< Powrót
16
stycznia 2017
Tekst:
Zespół Brzegowy
Zdjęcie:
Małgorzata Wojtaczka

Samotnie na biegun – jeszcze dwa tygodnie

W nocy z 12 na 13 stycznia Małgorzata Wojtaczka, pierwsza Polka, która maszeruje samotnie na biegun południowy,  dotarła do pozycji 088° 15.476 S, 082° 30.235 W i nawiązała łączność z bazą Projektu w Warszawie. Obecna pozycja oznacza, że podróżniczka od startu w Hercules Inlet pokonała już ponad 1000 km, co stanowi ok. 85 proc. zakładanej trasy. Do bieguna zostało jej poniżej 200 km…

Do końca grudnia, przez sześć tygodni Małgorzata doszła z poziomu morza do wysokości 1600 m n.p.m. A w ciągu ostatnich 12 dni, dotarła na około 2600 m n.p.m. W czasie ostatniego tygodnia miała do przejścia sporo więcej niż wynika tylko z mapy. Teren wokoło był bardzo pofałdowany i całe dni wędrowała trochę pod górę, potem w dół, potem znowu pod górę…

Biegun południowy położony jest 2835 m nad poziomem morza, ale wysokość odczuwalna dla organizmu to 3610 m n.p.m. (czyli jak na najwyższych szczytach Pirenejów). To dlatego, że w tym miejscu warstwa atmosfery jest cieńsza, a ciśnienie powietrza niższe. Dlatego wysiłek fizyczny wymaga większej energii.

Priorytetem Małgorzaty jest marsz, rozbijanie i zwijanie obozu, codzienny meldunek satelitarny do bazy centrum logistycznego Antarctic Logistics & Expeditions (ALE – współpracuje przy planowaniu i koordynacji bezpieczeństwa wyprawy), potem przygotowanie posiłków oraz spanie przez minimum sześć godzin, pomiędzy 24 a 6 lokalnego czasu (4 a 10 czasu polskiego). Na resztę czynności niepriorytetowych – takich jak przepakowanie pulek (sanek), aby utrzymać w odpowiednim miejscu środek ciężkości, sortowanie jedzenia i czyszczenie kuchenki, mycie, a wreszcie pisanie meldunków Gocha może przeznaczyć w ciągu całej doby nie więcej niż 30 do 40 minut.

W tych warunkach nie można niczego zaniedbywać, ani niczego robić niedokładnie, nawet pomimo zmęczenia. Dodatkowo, niespotykane w tym roku na Antarktydzie duże opady śniegu powodują, że Gocha od kilku tygodni maszeruje po kolana w sypkim białym proszku, który dodatkowo ma bardzo mały poślizg, co potęguje wrażenie jakby ciągnęła sanki z ładunkiem ok. 100 kg po piasku, a to bardzo spowolnia. Temperatura powietrza to około minus 20 °C, ale obecnie spada do minus 30 °C. Coraz częściej jest sporo chmur. Pogoda powoli się zmienia – czuć już nadciągającą antarktyczną zimę. Cały czas przeciwny wiatr około 20 węzłów (ok. 40 km/h) i znowu pojawiają się dodatkowe śnieżne zaspy (zastrugi). Presja czasu, nadchodząca szybko antarktyczna zima oznacza konieczność zakończenia wszystkich projektów sportowych na Antarktydzie w ciągu najbliższych dwóch tygodni. Ostatnie samoloty z uczestnikami indywidualnych projektów odlatują z Antarktydy do końca stycznia.

Marsz Małgorzaty planowany był na ok. 60 dni – co oznaczało zabranie 60 – dziennych pakietów żywnościowych plus kilka dni rezerwy. Teraz już wiadomo, że marsz będzie trwać kilka dni dłużej. To oznacza, że mogłoby zabraknąć żywności w ostatnim tygodniu marszu. Dlatego pojawiły się oferty pomocy. Kierownictwo centrum logistycznego Antarctic Logistics & Expeditions (ALE) z bazy UNION GLACIER na Antarktydzie, zaproponowało lotniczy zrzut tygodniowego pakietu żywności. Gocha, po konsultacji z Zespołem Brzegowym w Polsce, w tym z dietetykami, dokonała podziału istniejących zapasów, ograniczając wielkość kolacji i w ten sposób wygospodarowała dodatkowe porcje żywnościowe, na ostatnie dni marszu. Po rozważeniu wszystkich opcji, oraz upewnieniu, że nie ma niebezpieczeństwa dla zdrowia Gochy, 7 stycznia Centrum ALE zostało poinformowane o  rezygnacji z oferowanej asysty i podtrzymaniu statusu wyprawy Gochy jako „Samotnie i bez wspomagania – z brzegu kontynentu Antarktydy na biegun”.

Gocha jest cały czas w dobrej formie i w bardzo dobrej kondycji psychicznej. Jak powtarza – to nie „osiągnięcie mety” – ale sam Marsz jest najważniejszy.

Jeśli wszystko pójdzie dobrze – Małgorzata Wojtaczka powinna dotrzeć do bieguna Południowego w ciągu dwóch tygodni. 

Małgorzata Wojtaczka – wrocławianka, członkini  Bractwa Kaphornowców, uczestniczyła w żeglarskich wyprawach polarnych, podczas których opłynęła jachtami żaglowymi m.in. Spitsbergen, Przylądek Horn i dotarła na Antarktydę.

Strona wyprawy

Samotnie na biegun

Wyprawa zakładająca dotarcie od krańca kontynentu do geograficznego południowego bieguna ziemi. Samotny marsz, na całej trasie – bez wsparcia i bez pomocy z zewnątrz. Próba przejścia klasyczną trasą: 1200 km od wybrzeża Morza Weddella, przez lądolód Antarktydy do bieguna południowego, przez najzimniejszy, najsuchszy, najbardziej wietrzny kontynent ziemi. Jeśli wyprawa zakończy się sukcesem – Małgorzata Wojtaczka – będzie pierwszą Polką i jedną z tylko kilku kobiet w ogóle, które dotarły do bieguna południowego samotnie, bez asysty i wsparcia…

 

PODZIEL SIĘ OPINIĄ