
– Teraz czas na odpoczynek, a jak będą wyglądały twoje treningi i starty w przyszłym roku?
– Być może wprowadzony zostanie podział na ekipę męską i żeńską. Na zgrupowania jeździłaby mniejsza grupa z jednym trenerem, co pozwalałoby lepiej skupić się na pracy z kilkoma zawodnikami czy zawodniczkami. Może też nastąpią jakieś zmiany trenerskie. Tak czy inaczej, mamy krótką przerwę, ale już na początku listopada wyjeżdżamy do Marsylii na zgrupowanie i udział w regatach treningowych. Tam w maju przyszłego roku rozegrane zostaną mistrzostwa Europy, więc nie ma na co czekać, trzeba rozpoznać akwen. Marsylia leży na Lazurowym Wybrzeżu niedaleko Hyeres, do którego jeździmy co roku. Spodziewamy się więc, że warunki będą podobne. Powinno dobrze wiać.
– Marsylia to będzie inauguracja cyklu treningowego, a co potem?
– Mistrzostwa świata w Tokio, ale to dopiero w październiku. Chciałbym dobrze zaprezentować się w obu startach.
– Dobrze, czyli z jaką lokatą?
– Pierwsza dziesiątka mistrzostw Europy byłaby przyzwoitym wynikiem. Zobaczymy też jak będzie ze startami Pawła, który do stycznia będzie się leczył po kontuzji i Piotra, który na razie pauzuje. Nie wiem, czy wszyscy zdążą się „rozpędzić” do maja. Za to do mistrzostw świata w październiku na pewno przygotują się jak najlepiej. Start w Tokio będzie ważny także pod kątem przygotowań do igrzysk w tym mieście w 2020 r. Ekipa brytyjska już teraz jest na miejscu i rozpoznaje warunki. To się przyda i na mistrzostwa świata, i na igrzyska. Nie wiem czy my tam pojedziemy, choć między mistrzostwami kontynentu a świata jest spora przerwa. Na razie myślę jednak przede wszystkim o starcie w Marsylii.
– Jesteś w kadrze od 2014 roku, od początku odnalazłeś się w grupie?
– Jeszcze na początku sezonu miałem wrażenie, że jestem tym młodszym zawodnikiem. Dopiero dzięki mistrzostwom Europy pokazałem, że jestem pełnoprawnym kadrowiczem, z dobrymi, seniorskimi wynikami i trzeba się ze mną liczyć.
– Wspomniałeś o pomaganiu Piotrowi w przygotowaniach do igrzysk, a czy ty sam skorzystałeś na wspólnych treningach z naszym olimpijczykiem?
– Oczywiście! Bardzo dużo się nauczyłem od niego i od trenera Pawła Kowalskiego. W Izraelu byliśmy tylko w trójkę, więc trener miał czas, żeby i mnie poświęcić więcej uwagi. Podpatrywałem, jak Piotr trenuje. To była doskonała okazja, bo na ogół grupa treningowa jest większa, i trener nie ma zbyt wiele czasu na poświęcanie każdemu odrębnej uwagi. Wtedy nauczyłem się całkiem sporo i między innymi to przyczyniło się do późniejszych, udanych startów.
Radosław Furmański
urodzony: 16.05.1995 r.
klub – DKŻ Dobrzyń nad Wisłą
trener – Paweł Kowalski
Największe sukcesy:
2015 – Mistrzostwa Polski w Klasach Olimpijskich – 3 miejsce w klasie RS:X
2016 – Mistrzostwa Europy Seniorów – 6 miejsce, 1 w kategorii U21
2016 – Mistrzostwa Polski w Klasach Olimpijskich – 1 miejsce w klasie RS:X
2016 – Mistrzostwa Świata w klasie RS:X – 3 miejsce w kategorii U21
2016 – Długodystansowe Młodzieżowe Mistrzostwa Polski w klasie RS:X– 1 miejsce


